Kobieta z rudymi włosami, uśmiechająca się na tle budynku.

By wreszcie stanąć na nogi

22 583 zł  z 185 000 zł (Cel)
Wpłaciło 306 osób
Wpłać terazUdostępnij
 
Joanna Szymańska - awatar

Joanna Szymańska

Organizator zbiórki

*** Po przeczytaniu opisu zbiórki, uprzejmie proszę zajrzeć również do "Aktualizacji". To właśnie tam dodaję najnowsze informacje w postaci kilkuzdaniowych komunikatów, by nie zmieniać ciągle opisu i by moi Darczyńcy na bieżąco otrzymywali powiadomienia o wszelkich nowych zdarzeniach ***

‼️‼️‼️ BARDZO WAŻNE ‼️‼️‼️

JEST NADZIEJA! 

Znalazła się klinika stomatologiczna, która zgodziła się mi pomóc i przeprowadzić leczenie znacznie taniej, niż zakładał pierwszy otrzymany kosztorys. Zanim zapytacie po co mi w ogóle implanty, odpowiem: do usunięcia mam wszystkie zęby w obu łukach. Niektóre są połamane, z niektórych zostały same korzenie. Rozpoczął się proces zaniku kości. Jeśli lekarze usuną mi zęby i nie obciążą kości implantami i mostami, resorpcja znacznie przyspieszy i po niedługim czasie nie będzie mowy o implantacji bez przeszczepu kostnego. Wiąże się to ze znacznie wydłużonym czasem leczenia (wszczepienie implantów po augumentacji kości jest możliwe po około 6-8 miesiącach) i ze zwiększeniem kosztów. Ja po operacji kręgosłupa i odbyciu niezbędnej rehabilitacji muszę i chcę jak najszybciej wrócić do pracy, co zwyczajnie nie uda, jeśli jama ustna będzie ziać pustką... 

Zabieg stomatologiczny mógłby się odbyć się w pierwszej połowie 2026 (co daje realną szansę na operację kręgosłupa w drugiej połowie roku!!!- jako ZHDK nie czekam w kolejkach), ale muszę zebrać 70 tysięcy złotych

To wciąż olbrzymie pieniądze, ale już dużo bardziej realne. Nareszcie uwierzyłam, że może się udać, że będzie dobrze. Że wyleczę zęby, zoperuję kręgosłup, przejdę rehabilitację, wrócę do pracy, wyprowadzę się z powrotem do Warszawy, zacznę żyć i może z czasem zapomnę o tym, co złego wydarzyło się w moim życiu. 

Jako, że wypłaty środków nie zerują licznika, a niestety mimo pokaźnej kwoty startuję od zera, minimalny cel do osiągnięcia na pasku to ~92 tysiące złotych (~22k, które tu jest + 70k, których potrzebuję).

Nie zmieniam na razie głównego celu zbiórki. Wszystkie "nadprogramowe" pieniądze, jeśli dzięki Państwa pomocy uda mi się takie zebrać, zostaną przeznaczone na opłacenie przejazdów, ew. noclegu, wizyt kontrolnych oraz niezbędnej rehabilitacji pooperacyjnej. 

Kochani moi, ja już nie proszę, ja błagam...

Udostępniajcie link do mojej zbiórki, mówcie o niej swoim znajomym, zapytajcie w swoim miejscu pracy czy moglibyście zawiesić plakat. Pomóżcie mi zacząć od nowa, proszę...

* * * 

Dzień dobry, cześć!

Ciężko jest opowiadać o swoich problemach i prosić o pomoc, zwłaszcza obcych sobie ludzi, ale czasami życie nie pozostawia wyboru. W najgorszych snach nie przypuszczałam, że znajdę się w takim miejscu, bo choć niejednokrotnie w życiu było bardzo ciężko, to zawsze jakoś udawało mi się wyjść na prostą. Tym razem niestety jest inaczej. Proszę, zatrzymaj się na chwilę i przeczytaj moją historię.

Mam na imię Asia, mam 30 lat.

W lutym '25, po prawie 6 latach życia na własny rachunek w Warszawie, która odkąd pamiętam była moim marzeniem, zmuszona byłam wrócić do rodziców, do mojego rodzinnego Jarocina. Choć wiem, że nie ma tu dla mnie przyszłości, choć nie chcę tu być- nie miałam wyboru.

Wszystko zaczyna się w 2018 roku, kiedy to pomogłam komuś bardzo mi bliskiemu i wzięłam kredyt, który te osoby zobowiązały się spłacać. Przez ponad 5 lat nie miałam z nimi większych problemów. Niestety, w maju 2023 roku usłyszałam, że już nic nie są mi winni. Padło w moim kierunku wiele przykrych słów np., że nie ma we mnie empatii, że nie interesuje mnie czy mają na chleb mimo, że byłam zawsze pierwszą osobą biegnącą im z pomocą i często dostawali w kryzysowych sytuacjach bezzwrotne przelewy. Zawsze mogli na mnie liczyć. Pewnie wiele można mi zarzucić, ale na pewno nie brak empatii.

To był pierwszy moment, w którym zawalił mi się świat. 

Drugim takim momentem był sierpień 2023, kilka dni przed moimi urodzinami, kiedy to partner, z którym byłam w związku przez ponad 2 lata, z którym zdążyłam zamieszkać, zaadoptować kota, stwierdził, że nie widzi naszej przyszłości. Tak o, po prostu. Usłyszałam jedynie "taką podjąłem decyzję". W ciągu niecałych 4 miesięcy zawiodły mnie dwie najbliższe mi osoby, które mówiły, że kochają. Straciłam swoje fundamenty. 

Sprawa o zapłatę trafiła do sądu (pierwszy pozew był na 8,5 tysiąca, w sumie są mi winni prawie 30 tysiecy).

W sierpniu 2024 zapadł wyrok, uzyskałam klauzulę wykonalności i oddałam sprawę do komornika. Ten w październiku 2025 roku, po odzyskaniu ~1k, umorzył postępowanie. Jak tylko uporam się ze zdrowiem, rozpocznę tę bitwę raz jeszcze. 

Z początkiem czerwca 2025 roku wystąpiłam do Sądu Rejonowego w Kaliszu z wnioskiem o ogłoszenie upadłości konsumenckiej. Sprawa jest w toku. 

Wielokrotnie już padły w moim kierunku te zarzuty, więc napiszę to tutaj mimo, że wspominałam o tym wielokrotnie- nie zbieram tutaj na spłatę swoich zobowiązań. Ani złotówka nie została na to przeznaczona. Zbieram na leczenie stomatologiczne, które jest niezbędne przed operacją kręgosłupa. 

Ja w tym momencie niestety nie zarabiam. Do czerwca 2025 byłam na rencie z tytułu całkowitej niezdolności do pracy (w wysokości niecałych 2 tysięcy zł). We wrześniu byłam na komisji lekarskiej, na której lekarz postanowił mnie uzdrowić. Komisja odwoławcza w grudniu w trybie zaocznym i w składzie: proktolog, internista i laryngolog, wydała kolejną decyzję odmowną. Na kilka dni przed Nowym Rokiem wniosłam odwołanie do sądu. Na dzień, w którym piszę te słowa (20.04.2026) sąd postanowił powołać biegłych i dopuścić dowód z badania mnie przez nich, ale termin tychże nie jest mi jeszcze znany. Od 10 miesięcy jestem bez dochodu, na całkowitym utrzymaniu Rodziców. 

Do stycznia 2026 miałam orzeczony orzeczony stopień niepełnosprawności, jednak nie wiązały się z tym żadne korzyści. Nie składałam wniosku o kontynuację, ponieważ biorąc pod uwagę fakt, że ZUS w tej chwili uznaje mnie za człowieka zdrowego, w mojej ocenie nie miało to sensu i byłby to kolejny powód do stresu, gdyby wniosek został odrzucony. 

Od października 2022 roku leczę się na zaburzenia depresyjno-lękowe i zaburzenia adaptacyjne. Miewam straszne napady paniki, lęku. Mimo leków nasennych albo nie mogę zasnąć albo wybudzam się w nocy. Coraz częściej budzę się z płaczem, mam koszmary. 

Najgorsze jest jednak to, że dodatkowo choruję na dyskopatię lędźwiową. Mam liczne przepukliny, zdegenerowane krążki międzykręgowe, ucisk na korzenie nerwów, obustronną rwę kulszową. Od października 2024 przyjmuję jedne z najsilniejszych leków przeciwbólowych (opioidy), które już też powoli przestają działać. Boli codziennie. Drętwieją mi nogi. Na całej długości lewej nogi nie czuję dotyku. Powoli to samo zaczyna się na prawej nodze. Czasami odcina mi nogę i nie jestem w stanie iść. Bywa, że nie jestem w stanie wysiedzieć przy obiedzie czy swobodnie się wypróżnić. 

Nie pomogły mi różnego rodzaju blokady sterydowe, których miałam wykonanych około 5. Dwukrotny zabieg termolezji pulsacyjnej również nie przyniósł poprawy.

Przeszłam 3 zabiegi epiduroplastyki cewnikiem Racza: w czerwcu, październiku i grudniu 2024. Jedynie po pierwszym miałam miesiąc spokoju, kiedy to zapomniałam na chwilę jak to jest, kiedy boli kręgosłup. Niestety, po drugim zabiegu doszło u mnie do pęknięcia krążka międzykręgowego, jego zawartość wylała się do kanału kręgowego i to spowodowało jeszcze większy ból. Przeszłam terapię Orthokine, z nadzieją na wchłonięcie się tych zmian, niestety bez oczekiwanych rezultatów. Czeka mnie rozległa operacja- wszczepienie protez krążków międzykręgowych, stabilizacja kręgosłupa na druty i śruby. Słabo mi na samą myśl. Boję się. Panicznie się boję, bo lekarze mówią, że "z tymi operacjami to też różnie bywa", a więc zoperowanie mnie wcale nie musi przynieść mi ulgi w bólu.

Garść wyników badań: 

Najnowszy wynik rezonansu z lutego 2025 nie pozostawia złudzeń: 

Nie pamiętam kiedy ostatni raz byłam u fizjoterapeuty, jedna godzina to koszt rzędu 200 zł, ja miałam zalecone, by odbywać takie wizyty jeden raz w tygodniu. Nie stać mnie na to. 

Gdyby tego było mało, pod opieką mam chorego kota, cierpiącego na nawracające idiopatyczne zapalenie pęcherza moczowego. 

Oszczędności, które miałam, na które długo i ciężko pracowałam, skończyły się. Spłaty rat, prawie roczny czynsz po wyprowadzce z mieszkania byłego partnera, dwie przeprowadzki, codzienne koszty życia, zakup leków... Odkładałam na swoje marzenia. Chciałam wyleczyć zęby- to był mój priorytet. Jeszcze wtedy nie wiedziałam, że będzie to warunek konieczny przed operacją kręgosłupa. Nie wiedziałam nawet, że będę musiała się zoperować. Marzyłam, by skoczyć ze spadochronem, bo mam to w głowie już od dobrych kilku lat, ale zawsze było coś pilniejszego. Marzyłam, by zobaczyć zorzę polarną. Chciałam zrobić szkolenie z balsamacji zwłok i przybliżyć się do mojego marzenia jakim jest praca w prosektorium. Myślałam o tym, by otworzyć małą cukiernię i zacząć zarabiać na tym, co lubię robić najbardziej czyli na pieczeniu ciast, ciastek i tortów.

I wszystko runęło w ciągu kilku chwil.

Bez pomocy sobie nie poradzę. W końcu musiałam to przyznać sama przed sobą. Nie wiem, kiedy fizycznie będę w stanie wrócić do pracy. 

Będę wdzięczna za każdą okazaną mi pomoc.

Asia Szymańska 

************************

Edit: 31.07.2025

Zdjęcie RTG zębów, tomografia CBCT oraz konsultacja w klinice wraz z pierwotnie otrzymanym kosztorysem.

Edit: 28.09.2025 

Dostałam od mojego lekarza prowadzącego, który przeprowadzał wszystkie moje dotychczasowe zabiegi, zaświadczenie o stanie zdrowia, z którym odwołałam się od decyzji ZUS. Przed leczeniem operacyjnym nie rokuje poprawy. 

Aktualizacje


  • Joanna Szymańska - awatar

    Joanna Szymańska

    03.05.2026
    03.05.2026

    Cześć
    znowu jakoś ciężko mi się było zmobilizować, żeby coś tutaj napisać. Sporo się ostatnio działo. Ciężko jest mi zebrać myśli. Ciężko mi później te myśli ubrać w słowa.

    Po 1- "potrząsnęłam" trochę panią syndyk, będzie skierowany wniosek do Sądu o warunkowe umorzenie zobowiązań bez ustalania planu spłaty. Jeśli Sąd przychyli się do tego wniosku, najprawdopodobniej na okres próby wynoszący 5 lat, spłata zobowiązań zostanie wstrzymana. Jeśli w ciągu tych 5 lat podejmę pracę, poprawi się moja sytuacja życiowa, syndyk będzie musiał ponownie wnieść o ustalenie planu spłaty.

    Po 2.- jeśli już mówimy o Sądzie, to sprawa z ZUS nie posunęła się od lutego ani o milimetr. Jestem prawie 11 m-cy bez pieniędzy.

    Po 3. Nie żyje Łukasz Litewka. Bawią mnie te stwierdzenia w przestrzeni publicznej, że nigdy nie odmawiał nikomu pomocy, że pomagał każdemu kto tego potrzebował etc. Przez ponad rok próbowałam skontaktować się z nim na chyba wszystkie możliwe sposoby. O ile nie wiem czy maile i wiadomości zostały odczytane, to oba listy zostały dostarczone, żaden do mnie nie wrócił. Także dla mnie Łukasz jest po prostu kolejną osobą, która mnie zignorowała.

    No i tutaj cała na biało wchodzi osoba z mojego najbliższego otoczenia (nie będę pisać kto, bo to nie jest najważniejsze) i mówi mi, że widocznie uznał, że "uśmiech za tyle tysięcy nie ratuje życia" a ja powinnam "ratować się tym, co mam" lub "zgodzić się na tańsze rozwiązanie". Po czymś takim za każdym razem coraz bardziej nienawidzę samej siebie. Dostaję sygnał, że oczekuję za dużo. Ale czy zdrowie i normalne życie to naprawdę tak dużo?

    W tym wszystkim nie chodzi o "uśmiech", o względy estetyczne. One naprawdę są u mnie gdzieś na końcu, bo żyję tak wiele lat. Już zdążyłam usłyszeć, że nikt mnie nie lubi, bo mam brzydkie zęby. Okej, jeśli zęby definiują wartość człowieka, to nie ze mną jest problem. To, co mam teraz w buzi to naprawdę jest bomba z opóźnionym zapłonem. Ropnie, zakażenia tkanek, zapalenie wsierdzia, nerek, mózgu, sepsa- to tylko niektóre konsekwencje. I właśnie dlatego nikt nie ruszy mojego kręgosłupa bez porządku w jamie ustnej.

    Nie mam czym się ratować i nie mam żadnych tańszych możliwości. Pierwotnie otrzymałam kosztorys leczenia 134k. Z końcem roku w klinice, która mi go przygotowała była zmiana cennika. Teraz myślę byłoby to w okolicy 160k. Rozpoczął się zanik kości. Jeśli wyrwę zęby i nie obciążę kości implantami i mostami, resorpcja przyspieszy. Jeśli dołożymy do tego odbudowę kości przed implantacją to nie dość, że wydłuży się czas leczenia, to wzrosną jego koszty. +/- dodatkowe 50k. Poza tym, w życiu nie zgodzę się w wieku 30 lat na ruchome protezy całkowite, bo ani z tym normalnie jeść, ani mówić. A ja muszę wrócić do pracy. Operacja nie spowoduje, że nagle na koncie pojawią mi się pieniądze. Nie wiem na ilu etatach musiałabym pracować albo ile zarabiać żeby odrobić to, co straciłam. Przecież po wyprowadzce od rodziców będę musiała płacić za wynajem, "życie", rachunki. Część zabierze syndyk. Jak jeszcze miałabym odłożyć na leczenie stomatologiczne?

    Kolejnym zarzutem jest to, że piszę na zbiórce o kocie. Piszę i będę pisać, bo nie mogę udawać, że go nie ma. To za wasze pieniądze kupuję mu jedzenie, żwirek, zabieram do weterynarza, bo na ten moment innych pieniędzy po prostu nie mam. I za to DZIĘKUJĘ!

    Kiedy napisałam, że niczego nie rozumie, zostałam skwitowana słowami "widzę, że nikt nie rozumie oprócz ciebie". A później są kolejne pretensje, że się do siebie nie odzywamy, że nie mamy kontaktu. Aktualnie nie mam kontaktu z nikim. Bo po prostu nie mam na to ani siły, ani ochoty.

    No i po 4. Widziałam kilka dni temu zbiórkę, aktorowi teatralnemu spłonęło mieszkanie. Rosła w oczach. Znajomi, przyjaciele, zjednoczyli się i pomagali. I tak się zastanawiam... co ja takiego zrobiłam, że nie zasługuję na to, by ktoś mi pomógł? Zawsze byłam dla innych, a dzisiaj kto jest dla mnie? Też bym chciała, żeby dla mnie w dobę zebrano 90k. A tymczasem nawet nie mogę wybłagać wśród znajomych mi osób udostępnienia linka. Ile razy mam jeszcze wyjąc z bólu zatruć się lekami, żeby ktoś w końcu zwrócił na mnie uwagę...?
    Moi znajomi, "przyjaciele", byli obok wtedy, kiedy mieli z tego jakieś korzyści. Właśnie teraz dobitnie to widzę. Jest mi przykro, bo gdyby sytuacja się odwróciła, ja pierwsza gnałabym z pomocą. A wiem, że wielu miałoby różne możliwości. Tylko nie chcą ich dla mnie wykorzystać.

    Aaaa, jeszcze po 5.! Wydarzyło się w ostatnich dniach również coś pozytywnego, ale o tym więcej, jak tylko sama będę miała jakieś info. Jeśli to czytasz- dziękuję raz jeszcze!

    Chyba tyle na dziś. Dużo słów, dużo emocji.
    Przepraszam, jeśli kogoś coś dotknęło- nie taki był mój zamiar, ale ja nie umiem i nie chcę już dusić wszystkiego w sobie.
    Niezmiennie będę wdzięczna za wszystkie udostępnienia i każdą pomoc.
    Dziękuję, że jesteście tu ze mną 💙

    Asia

Słowa wsparcia

Twoje słowa mają moc pomagania! Wpłać darowiznę i przekaż kilka słów wsparcia 🤲


  • Anonimowy Darczyńca - awatar

    Anonimowy Darczyńca

    28.11.2025
    28.11.2025

    Niech przynajmniej mniej boli

    • Joanna Szymańska - awatar

      Joanna Szymańska - Organizator zbiórki

      29.11.2025
      29.11.2025

      Jesteś niereformowalna 🥺 DZIĘKUJĘ 💙

  • Mateusz - awatar

    Mateusz

    31.10.2025
    31.10.2025

    Powodzenia.

    • Joanna Szymańska - awatar

      Joanna Szymańska - Organizator zbiórki

      31.10.2025
      31.10.2025

      Dziękuję 💙

  • Dorka - awatar

    Dorka

    02.10.2025
    02.10.2025

    Trzymaj się!

    • Joanna Szymańska - awatar

      Joanna Szymańska - Organizator zbiórki

      02.10.2025
      02.10.2025

      Dziękuję 💙

  • Nika - awatar

    Nika

    26.09.2025
    26.09.2025

    Trzymaj się!

    • Joanna Szymańska - awatar

      Joanna Szymańska - Organizator zbiórki

      26.09.2025
      26.09.2025

      Dziękuję 💙

  • Anonimowy Darczyńca - awatar

    Anonimowy Darczyńca

    13.11.2024
    13.11.2024

    Wracaj do zdrowia.

    • Joanna Szymańska - awatar

      Joanna Szymańska - Organizator zbiórki

      13.11.2024
      13.11.2024

      🥺💙💙💙

22 583 zł  z 185 000 zł (Cel)
Wpłaciło 306 osób
Wpłać terazUdostępnij
 
Joanna Szymańska - awatar

Joanna Szymańska

Organizator zbiórki

Zadaj pytanie

Wpłaty: 306

Anonimowy Darczyńca - awatar
Anonimowy Darczyńca
100
Anonimowy Darczyńca - awatar
Anonimowy Darczyńca
200
Add alt here
Dołącz do listy
Anonimowy Darczyńca - awatar
Anonimowy Darczyńca
20
Anonimowy Darczyńca - awatar
Anonimowy Darczyńca
100
AW - awatar
AW
10
Anonimowy Darczyńca - awatar
Anonimowy Darczyńca
20
Anonimowy Darczyńca - awatar
Anonimowy Darczyńca
200
Anonimowy Darczyńca - awatar
Anonimowy Darczyńca
50
Add alt here
Dołącz do listy
Anonimowy Darczyńca - awatar
Anonimowy Darczyńca
1 000

Uważasz, że ta zbiórka zawiera niedozwolone treści ? Napisz do nas

fundraiser thumbnail
Załóż swoją zbiórkę

Załóż darmową zbiórkę pieniędzy dla siebie, swoich bliskich lub potrzebujących!

fundraiser thumbnail