Joanna Szymańska
Tak wygląda koniec nadziei.
Koniec marzeń o tym, że będzie lepiej, że przestanie boleć, że będę mogła zacząć normalne życie.
Kiedy w październiku rozmawiałam z lekarzem, kiedy dostałam propozycję pomocy naprawdę wierzyłam, że się uda.
Niestety.
Nikt nie zareagował na moje prośby, które liczone są w setkach, a ja nie jestem w stanie zorganizować takiej kwoty w mojej obecnej sytuacji. Od ponad 9 miesięcy jestem bez jakichkolwiek pieniędzy, sprawa z ZUS w sądzie utknęła w martwym punkcie, podobnie moje postępowanie upadłościowe.
Bardzo chciałabym wierzyć, że nie zamykam sobie drogi do pomocy ze strony Kliniki, bo nie dałam rady zebrać części kwoty, więc tym bardziej nie dam rady zebrać całości. Wysłałam tego maila 3 dni temu i nie otrzymałam żadnej odpowiedzi.
Zbiórka pozostanie aktywna, gdzieś jeszcze tli się we mnie ostatnia iskierka nadziei. Wypłaciłam wczoraj zebrane tutaj 500 zł, by pokryć bieżące wydatki- leki, środki higieniczne itp.
Czuję się coraz gorzej. Mimo, że ucisk na nerwy jest u mnie obustronny do tej pory bolała tylko jedna strona "na raz". Od kilkunastu dni po prawej boli, jakby mnie ktoś walił pięścią po pośladku, a po lewej, jakby wykręcał mięsień pośladkowy jak mokry ręcznik, do tego dochodzi drętwienie nogi, zwłaszcza stopy i wykręcanie palców.
Coraz gorzej widzę, boję się, że konieczność wymiany szkieł jest bliżej niż dalej.
Pasy do akupresury, które non stop noszę zaczynają się rozpadać, nowy to koszt rzędu 450 zł, bez nich nie jestem w stanie w ogóle wstać z łóżka.
Boję się lata, bo korelacja leków, które biorę powoduje nadmierną potliwość. Taką naprawdę konkretną, gdzie po przejściu spacerkiem 200m leje się ze mnie, jak po wyjściu spod prysznica.
Jest mi tak cholernie źle, przykro i ciężko. Czuję, że zawiodłam. Siebie, bliskich, nawet moje zwierzę, któremu obiecałam dać najlepsze kocie życie.
To ja powinnam pomagać Rodzicom, tymczasem to oni opłacają dach nad głową, uzupełniają lodówkę i płacą za moje rachunki czy ubezpieczenie (plus jest taki, że jak mnie szlag trafi, to dostaną za mnie jakieś pieniądze).
Mam nadzieję, że osoby, które zniszczyły mi życie i doprowadziły do tego, że straciłam wszystko, co miałam, są z siebie dumne. Obyście nigdy nie stanęli mi na drodze...
Drodzy,
jeśli przyjdzie Wam do głowy ktoś, kto mógłby mi pomóc, błagam, wspomnijcie mu o mnie.
Trzymajcie się ciepło, dziękuję, że jesteście tu ze mną 💙


























Anonimowy Darczyńca
Niech przynajmniej mniej boli
Joanna Szymańska - Organizator zbiórki
Jesteś niereformowalna 🥺 DZIĘKUJĘ 💙
Mateusz
Powodzenia.
Joanna Szymańska - Organizator zbiórki
Dziękuję 💙
Dorka
Trzymaj się!
Joanna Szymańska - Organizator zbiórki
Dziękuję 💙
Nika
Trzymaj się!
Joanna Szymańska - Organizator zbiórki
Dziękuję 💙
Anonimowy Darczyńca
Wracaj do zdrowia.
Joanna Szymańska - Organizator zbiórki
🥺💙💙💙