
Strzelali do niego z wiatrówki. Zadali mu rany, jakby ktoś używał ostrych narzędzi. Przebili mu brzuch, najprawdopodobniej również przeponę.
Ma wyrwany nos - z którego lała się krew i rozbitą głowę.
Cały jest zmasakrowany.
Jego stan jest skrajnie dramatyczny. Ale one jednak ale on żyje.
I chce walczyć o życie.

Ten kot od tygodni szukał pomocy. Był słaby, chory, ranny, coraz bardziej wyczerpany. Przeganiany, ignorowany, zostawiany sam sobie.

Wczoraj umierał na środku ulicy. Tam znalazła go Pani Jolanta.
Chciała pomocy od miejscowego lekarza weterynarii, ale ten był „na wyjeździe”.
Wtedy zadzwoniła do nas. Byliśmy na miejscu po kilkunastu minutach od zgłoszenia. Przejęliśmy kota natychmiast i przewieźliśmy do kliniki weterynaryjnej w Warszawie.

Jego stan był i nadal jest bardzo ciężki. Temperatura ciała była tak niska, że nie dało się jej zmierzyć termometrem.
Lekarze najpierw walczyli o samo ogrzanie organizmu, a jednocześnie prowadzili intensywne działania ratujące życie.

Walczymy nadal.
Obrażenia wskazują na:
– śruty w ciele po postrzale z wiatrówki,
– liczne rany kłute, jak po użyciu ostrego narzędzia,
– rozległe uszkodzenia nosa i głowy,
– poważny uraz jamy brzusznej (zaplanowane USG na poniedziałek, 5 stycznia),
– skrajne wyniszczenie organizmu – waga 2 kg.

Pierwsza dobra ratowania - rachunek: 1700 zł. Przez minimum 7–10 dni musi być hospitalizowany: kosztowne leczenie, badania krwi, diagnostyka obrazowa, leki i całodobowa opieka.

Temperatura kota w dniu przyjęcia – niemierzalna, dziś po dobie jego ratowania: stan jest ciężki, ale nie ma zagrożenia utraty życia.
Ta zbiórka jest na Jego życie. Na dwa kilo życia - bo tyle niestety waży.
Koszty leczenia już teraz przekraczają nasze możliwości.
On zrobił wszystko, żeby przeżyć. Szukał pomocy i wszyscy jej odmawiali.
Teraz my musimy zrobić wszystko, żeby go uratować.
Twoje słowa mają moc pomagania! Wpłać darowiznę i przekaż kilka słów wsparcia 🤲
Uważasz, że ta zbiórka zawiera niedozwolone treści ? Napisz do nas
Załóż darmową zbiórkę pieniędzy dla siebie, swoich bliskich lub potrzebujących!
Anonimowy Darczyńca
Tyle zwyrodnialcow ,bez sumienia i serca jak mozna katowac bezbronne zwierze ,ktore czuje bol. Serce mi krwawi.
Dorota
Trzymaj sie kiciusiu, będzie dobrze!
Gosia
Doczekał pomocy - teraz trzymam mocno kciuki ✊🏻🍀✊🏻❤️
Katarzyna
Serce pęka...
Jolanta
Niech wróci do zdrowia... Mam nadzieję, że znajdą się ci okropni ludzie, którzy go skrzywdzili i zapłacą za to co zrobili!