

Miałem po prostu przestać być. Przeżyłem na wsi piętnaście lat, a kiedy zacząłem się starzeć i zdarzyło mi się posikać poza kuwetą, usłyszałem wyrok: uśpić. Moja pani uznała, że jestem już tylko kłopotem. Uratował mnie weterynarz, który odmówił i oddał mnie dobrym ludziom.

Moje ciało nosi ślady całego mojego życia. Stare, zrośnięte połamane kości miednicy po jakimś dawnym wypadku, bolące prawe ucho ze zmianami, które trzeba było wyciąć, i pyszczek pełen zepsutych zębów. Trzy miesiące w klatce były dla mnie potwornym stresem. Moje ciało poddało się i dostałem cukrzycy.

A potem stał się cud. Dostałem prawdziwy dom. Ktoś brał mnie na kolana, mierzył cukier, dwa razy dziennie robił zastrzyki z insuliny i mówił, że jestem ważny. Po trzech miesiącach cukrzyca odpuściła. Wtedy mogli mi wreszcie wyrwać kilkanaście bolących zębów. Myślałem, że teraz będę już tylko mruczeć i wygrzewać stare kości.

Niestety ból wrócił z drugiej strony. W lewym uchu coś rośnie, zbiera się krew i woskowina, a z prawego oka ciągle leci mi wydzielina. W piątek lekarz musiał wyciskać mi z ucha wielką, bolesną grudkę. Podobno to polipy.

Żeby lekarze mogli mi pomóc i sprawdzić, co dokładnie siedzi w mojej głowie, muszę mieć zrobioną tomografię komputerową i videoskopię uszu. A ponieważ mam już swoje lata, przed jakimkolwiek znieczuleniem muszę mieć dokładnie zbadane serduszko.


Bardzo chcę jeszcze żyć. Mam dla kogo mruczeć i komu wciskać mój stary pyszczek w dłonie. Sam jednak nie dam rady zapłacić za te wszystkie badania.


Jeśli możesz, dorzuć grosik do mojej diagnostyki. Bardzo chcę, żeby moje uszy i głowa przestały wreszcie boleć.

Uważasz, że ta zbiórka zawiera niedozwolone treści ? Napisz do nas
Załóż darmową zbiórkę pieniędzy dla siebie, swoich bliskich lub potrzebujących!