Mam na imię Weronika i z zamiłowania i poczucia takiego obowiązku zajmuje się ratowaniem zwierząt. Zawsze sama pokrywałam wszystkie koszty związane z leczeniem i utrzymaniem uratowanych zwierzaków ale teraz już jest ich za dużo. Nie dam sobie rady a chcę pomóc każdemu zwierzakowi , który tego potrzebuje. Teraz jest czas kiedy kociaki przychodzą na świat , ludzie proszą mnie o pomoc a ja nie mam jak pomagać nie mając środków . Wszystkie koty które łapię potrzebują leczenia, kastracji/sterylizacji oraz samo utrzymanie jest kosztowne . Nie mam pieniędzy na klatki więc mam własnej roboty.


Potrzebuję również domów tymczasowych. Wszystkie Kociaki są u mnie.
Kotów przybywa , żadne zwierzę nie lubi życia w klatce, bo to nie jest życie . Robi się ciasno , nie mam już miejsca na kolejną klatkę . Apeluję do każdego, kto ma jakąkolwiek możliwość zabrania kota na tymczas- do czasu znalezienia domu adopcyjnego o wsparcie mnie i kociaków w tym ciężkim czasie.
Te kociaki nie mogą być cały czas w klatkach.
Do tej pory nie zgłosiła się ani jedna osoba ,która byłaby w stanie zabrać kotka na jakiś czas . Czy na prawdę nikt , absolutnie nikt nie może tego zrobić ? Tylko ja mogę mieć 8 dodatkowych kotów w domu oprócz swoich zwierząt i małego dziecka ? Nie mówię już o całej reszcie , która mieszka w klatkach w domku na działce ..
Skoro ja mogę to każdy może tylko nikt nie chce...

Z zewnątrz może wygląda to fajnie . Kotki ,koteczki,kociaczki - nie jest fajnie .To ciężka praca i ciągła walka . Przypominam że robię to nieodpłatnie i każdego mogę ze sobą zabrać i pokazać jak wygląda mój dzień , co robię i jak robię . Ta walka o życie to ciągły stres . Myślę całe noce nad tym czy uda mi się uratować kociaki, które tego potrzebują , czy kociaki które leczę i które się urodziły nie umrą , czy znajdą dom..?..

Te pytania ciągle pojawiają się w mojej głowie . Często płacze z bezsilności, bo chcę, a nie mogę. Nie mam środków , narzędzi , miejsca , domów tymczasowych i pomysłu co zrobić żeby było dobrze . Co zrobię z nimi jeśli nie znajdą domu?
Jeśli nie znajdą człowieka , który da im poczucie bezpieczeństwa i tego że już nigdy nie zabraknie im ani jedzenia ani miłości?
Wiecznie podkrążone oczy maluje już cieniem żeby nie było widać jak bardzo to wszystko mnie przytłacza .
Jedyne co mogę obiecać to: nie to że przestanę płakać , nie to że przestanę zauważać , nie to że zajmę się czymś innym
Jedyne co mogę obiecać to - obiecuję że zawsze będę robić to co robię , chociażby było cały czas tak ciężko jak teraz to obiecuję że uratuje tyle żyć ,ile tylko będę umiała, a nawet jak już nie będę umiała- to się "naumiem" .

Na tą chwilę mam 27 kotów i cały czas przybywa , nie wiem jak ja sobie z tym poradzę dlatego proszę o wsparcie. Nie odmówię żadnemu . Zaraz matki przestaną karmić, kociaki podrosną i skończy mi się miejsce , którego i tak już nie miałam . Te wyleczone , które mają słabszą odporność na nowo zarażają się katarem od nowych kociaków. Osobna klatka nic nie da jeśli pomieszczenie jest jedno. Czeka mnie leczenie nowych i tych ponownie zarażonych kotów . Jestem już bardzo zdołowana i liczę na waszą pomoc.






Są to Zapomniane Kociaki ale zasługują na lepsze życie .
Uważasz, że ta zbiórka zawiera niedozwolone treści ? Napisz do nas
Załóż darmową zbiórkę pieniędzy dla siebie, swoich bliskich lub potrzebujących!