
Jenuś. Trzy miesiące życia. Tyle nieszczęść, że trudno uwierzyć. 💔
Pamiętacie Jenusia? Malutkiego kocurka, którego zabraliśmy z lecznicy w Opolu, kiedy usłyszeliśmy, że za chwilę pojedzie do schroniska?

To była nasza wymiana międzygatunkowa. Zawieźliśmy do azylu Avi jenota, a wróciliśmy z kocim maluchem, który nie miał wtedy szans na znalezienie domu. Jenuś przechorował panleukopenię. Panie z lecznicy próbowały znaleźć mu opiekuna, ale nikt się nie zgłosił. Miał trafić do schroniska.
Nie potrafiliśmy go tam zostawić.
Myśleliśmy, że najgorsze już za nim, ze skoro pokonał panleukopenię, teraz będzie już tylko spokojniej. Wyleczymy go, odkarmimy, znajdziemy mu najlepszy dom na świecie. Takie mieliśmy plany.
Jednak tak się nie stało.
Okazało się, że Jenuś ma okropna biegunkę. Na początek wyszły amblie i toksoplazmoza. A jak wypuściliśmy go z transporterka, zobaczyliśmy, że ma poważne problemy z utrzymaniem równowagi. Panleukopenia pozostawiła po sobie kolejne powikłanie — hipoplazję móżdżku.
Jenuś się chwieje. Nie zawsze jego małe łapki robią dokładnie to, co chciałby im nakazać. Ale on naprawdę się stara.
Od początku jest izolowany. Mieszka sam, w dwóch połączonych klatkach, bo jego stan zdrowia wymaga szczególnej ostrożności. Nie może pobiegać z innymi kotami, nie może położyć się obok kociego kolegi. Nie może nawet zobaczyć innego kota przez kraty.
Ma tylko nas, kiedy przychodzimy do niego.
A on czeka. Na człowieka. Na głaskanie. Na zabawę. Na odrobinę uwagi, której tak bardzo potrzebuje.
I kiedy już wydawało nam się, że nieszczęścia, które go spotkały, trudno będzie przebić, pojawiło się kolejne.
Zauważyliśmy, że Jenusiowi bardzo powiększył się brzuszek. Było mu trudno nawet usiąść. Później przyszedł gorszy dzień, osowiałość, brak apetytu i biegunka. Pojechaliśmy do weterynarza.
Diagnoza? FIP.
I to nie jedna, prosta do opisania postać choroby. U Jenusia mamy do czynienia z FIP-em mokrym i neurologicznym.
Trzymiesięczny kotek, który dopiero powinien poznawać świat, bawić się, rozrabiać i zasypiać wtulony w człowieka, musi mierzyć się z kolejnym poważnym zagrożeniem.
Jest jednak jedna dobra wiadomość. Zrobiliśmy Jenusiowi testy w kierunku białaczki — zarówno test przesiewowy, jak i PCR. Oba nie wykazały FeLV. Chociaż tyle. Naprawdę cieszymy się z tej jednej dobrej wiadomości pośród tylu złych.
Ale nie możemy udawać, że sytuacja jest dobra.
Wyniki krwi Jenusia są bardzo niepokojące. Boimy się, że może być potrzebna transfuzja. Mamy ogromną nadzieję, że uda się jej uniknąć, ale na dziś nie możemy tego wykluczyć.
I teraz posłuchajcie… mimo tego wszystkiego Jenuś wciąż potrafi być po prostu kocim dzieckiem.

Kiedy czuje się lepiej, chce się bawić. Szuka kontaktu, przytula się, ma apetyt. Nie zachowuje się jak kotek, który miałby się poddać. Ten maluch ma w sobie tyle życia, że czasem trudno pogodzić to, co widzimy w jego zachowaniu, z tym, co pokazują wyniki badań.
Jego małe ciałko toczy jednak bardzo trudną walkę.
A my boimy się, że zabraknie nam pieniędzy, żeby pomóc mu ją wygrać.
Pod naszą opieką są dziesiątki kotów. Wiele z nich jest ciężko chorych. Każdego dnia mierzymy się z kolejnymi diagnozami, fakturami i decyzjami, których nie da się odłożyć na później. Chcielibyśmy móc powiedzieć, że damy radę sfinansować wszystko sami. Ale nie możemy obiecać czegoś, na co zwyczajnie nas nie stać.
Dlatego dziś prosimy Was o pomoc dla Jenusia.
Nie chcemy, żeby o jego szansach decydowało to, czy na naszym koncie zostało jeszcze wystarczająco dużo pieniędzy. Nie chcemy, żeby po wszystkim, co już przeszedł, zabrakło mu środków na leczenie.
Pomóżcie nam zawalczyć o Jenusia.
Każda wpłata, nawet najmniejsza, przybliża nas do opłacenia jego leczenia. Jeśli nie możecie wpłacić pieniędzy, udostępnijcie tę zbiórkę. Może właśnie dzięki Wam dotrze do kogoś, kto będzie mógł pomóc.
Jenuś nie wybrał sobie chorób. Nie wybrał samotności za kratami. Nie wybrał tego, że jego pierwsze miesiące życia wyglądają właśnie tak.
Ale my możemy pomóc mu dostać coś, czego do tej pory miał zdecydowanie za mało.
Szansę na życie. Na własny dom. Na zwyczajne kocie dni, w których największym problemem będzie to, że zabawka uciekła pod szafę.
Bardzo prosimy. Nie zostawiajcie Jenusia samego z tą walką. ❤️
Dziękujemy za każdą wpłatę, każde udostępnienie i za to, że jesteście z nami, kiedy tak bardzo potrzebujemy Waszego wsparcia.
Koty Sieroty
Twoje słowa mają moc pomagania! Wpłać darowiznę i przekaż kilka słów wsparcia 🤲
Uważasz, że ta zbiórka zawiera niedozwolone treści ? Napisz do nas
Załóż darmową zbiórkę pieniędzy dla siebie, swoich bliskich lub potrzebujących!
Anonimowy Darczyńca
Trzymam kciuki Wielki bohaterze. Walcz dalej ❤️