
AKTUALIZACJA ZBIÓRKI !!!
Chcemy przekazać ważne informacje o stanie naszego kota.
Niestety choruje na FIP (zakaźne zapalenie otrzewnej). Choroba spowodowała, że w jego jamie brzusznej zaczął zbierać się płyn, a jego stan był naprawdę dramatyczny. Zanim rozpoczęliśmy leczenie, kot ledwo funkcjonował – miał bardzo blade dziąsła, niską temperaturę i pojawiały się drgawki. Patrzenie na to było naprawdę straszne.
Obecnie kot jest hospitalizowany w trybie dziennym – codziennie przebywa pod opieką weterynarzy, gdzie dostaje kroplówki i potrzebne leczenie. Ma także cewnik, ponieważ wymaga stałej kontroli.
Na szczęście po rozpoczęciu leczenia zaczęły pojawiać się pierwsze dobre wiadomości. Kot dostał już ponad tydzień zastrzyków na FIP i naprawdę widać różnicę.
Zaczął jeść, oddaje normalnie kał, ma więcej siły, a ilość płynu w brzuchu powoli się zmniejsza. Wygląda to tak, jakby po tych lekach po prostu zaczął wracać do życia.
Mimo tego wszystkiego jest niezwykle kochanym kotem. Mruczy, przytula się, ugniata łapkami i szuka kontaktu z człowiekiem, mimo bólu i trudności, które przechodzi.
Niestety leczenie jest bardzo drogie. Cała terapia to około 7000 zł, a sam lek kosztuje około 340 zł na 4 dni. Bez kontynuacji leczenia jego stan może znowu bardzo szybko się pogorszyć.
Nie bylibyśmy w stanie dojść nawet do tego etapu bez ogromnej pomocy Przychodnia Weterynaryjna Felis, która bardzo nas wspiera. Jedną dawkę leku otrzymaliśmy od nich za darmo, a personel wkłada ogrom serca w opiekę nad nim. Niestety resztę leczenia musimy opłacać sami, a koszty zaczynają nas przerastać.
Jeśli ten kot ma przeżyć i dostać swoją szansę na normalne życie, naprawdę potrzebujemy pomocy.
Każda wpłata – nawet najmniejsza – ma ogromne znaczenie.
Dziękujemy z całego serca wszystkim, którzy pomagają mu walczyć o życie ❤️


Nie planowałem mieć kota.
To była zupełnie nieplanowana sytuacja.

Znalazłem go, kiedy leżał bez sił i miauczał tak, jakby prosił o pomoc. Nie potrafiłem przejść obok tego obojętnie. Zabrałem go ze sobą, choć nie wiedziałem jeszcze, jak bardzo będzie chory i jak trudna walka nas czeka.
Jeszcze tego samego dnia pojechaliśmy do weterynarza. Goździk dostał leki, kroplówki z płynem Ringera i rozpoczęła się walka o jego życie. Było podejrzenie zatrucia trutką, jego organizm był skrajnie wycieńczony, a stan bardzo poważny.

Od tamtej chwili wszystko kręci się wokół jego ratowania.
Goździk nie jest w stanie normalnie się załatwiać, dlatego potrzebuje specjalnych mat chłonnych. Musi dostawać leki, specjalistyczną karmę, a często trzeba go karmić i poić strzykawką, bo sam nie ma siły. Każdy dzień to czuwanie przy nim i sprawdzanie, czy jeszcze walczy.
Wczoraj wyglądało to naprawdę źle.
Goździk praktycznie odchodził. Miał bardzo niską temperaturę, był słaby, a my razem z weterynarzem robiliśmy wszystko, żeby go utrzymać przy życiu. To był moment, w którym serce mi pękło, bo widziałem, jak bardzo cierpi i jak łatwo mogę go stracić.
Dzisiaj, kiedy wróciłem z pracy, zobaczyłem coś, co dało mi nadzieję.
Było odrobinę lepiej. Nadal jest bardzo chory, nadal cierpi, ale w jego oczach pojawiła się iskra walki.

To dopiero piąty dzień od momentu, kiedy go zabrałem, a koszty leczenia już są ogromne.
Za nami trzy wizyty u weterynarza, kroplówki, leki, specjalistyczna opieka, a to dopiero początek. Przed nami kolejne kontrole, dalsze leczenie, rehabilitacja i wszystko to, co pozwoli mu wrócić do zdrowia.
Goździk mimo bólu pokazuje, jaki jest naprawdę.
Jest czuły, przytula się, szuka bliskości i widać, że chce żyć. To niesamowicie kochany i wierny kot, który po prostu potrzebuje szansy.
Ja zrobię dla niego wszystko, co mogę.
Ale finansowo już nie daję rady udźwignąć tego sam.
Dlatego proszę Was o pomoc.
Każda wpłata to realne wsparcie jego leczenia, kroplówek, leków i wizyt u weterynarza.
Każde udostępnienie zwiększa jego szanse na życie.
Chcę mu pomóc.
Chcę dać mu kolejną szansę.
I bardzo proszę Was, pomóżcie mi ją dla niego wywalczyć.
Patrzyłem już kilka razy, jak Goździk gaśnie i serce mi pękało, dlatego dziś walczę o jego życie z całych sił i bardzo proszę o pomoc, żebym nie musiał patrzeć, jak odchodzi.
Otworzyłam zbiórkę na prośbę mojego partnera, który zajmuje się kotem.
Uważasz, że ta zbiórka zawiera niedozwolone treści ? Napisz do nas
Załóż darmową zbiórkę pieniędzy dla siebie, swoich bliskich lub potrzebujących!