



Ami jest najzwyklejszym kotkiem, nie rasowym, nie włochatym, ale najbardziej towarzyskim przyjacielem i przytulakiem, który wpychał się na każde kolana, kładł na szyi do snu i dbał o inne zwierzęta w domu myjąc ich i broniąc.


Ma ok 3,5 roku. Jako mały kotek przeszła wiele złego. Znalazłam ją na ruchliwej szosie w upał jak szło biedne stworzenie środkiem drogi i się zataczało. Nikt nie zwracał uwagi na maleństwo tylko go wymijał. Tylko ja się zatrzymałam i wstrzymałam cały ruch żeby zgarnąć je z ulicy.

Zamiast do pracy zawiozłam ją do weterynarza, wysoka gorączka, koci katar, wychudzenie, zajęte płuca i uszy, ogromna ilość pcheł i korki w uszach od świeżba. Pewnie ktoś ją wyrzucił z samochodu, żeby nie sprawiała problemu. Trafiła od razu do inkubatora i na kroplówki. Przez 3 dni przebywała w przychodni a na noc zabierałam ją do domu i patrzyłam, czy przeżyje kolejną noc, a ona wtulala się we mnie, szukając pomocy i ciepła właściciela.

Nazwaliśmy ją Ami, bo były imieniny Amelii. Urosła na bystrego kotka, bardzo gadającego i wdzięcznego jak nie wiem co, wpatrzona w ludzi, którzy jej pomogli, chodziła za nami jak piesek. Zaopiekowała się jeszcze dwoma małymi kotkami, które trafiły do nas później a nawet rządziła wielkim psem.

Około miesiąca temu nasz najbardziej wesoły, energiczny kotek stał się smutny, siedzący w kucki w dziwnych miejscach i unikający towarzystwa. Nawet nie chciała być glaskana tylko uchylała główkę do dołu. Zaczęła chudnąć i tylko spać.
Okazało się, że zaatakował ją koci wirus, ostre zapalenie otrzewnej. Nieleczony jest chorobą śmiertelną. W jej przypadku spowodował również zapalenie trzustki. Jest to ogromny ból. Pewnej nocy myśleliśmy, że już nie przeżyje ogromnych drgawek, temperatury i wymęczenia jak w dlugotrwałej padaczce podczas jazdy do lecznicy całodobowej, której nie ma w naszym małym mieście.
Udało jej się przeżyć tej nocy ale od dwóch tygodni trwa leczenie w przychodni, szpital, badania, usg. Dodatkowo dostaje zastrzyki, które są bardzo drogie. Jeden kosztuje ponad 100 zł. Ma je dostawać min. 84 dni, żeby była pełna kuracja.
Bardzo prosimy o wsparcie, bo kociak nam powoli gaśnie. Kto miał umierającego kociego lub psiego przyjaciela zrozumie, dlaczego chcemy ratować naszego małego członka rodziny.
Uważasz, że ta zbiórka zawiera niedozwolone treści ? Napisz do nas
Załóż darmową zbiórkę pieniędzy dla siebie, swoich bliskich lub potrzebujących!