Pomoc dla Kasi w walce z RAKIEM

owner

Mariusz Majczuk

Organizator zbiórki

Zbiórka

Witajcie!!!
Jesteśmy po pierwszym etapie leczenia w niemieckiej klinice. W trakcie terapii Kasia przyjmowała codziennie dożylnie leki, witaminy oraz wykonano 10 zabiegów hipertermii, która ma na celu osłabiać komórki rakowe, jak również pomaga wchłaniać leki do krwiobiegu. Wykonaliśmy również następujące badanie, mające na celu określić receptory guza co pozwoli dobrać odpowiednią chemię. Na wyniki powyższych badań nadal czekamy ma to potrwać ok. 3-4 tygodni.
W związku z innymi konsultacjami z lekarzami z Polski (w dniu 28.11.2016 byliśmy
w Poznaniu na konsultacji w prywatnej klinice) i z Niemiec, postanowiliśmy wybrać kierunek leczenia, który większość lekarzy nam poleciła, czyli kontynuowanie leczenia w klinice
w Niemczech.
 Ponieważ w Polsce zaproponowano nam chemię ''typową'' na płuca, a konsultacje z lekarzami wykazały, że dla Kasi potrzebna jest chemia, która jest stworzona w linii raka piersi i jego przerzutów. Niestety w Polsce ten rodzaj chemii nie jest dostępny. W Polsce (Szczecin) zaproponowano nam podanie chemii "typowej" na raka płuc którą podano Kasi w roku 2015 przy pierwszym leczeniu raka piersi, która jak wiemy nie zadziałała odpowiednio. Po konsultacjach z lekarzami w Niemczech i w Polsce, zdecydowaliśmy się na drugi etap leczenia w Niemczech czyli na podanie chemii po linii raka piersi, ponieważ ma większą skuteczność i jest lekiem na ten moment odpowiednim dla Kasi.

Zaczęliśmy drugi etap leczenia w dniu 07.12.2016. Polega na podaniu chemii wraz z witaminami i hipertermii. Koszt półrocznego leczenia wynosić ma około 100 tys. zł. W związku z takim wysokim kosztem leczenia oraz badaniami bez których nie można kontynuować leczenia, podana wyżej kwota jest kwotą wyjściową.
Na dzień dzisiejszy badania wykonane po zakończeniu podawania chemii podniosą ten koszt dość sporo.
Dzisiaj chcielibyśmy podwyższyć kwotę na pomagam.pl do 150 tys. zł. Całym sercem prosimy o wsparcie, ponieważ bez niego nie mamy szans na wygranie z chorobą.



Dziękujemy za pomoc w uzyskaniu kwoty 50 000 zł, która umożliwi nam wyjazd do Niemiec już w tą niedzielę (14.11.2016) i rozpoczęcie pierwszego etapu leczenia choroby nowotworowej.



Moja historia zaczęła się już w czasie ciąży, ponieważ wtedy pojawiły się pierwsze objawy choroby. W roku 2014 w trakcie trwania ciąży, mniej więcej w jej połowie, zauważyłam w lewej piersi pierwszą zmianę, która wyczuwalna była jako małe ziarenko.
 Na wizytach kontrolnych u lekarza ginekologa, prowadzącego moja ciążę, zwracałam mu na to uwagę, dodając, że zmiana się powiększa. Lekarz bez dokonania badania zakwalifikował zmianę jako zmiany hormonalne w wyniku ciąży, które są absolutnie normalnym zjawiskiem i powiedział, że mam się nie martwić. Zmiana powiększała się aż do rozwiązania i na pierwszej wizycie kontrolnej po porodzie (październik/listopad 2014) u lekarza prowadzącego ciążę po raz kolejny zwróciłam mu uwagę na zmianę w piersi. W tym momencie zmiana była tak duża, że mogłam ją swobodnie złapać
 w palce, a wielkością przypominała piłkę pingpongową (golfową). Lekarz po raz kolejny odmówił mi badania, twierdząc, że zmiany w piersi to naturalna kolej rzeczy
 w trakcie ciąży i po porodzie zwłaszcza, że jestem matka karmiącą. Poprosiłam lekarza o zrobienie badania USG, ponieważ zmiana była bardzo niepokojąca. Lekarz przystał na moją prośbę i takie badanie wykonał, po czym zrobił „wielkie oczy”
 i natychmiast skierował mnie na szczegółowe badania do poradni onkologicznej.
 W możliwie najszybszym terminie zgłosiłam się do Zachodniopomorskiego Centrum Onkologii w Szczecinie, gdzie wykonano badanie USG oraz biopsję guza. Wyniki otrzymałam 02.01.2015 roku, które jednoznacznie wskazały na raka piersi w postaci złośliwej. Zgodnie z procedurami Zielonej Karty zostałam skierowana na komisję lekarską, na której zapadła decyzja o chemioterapii w celu zmniejszenia guza
 i trwała ona 3 miesiące. Leczenie niestety nie przynosiło pożądanych efektów, guz nie zmniejszał się, a wręcz zaczął rosnąć. Okazało się, że guz owadnia się – zbiera wokół siebie płyny, które trzeba było ściągać strzykawkami przed podaniem chemii. Chemioterapia została ukończona, po czym wykonano operację usunięcia całej piersi wraz  z węzłami chłonnymi – operacja odbyła się w kwietniu 2015 roku. Po operacji zostałam poddana radioterapii, a z wyników badań węzłów chłonnych wynikało,
 że komórki rakowe nie dały do nich przerzutów. Po operacji szybko doszłam do siebie i wróciłam do w miarę normalnego życia.

Po około roku od operacji, po konsultacji z prowadzącym mnie lekarzem onkologiem, ustaliliśmy termin rekonstrukcji piersi, który przypadł na listopad 2016 i miał zostać poprzedzony przeszczepem tłuszczu, na 6 tygodni przed wszczepieniem ekspandera. Zabieg przeszczepu zaplanowano na 12 października 2016 roku. Do tego czasu wykonałam wszystkie badania kontrolne zlecone przez lekarza prowadzącego, w celu sprawdzenia stanu zdrowia oraz braku przerzutów. Wyniki wyszły pozytywnie, jedyną rzeczą, która była niepokojąca to ból głowy, który pojawił się w okolicach koniec września/początek października tego roku. O tych objawach powiedziałam prowadzącemu onkologowi, który stwierdził, że wyniki są dobre i nie mam się czym martwić, ponieważ ból może być wywołany przyjmowanymi lekami. Ponieważ wykonywane przeze mnie wyniki badań nie obejmowały badania rezonansu, a ból głowy był coraz silniejszy i dokuczliwy, zgłosiłam się do neurologa w celu otrzymania skierowania na takie badanie. Po długich tłumaczeniach i straconych nerwach otrzymałam skierowanie i umówiłam badanie na 17.10.2016 roku. Jak wcześniej wspomniałam miałam wyznaczony termin przeszczepu tłuszczu na 12.10.2016, który również wykonano. Po tym zabiegu czułam się bardzo źle, ból głowy już mi nie przechodził, zaczęłam codziennie wymiotować, a lekarze mówili że to przejdzie, ponieważ po narkozie takie objawy są normalne i mogą utrzymywać się kilka dni. W planowanym terminie wykonałam też badanie rezonansu. W dniu wykonywania rezonansu zauważyłam u siebie niewyraźną mowę oraz pismo, co mnie zaniepokoiło jeszcze bardziej, z dnia na dzień również opadałam z sił, nie mogłam jeść, ponieważ codziennie wymiotowałam, ból głowy robił się coraz silniejszy, pojawiły się zachwiania równowagi. Ze względu na bardzo słaby stan zdrowia, bardzo mocny ból głowy i z trudem utrzymywaną równowagę, po tygodniu od wyjścia ze szpitala po wykonanym zabiegu zgłosiłam się na oddział do Zachodniopomorskiego Centrum Onkologii w Szczecinie, gdzie podano mi kroplówki i skierowano na dodatkowe badania do innego szpitala, tam natomiast lekarze zrobili ponowne badania krwi i moczu, które wyszły bardzo dobrze i nie wskazywały na nic poważnego. Zasugerowałam, że czekam na wyniki rezonansu głowy. Neurolog po skontaktowaniu się ze szpitalem wykonującym badanie otrzymał wyniki, które jednoznacznie stwierdziły guza w mózgu. Guz niestety występuje w kilku różnych miejscach, są to wielkości milimetrowe, niestety jeden z nich spowodował lekki obrzęk, stąd wszystkie objawy. Na miejscu w szpitalu podano mi natychmiast leki w kroplówkach (przeciwobrzękowe) i zaplanowano radioterapię. Na radioterapię dojeżdżam codziennie do Zachodniopomorskiego Centrum Onkologii w Szczecinie, po zabiegu dostaję również kroplówki przeciwobrzękowe i przeciwwymiotne. Ostatni zabieg radioterapii zaplanowany został na 09.11.2016. Po dalszych badaniach zostały znalezione przerzuty do płuc – guzy są wielkości 37 mm i 47 mm, w związku
 z tym za dwa tygodnie jest zaplanowane rozpoczęcie chemioterapii.

Na 14.11.2016 mamy zaplanowaną wizytę i rozpoczęcie leczenia w klinice
 w Niemczech, nową metodą, która jeszcze jest niedostępna w Polsce. Ponieważ jest to leczenie za granicą, całość leczenia musimy pokryć z własnych środków, co jest mocnym obciążeniem dla naszej rodziny, dlatego zwracamy się z gorącą prośbą
 o wsparcie w tym trudnym dla nas okresie.

Komentarze

  • Anonimowy Darczyńca

    18.01.17
    18.01.17

    Kasiu, Marysiu, Andrzejku, damy radę.

  • Klaudia

    17.01.17
    17.01.17

    Powodzenia :-*

  • Znajomi

    15.01.17
    15.01.17

    Damy radę !

  • Anonimowy Darczyńca

    15.01.17
    15.01.17

    Powodzenia Kasiu !

  • Anonimowy Darczyńca

    04.01.17
    04.01.17

    Bardzo mocno trzymam kciuki za powodzenie leczenia!

owner

Mariusz Majczuk

Organizator zbiórki

Wpłaty - 633

  • Avatar Marta
    50
    Marta
  • Avatar Anonimowy Darczyńca
    100
    Anonimowy Darczyńca
  • Avatar Anonimowy Darczyńca
    100
    Anonimowy Darczyńca
  • Avatar szymacha
    50
    szymacha
  • Avatar Anonimowy Darczyńca
    60
    Anonimowy Darczyńca
  • Avatar Anonimowy Darczyńca
    100
    Anonimowy Darczyńca
  • Avatar T. Sz.
    100
    T. Sz.
  • Avatar Klaudia
    50
    Klaudia
  • Avatar Anonimowy Darczyńca
    50
    Anonimowy Darczyńca
  • Avatar Anonimowy Darczyńca
    13
    Anonimowy Darczyńca

Uważasz, że ta zbiórka zawiera niedozwolone treści ? Napisz do nas

Jak to działa?

1

Stwórz zbiórkę

Podaj kwotę, uzupełnij opis, gotowe !

2

Udostępnij

Zapraszaj do wsparcia zbiórki.

3

Zbierz pieniądze

Wykorzystaj najlepsze narzędzie w sieci.

Pomagam.pl wykorzystuje pliki cookies. Dowiedz się więcej

Obróć, aby zobaczyć stronę