Jeszcze chwilę wcześniej świat Igora wyglądał zupełnie zwyczajnie. Boisko, koledzy, śmiech, beztroska i ostatnie dni wakacji, które powinny być pełne zabawy, radości i dziecięcych przygód. Ma zaledwie 12 lat. Całe życie przed sobą, mnóstwo marzeń i planów, a przed nim miał być kolejny rok szkolny...
Pewnego dnia, pod koniec tych wakacji, został zabrany na badania. Dosłownie z boiska. Nikt nie przypuszczał, że ten dzień stanie się granicą między dotychczasowym życiem a rzeczywistością, której nikt nie był przygotowany stawić czoła.
Diagnoza: ostra białaczka szpikowa.
Trzy słowa, które potrafią zatrzymać cały świat. Trzy słowa, po których nic nie jest już takie samo. Trzy słowa pod którymi tracisz cały grunt pod nogami. Zamiast wrócić na boisko, wrócił do szpitalnej rzeczywistości. Zamiast ostatnich wakacyjnych szaleństw z kolegami – szpitalna sala, całkowita izolacja, maseczki, fartuchy, strach i leczenie. W ostatnim dniu wakacji, kiedy powinien cieszyć się wolnością, śmiechem i obecnością przyjaciół, przyjmował już pierwszy cykl chemioterapii...

Życie potrafi w jednej chwili odebrać poczucie bezpieczeństwa i postawić przed człowiekiem wyzwania, na które nikt nie jest gotowy, a tym bardziej dziecko.
Nagle zmieniło się wszystko.
Całe poukładane życie, wszystkie plany, codzienne przyzwyczajenia i zwykłe sprawy, które jeszcze wczoraj wydawały się tak ważne, zatrzymały się. Z dnia na dzień to, co było codziennością, stało się odległym wspomnieniem. Pojawiły się szpitalne korytarze, niepewność, lęk o jutro i pytania, na które nie ma prostych odpowiedzi.
A w głowie rodzica wciąż powraca jedno: Dlaczego moje dziecko?
To pytanie rodzi się z bólu, bezsilności i miłości, która chciałaby ochronić własne dziecko przed całym złem tego świata. Chciałoby się cofnąć czas, obudzić z tego koszmaru i wrócić do dnia, w którym największym problemem było to, że wakacje zbyt szybko dobiegają końca.

Za każdą diagnozą stoi człowiek. W tym przypadku – zaledwie 12-letni chłopiec, który wciąż jest dzieckiem. Który nadal potrzebuje bliskości, poczucia bezpieczeństwa, uśmiechu i nadziei. Który zasługuje na to, by poza chorobą nadal mógł być po prostu sobą. Nie powinien walczyć o zdrowie i życie.
Przed nim trudna droga. Droga pełna ciężkiego leczenia, wyzwań i niepewności. Droga, której nie powinno być w życiu żadnego dziecka, ale którą teraz musi przejść.
I choć świat naszej rodziny zatrzymał się w jednej chwili, pozostaje nadzieja, że jeszcze przyjdzie dzień, kiedy znów mój syn będzie mógł wrócić na boisko, będzie mógł wygłupiać się ze swoim bratem. Kiedy zamiast szpitalnej izolacji będzie mógł poczuć wiatr na twarzy, usłyszeć śmiech kolegów i martwić się wyłącznie tym, czy strzeli kolejną bramkę.
Proszę o pomoc. Każde wsparcie ma dla nas znaczenie.
Dziś, oprócz walki o zdrowie mojego dziecka, muszę mierzyć się również z codziennością, która w jednej chwili stała się znacznie trudniejsza.
Jako rodzic musiałam zrezygnować z pracy, aby być przy swoim synu, towarzyszyć mu w leczeniu i wspierać go w najtrudniejszych chwilach. Teraz najważniejsze jest dla mnie to, żeby nie był sam w tej nierównej walce. Żeby czuł moją obecność, bliskość i bezpieczeństwo, nawet wtedy, gdy otaczają go szpitalne ściany.
Niestety, życie nie zatrzymuje się razem z nami. Nadal trzeba kupować niezbędne rzeczy, pokrywać codzienne wydatki i myśleć o tym, co przyniosą kolejne dni. Środki do dezynfekcji, artykuły higieniczne, kosmetyki dostosowane do szczególnych potrzeb dziecka w trakcie leczenia oraz specjalistyczna żywność medyczna – to rzeczy, które dziś są nieodłączną częścią naszej codzienności. Niezbędne, by zadbać o jego bezpieczeństwo, komfort i siły w tym trudnym czasie, a jednocześnie stanowiące kolejne obciążenie finansowe, z którym muszę się mierzyć każdego dnia.
Myślę również o tym, co będzie po wyjściu ze szpitala. Przed nami dalsza droga rekonwalescencji , droga do odzyskania zdrowia i sił, a wraz z nią kolejne potrzeby i koszty, między innymi fizjoterapia oraz leczenie stomatologiczne. Chcę zrobić wszystko, co będzie potrzebne, aby mój syn mógł stopniowo wracać do sprawności i normalnego dziecięcego życia.
Moje oszczędności pozwolą nam przetrwać tylko przez krótki czas. Nie wiemy, jak długo potrwa leczenie ani jakie wydatki jeszcze przed nami. Ta niepewność jest trudna, ale nie mogę pozwolić, by zabrakło mi sił do walki o przyszłość mojego dziecka.
Dlatego z całego serca proszę o dobrowolną pomoc finansową.
Każda wpłata, nawet najmniejsza, pomoże mi zabezpieczyć codzienne potrzeby, kupić niezbędne środki higieniczne i przygotować się na dalsze leczenie po wyjściu ze szpitala. Każda złotówka będzie dla nas realnym wsparciem w czasie, kiedy sama nie jestem już w stanie udźwignąć wszystkiego tak jak dawniej.
Wiem, że każdy ma swoje życie, obowiązki i problemy. Nie oczekuję, że ktoś rozwiąże wszystkie moje trudności. Proszę jedynie o tyle, ile ktoś może i chce nam podarować. Jeśli nie możesz pomóc finansowo, dobre słowo lub udostępnienie naszej historii również będą dla nas ogromnym wsparciem.
Nigdy nie przypuszczałam, że przyjdzie mi prosić o pomoc. Dziś jednak wiem, że nie ma w tym wstydu. Jest tylko miłość rodzica, który chce zrobić wszystko, aby jego dziecko miało szansę na zdrowie i przyszłość.
Chcę, żeby mój syn mógł kiedyś znów wyjść na boisko. Żeby wrócił do kolegów, do zabawy, do dzieciństwa, które choroba tak nagle mu przerwała.
Dziękujemy z całego serca każdemu, kto zechce być częścią naszej drogi. Za każdą wpłatę, każde udostępnienie, każde dobre słowo i każdą iskierkę nadziei.
Dla nas to znacznie więcej niż pomoc finansowa. To poczucie, że w tej trudnej walce nie jesteśmy sami.
Mama Igora
Twoje słowa mają moc pomagania! Wpłać darowiznę i przekaż kilka słów wsparcia 🤲
Uważasz, że ta zbiórka zawiera niedozwolone treści ? Napisz do nas
Załóż darmową zbiórkę pieniędzy dla siebie, swoich bliskich lub potrzebujących!
Ewa Mitkowska
Jesteś dzielnym, młodym człowiekiem. Tak trzymaj❤
MDS
Mocno pozdrawiam. Jesteś silny. Trzymam mocno kciuki
Filipo
Trzymaj się!
Agnieszka
Trzymaj się chłopaku.
Maniek i Marzenka
Szybkiego powrotu do zdrowia💜🐚