Zbiórka Leczenie dzieci - zdjęcie główne

Leczenie dzieci

5 908 zł z 15 000 zł (Cel)
Wpłaciły 103 osoby
Wpłać teraz
 
Gośka Es - awatar

Gośka Es

Organizator zbiórki

CEL ZBIÓRKI: LECZENIE, TERAPIE I BADANIA GENETYCZNE DZIECI

Jestem mamą 3 dzieci: 15 letniego Jakuba, prawie 10 letniej Liwii i 2.5 letniego Juliuszka. Choruję na padaczkę skroniową. Chorują również moje dzieci.


Kuba urodził się  z wadą nerki. Potem okazało się, że jest ona nieczynna i nie ma swojej struktury. Ponieważ było w niej za dużo torbieli, trzeba było ją usunąć. Operacja odbyła się jak syn skończył rok. Rutynowo wysłano nerkę do badania histopatologicznego i okazało się, że był tam jeszcze nowotwór złośliwy nefroblastoma.  Syn od razu przeszedł chemioterapię.
Praktycznie od samego początku Kuba był dzieckiem, które nie spało. Krzyczał po nocach, budził się co 20 minut, uderzał głową w ścianę, wymiotował po nocach, lunatykował - wychodził z łóżka i robił różne dziwne rzeczy, których potem nie pamiętał. Ślinił się, napinał, nie było z nim żadnego kontaktu. Jego wzrok był pusty skierowany w jeden punkt. 

W przedszkolu panie przedszkolanki zasugerowały mi, aby udać się z nim do poradni dla autystów, bo nie nawiązywał kontaktu z nikim, siedział i kiwał się na krześle, zatykał uszy. Siedział odwrócony od kolegów i koleżanek albo wchodził pod stół. Wtedy nie diagnozowano spektrum tłumacząc się, że syn przeszedł traumę związaną z nowotworem, a i ma zbyt dobry kontakt ze mną, jako matką i nie cierpi w związku z tym na autyzm. Zostaliśmy zostawieni sami sobie i z krzyczącym wiecznie dzieckiem. Kuba nie nawiązywał żadnych relacji z otoczeniem z wyjątkiem najbliższych osób - matki i cioci. Całe dnie układał z klocków jeden wzór, lub rysował w kółko jeden obrazek, nie interesował się też żadnymi grami, ani zabawami, nie reagował na zabawy grupowe, uciekał od dzieci, nie naśladował nikogo i nie potrafił bawić się w zabawy tematyczne. W szkole niechętnie, wręcz z obrzydzeniem uczestniczył w zajęciach fizycznych. Dzisiaj Kuba ma już zdiagnozowany Zespół Aspergera od sierpnia tego roku (2019) po 13 latach walki z Poradniami w Poznaniu. Diagnozę otrzymał dzięki neurologom z Centrum Zdrowia Dziecka, którzy skierowali nas na ponowne badania, tym razem do Mazowieckiego Centrum Neuropsychiatrii pod Warszawą. Kuba w wieku 12 miesięcy chodził wzorcowo, ale po jakimś czasie zaczęły się problemy. Często się przewracał, skręcał stopę. Byłam u wielu ortopedów, ale każdy mnie odsyłał twierdząc, że przesadzam. Po 14 latach okazało się, że syn ma wadę rozwojową kości w stopie, na co przez te wszystkie lata nie zwrócił uwagi żaden specjalista.

Kuba w ciągu pierwszych kilku lat swojego życia był wielokrotnie hospitalizowany z powodu częstych wymiotów, bólów brzucha oraz problemów ze snem. Żaden neurolog, mimo zmian napadowych w eeg nie chciał go wtedy leczyć, a inni specjaliści byli bezsilni. Byliśmy odsyłani do psychologów, którzy zgodnie uważali, że syn powinien otrzymywać leki na padaczkę, bo bez tego nie są w stanie wyrównać jego psychiki. Kilka lat prosiłam lekarzy o leczenie, ale z marnym skutkiem. Za każdym razem lekarze mieli swoje bezsensowne wyjaśnienia - a to lęki nocne, a to bóle brzucha a to zęby...,a to histeria matki itd...W końcu trafiliśmy do psychiatry z oddziału dziecięcego i ona zapisała lek p/padaczkowy depakinę. Objawy się cofnęły. Syn zaczął przesypiać noce. Wszystko się uspokoiło. Na jakiś czas odetchnęliśmy z ulgą. Jednak nie na długo.

Wszystko było w porządku do czasu szczepienia przypominającego z komponentem krztuścowym, który syn dostał ok 3 lat temu, kiedy skończył 13 lat temu. Zaczęły się u niego problemy z tarczycą, choć przez wiele lat tarczyce syn miał badaną z powodu nowotworu i nic się z nią nigdy nie działo. Syn był zdrowy. Kuba zaczął nagle dostawać duszności, cały rok szkolny w 60% przesiedział w domu. Kilka razy zasłabł, co nigdy mu się nie zdarzało. Owszem był dzieckiem unikającym wysiłku fizycznego, ale takie rzeczy wcześniej nie były przeze mnie obserwowane. Jedyne, co zgłaszałam lekarzom to to, że Kuba dość szybko się męczy i rezygnuje z wysiłku. Lekarze śmiali się z tego. Wywalczyłam jednak badania tarczycy oraz usg. W usg tarczyca wyglądała, jakby ktoś do niej strzelał z wiatrówki - cała podziurawiona. Okresowo podnoszą się mu enzymy tarczycowe. Ok dwa lata temu u syna wykryto dodatkowo ciężką hipertriglicerydemię oporną na dietę. Odesłano mnie do poradni chorób metabolicznych, gdzie jest prowadzony do teraz. Obraz wątroby odkąd był małym chłopcem sugeruje jej duże stłuszczenie, co wg lekarzy u dziecka nie powinno mieć miejsca. 

W ostatnich dwóch latach Kuba zaczął słabnąć, pojawiły się ciężkie zaburzenia snu, ale tym razem w skrajnych kierunkach - Kuba potrafi zasnąć w trakcie wykonywania jakiejś czynności nie mogąc pohamować senności.  Dzisiaj potrafi spać prawie dwa dni ciągiem, albo przestaje w ogóle spać. Znowu rozpoczęliśmy wędrówki od Annasza do Kajfasza. Wielu lekarzy znowu uważało, że w wieku dojrzewania to normalne, ale mi to jakoś nie dawało spokoju. Skonsultowałam się z diabetologami i endokrynologami i ustaliliśmy termin przyjęcia na oddział diabetologii po wykonaniu indeksu glikemii. Na oddziale padła diagnoza-zaburzenia przemian węglowodanów, ciężka insulinooporność - stan przedcukrzycowy. Rozpoczęto leczenie. Syn musi przestrzegać bezwzględnej diety.

06.02.2019 Kuba wyszedł z Instytutu Pediatrii, gdzie był hospitalizowany z powodu stanu nerkowego - białkomocz, obniżone białko całkowite, wyciekanie substancji odżywczych do moczu. Rozpoznanie - zespół metaboliczny (nietolerancja węglowodanów, stan przedcukrzycowy z wczesnym stanem nerkowym, hipertriglicerydemia). Dostał zlecenie przyjmowania na stałe drogich suplementów oraz terapii aerobowej.  

05.08.2019 r. Kuba otrzymał diagnozę - Zespół Aspergera, a w listopadzie trafił do psychiatry specjalizującego się w spektrum autyzmu, który zalecił leczenie p/depresyjne oraz leczenie zaburzeń snu. Kuba otrzymuje w tym celu dwa leki. Obecnie nie stać mnie na opłacenie specjalistycznych terapii, których Kuba wymaga, tym bardziej, że mam jeszcze dwójkę młodszych dzieci z padaczką, które wymagają opieki i terapii.

Liwia lat 10 urodziła się w 2009 roku zupełnie zdrowa. Dostała 10 punktów w skali apgar. Krótko po porodzie u córki zauważono wybroczyny na ciele, szczególnie na nogach. Lekarze podejrzewali małopłytkowość, więc była non stop badana. Również długo utrzymywała się żółtaczka fizjologiczna, co niepokoiło pediatrę z oddziału położniczego. Po 9 latach okazało się, że córka może mieć początki zakrzepicy - wskazują na to wyniki badań krzepliwości, przebyty udar oraz polimorfizmy MTHFR i liczne pojawiające się na jej ciele zasinienia rozlewające się wszędzie. 

Po powrocie z oddziału położniczego, po pierwszym szczepieniu u pediatry córka kompletnie odrzuciła pierś. Miała nieustanne biegunki - dzień i noc z niej leciało. Była kilka razy hospitalizowana na oddziale gastroenterologii. Bałam się, że umrze z odwodnienia. W szpitalu wdrożono dietę 3 razy bez, na której stan córki znacznie się poprawił. Biegunki ustały. Niestety bóle brzucha miewa do dzisiaj. Kiedy córka doszła do siebie została zaszczepiona żywym szczepieniem Priorix - odra świnka różyczka. Po kilku godzinach przestała chodzić tak jak wcześniej, zaczęła tracić równowagę, wchodziła w futryny, przewracała się z pozycji siedzącej na głowę, utykała, wyłączała się, wywracała oczami, wpadała w nieuzasadnione furie. Została wtedy skierowana na oddział szpitalny na badania w kierunku padaczki. Po wielu badaniach eeg uznano, że są zmiany napadowe i eeg jest brzydkie. Stwierdzono też prawostronny niedowład i mózgowe porażenie dziecięce w stopniu lekkim i odesłali do domu bez leków z zaleceniami wykonania rezonansu mózgu, gdyby stan się pogarszał. Rezonans został wykonany szybko, gdyż stan Liwii się nie poprawiał, a pojawiły się 3 ataki padaczkowe. W wykonanym rezonansie mózgu wyszła zmiana poudarowa. Przyczyna wtedy pozostawała nieznana. Dziś wiadomo już, że córka ma aktywne destrukcyjne polimorfizmy MTHFR. Nadal jednak Liwia była pozostawiana bez jakichkolwiek leków. Córka dość szybko zaczęła też chorować przewlekle na oskrzela i płuca, miewała częstsze wymioty, więc ponownie trafiła na gastroenterologię, gdzie lekarz stażysta neurologii uznał, że ma padaczkę typu absence i zapisał depakinę - lek przeciwpadaczkowy. Niestety inny neurolog podważył tą opinię i kazał odstawić lek. Po dwóch latach bezowocnego leczenia antybiotykami, lekami wziewnymi, nebulizacjami, Liwia została przyjęta na oddział immunologii i pulmonologii, gdzie wykryto przyczynę ciągłych infekcji, a były nią złośliwe pneumokoki. 

Wtedy wg opinii psychologów jej rozwój nie odbiegał od innych dzieci w jej wieku, ale niestety nie na długo. Potem było już tylko gorzej. Córka zaczęła mieć napady padaczki, stała się bardzo agresywna. Pojawiły się urojenia, zaburzenia postrzegania. Z każdego miejsca byłyśmy odsyłane do psychologa i psychiatry. Robili z córki chorą psychicznie, a ze mnie przewrażliwioną. Dzisiaj wiadomo już, że Liwia choruje na rzadką postać padaczki z afazją - Zespół Landau-Kleffnera objawiającej się zaburzeniami psychicznymi i zaburzeniami mowy i postrzegania. 

Kiedy córka trafiła do zerówki szkolnej, od razu nauczyciele zauważyli, że dziecko ma problemy i kwalifikuje się do poradni psychologiczno-pedagogicznej na badania. W poradni stwierdzono opóźnienie rozwoju psychoruchowego oraz społecznego o 3 lata w stosunku do rówieśników, silne zaburzenia integracji sensorycznej oraz opóźnienie mowy. Rozwój intelektualny ocenili na poniżej najniższej normy dla wieku. Dostała orzeczenie o niepełnosprawności, kształcenie specjalne, indywidualne oraz pomoc psychologa i pedagoga szkolnego. Do dzisiaj korzysta z tej pomocy w szkole. Z powodu padaczki i jej skutków neurologicznych Liwia nie skończyła 2 klasy SP i dwukrotnie ją przechodziła. Niestety problemów nie było widać końca, gdyż pojawiły się też problemy z żywieniem, ponowne bóle brzucha, przewlekłe bóle głowy, stawów, kości, mięśni... Dopiero po 8 latach psychiatra stwierdził całościowe zaburzenia rozwoju, zaburzenia percepcji i postrzegania oraz podejrzenie zespołu landau kleffnera (typ padaczki).  Córka traciła wcześniej wyuczone umiejętności, a pomoc szkolna nie przynosiła oczekiwanych efektów. Postępy były mizerne w stosunku do tych oczekiwanych. W lipcu dwa lata temu na oddziale stwierdzono do tego hipertriglicerydemię oraz zapalenie żołądka i dwunastnicy. Odesłano mnie z dziećmi do poradni chorób metabolicznych uznając, że to coś z metabolizmem. Obecnie stan córki się pogarsza. Ma przewlekłe infekcje paciorkowcowe, rezygnuje ze sportu, który uwielbia, płacze na bóle stawów, męczą ją uciążliwe wysypki i zmiany skórne. Ma też powiększone węzły w pachwinach, wysokie ASO oraz ciężkie niedobory witaminy D3. Pojawiają się również wybroczyny oraz masywne siniaki na całym ciele. Wyniki krzepliwości krwi odbiegają od normy, ale nie są w stanie stwierdzić przyczyny. Docent immunologii wysunęła teorię mikroudarów nie wykrywalnych w rezonansie mózgu tym bardziej, że u nas udary to problem rodzinny. Obecnie czekamy na ponowny rezonans mózgu w czerwcu 2010. Liwia w wieku 9 lat miała już powiększającego się żylaczka i jest pod kontrolą hematologa. Na razie nie ma tam cech zakrzepicy, ale trzeba trzymać rękę na pulsie. Wyniki krwi Liwii były też konsultowane z profesor hematologii i niestety podejrzewają u niej również skazę krwotoczną hipodyfibrynogenemię. Musimy wykonać bardzo drogie badanie, aby ostatecznie potwierdzić diagnozę.

18.12 Liwia trafiła do szpitala z ciężką infekcją paciorkowcową. Przeszła aż 3 miesiące leczenia dwoma antybiotykami. Paciorkowiec zaatakował stawy i był w natarciu na układ nerwowy. Do tego poczynił zmiany rozedmowe w płucach. Pojawiła się też małopłytkowość na zmianę z nadpłytkowością... Pani genetyk uważa, że u Liwii mutacja Mthfr czyni największe szkody i że pojawienie się zakrzepów i kolejnego udaru niedokrwiennego to tylko kwestia czasu. Ważna jest profilaktyka. Liwia ma obniżone białko S, które przyczynia się do rozwijania się zakrzepicy. Centrum Zdrowia Dziecka odesłało nas tym razem do hematologa z powodu krwawień wewnętrznych. Liwia przeszła również testy językowe TRJ, które wykazały afazję rozwojową. Obecnie Liwia uczęszcza na terapię do neuropsychologa w Centrum Stymulacji Rozwoju Dziecka.

W dniu dzisiejszym pod znakiem zapytania stoi przyszłość szkolna córki. Padaczka tak uszkodziła układ nerwowy, że postępy w nauce stoją pod znakiem zapytania, a jeśli są postępy, to mizerne i powolne. W wieku 10 lat córka potrafi zapomnieć jak się pisze. Obecnie Liwia korzysta z wielospecjalistycznej pomocy psychiatryczno-neurologicznej oraz psychologiczno-pedagogicznej. Za terapie, leczenie i wizyty muszę płacić duże pieniądze. Większość pomocy nie jest refundowana. Bez specjalistycznej pomocy córka może nie skończyć szkoły.

Juliusz, najmłodszy synek, urodził się w maju 2016 przez cięcie cesarskie. Dostał 4 punkty w skali apgar. Nie oddychał. Był przez 6 minut resuscytowany. Nie miał wcale siły mięśniowej. Za siłę mięśniową w skali apgar miał trzy razy 0. Urodził się z wrodzonym zapaleniem płuc, które towarzyszyło mu nieustannie do 10 miesiąca życia - co 2 tygodnie ciężko chorował i trafiał do szpitala. W takim stanie mój syn został zaszczepiony na wzw i bcg w szpitalu położniczym. Od razu na jego ciele pojawiły się rany - AZS. W trzeciej dobie życia zauważyłam u niego dziwne zachowanie, które zgłosiłam położnikom. Dziecko wpadło w tygodniowy sen. Nie otwierało oczu. Lekarze uznali, że jest zmęczony porodem (cięcie cesarskie!). Na sali było 20 innych dzieci i każde otwierało oczy tylko nie on. Potem wystąpiły silne mioklonie. Lekarze próbowali wytłumaczyć to niedojrzałością układu nerwowego. Uparłam się jednak na konsultacje neurologiczną. Neurolog zgodził się ze mną, że objawy są niepokojące i zlecił eeg. Potem zauważono u syna tachykardię, więc skonsultowany został z kardiologiem. Juliusz miał wadę serca - VSD. Ponieważ lekarze wmawiali mi przewrażliwienie wypisałam syna na własne żądanie ze szpitala i udałam się prywatnie na eeg, które wykazało duże zmiany ogniskowe w lewej półkuli mózgu. Z wynikami zostałam odesłana do Instytutu Pediatrii, gdzie syn spędził 10 miesięcy z kilkudniowymi przerwami. Wykryto u niego przy okazji gronkowca i pneumokoki w płucach. W między czasie syn był dwukrotnie hospitalizowany na kardiologii, ponieważ siniał i miał bezdechy. Kiedy objawy zaczęły się uspokajać syn, za zgodą specjalistów, został zaszczepiony szczepieniem DTiP infarix hexa 6w1 u pediatry. Po tym szczepieniu syn zaczął dzień i noc krzyczeć. Z dzieckiem nie było żadnego logicznego kontaktu. Krzyczał, rzucał się, miał bezdechy, wymiotował, siniał. Niedługo potem Juliusz zaczął wykonywać dziwne ruchy rękoma i nogami. Miał różne tiki. Były to automatyzmy ruchowe - autostymulacje charakterystyczne dla dzieci z zaburzeniami rozwojowymi. Dostał też szybko zapalenia oskrzeli i płuc, a następnie trafił do szpitala, bo przestał siusiać i pić. Diagnoza-Zapalenie opon mózgowo-rdzeniowych oraz stereotypie ruchowe i mioklonie mięśniowe. Aspirat oskrzelowy ujawnił aż 6 szczepów patogenów, w tym paciorkowców. Lekarze nie kryli zdziwienia - skąd tyle szczepów w płucach na raz i akurat te, na które syn był szczepiony. Ponieważ syn miał duszności i siniał została też wykonana endoskopia tchawicy, która potwierdziła wiotkość tchawicy. Do tego doszła przepuklina pępkowa i przetoka odbytniczo-skórna. Dzisiaj również Juliusz ma ciężkie zaburzenia snu tak jak starszy syn - wychodzi z łóżka w nocy, robi dziwne rzeczy. Ostatnie wyniki również i u niego potwierdziły skłonność do hipertriglicerydemii. Juliusz ma dzisiaj odroczone szczepienia, gdyż jego stan pogarsza się z każdym kolejnym szczepieniem. Po ostatnim szczepieniu na pneumokoki, które zostało zlecone, z uwagi na ciągłe infekcje płuc, przez poradnię szczepień, Juliusz po raz kolejny został hospitalizowany na neurologii ze stanem padaczkowym. U syna nastąpił regres mowy. Juliusz do dzisiaj nie mówi i jest w terapii. Obecnie Juliuszek bierze leki p/padaczkowe i psychotropowe. Uczęszcza też na specjalne terapie : Integrację Sensoryczną oraz psychologiczno-logopedyczną. Czeka na niego jeszcze być może rehabilitacja z powodu zaburzeń chodu, na którą obecnie mnie nie stać. Od dwóch lat ma rozpoznaną padaczkę z napadami polimorficznymi. Wykryto u niego również przeciwciała przeciwko białkom glejowym mózgu GFAP.  W dniu 12.04.2019 po badaniach psychologiczno-pedagogicznych wysunięto obawy niepełnosprawności sprzężonej, co dodatkowo komplikuje nam sprawę. Juliusz wymaga intensywnych terapii, na które obecnie nas już nie stać.  

W dniu 15.05.2019 wyszliśmy z Kliniki Neurologii z rozpoznaniem padaczka lekooporna i podejrzenie genetycznej choroby metabolicznej Glut1 - niedobór transportera glukozy w mózgu. Zlecono mi wykonanie badań genetycznych, które kosztują kilka tysięcy złotych - chodzi o panel padaczkowy oraz o badanie w celu potwierdzenia lub wykluczenia choroby metabolicznej Glut1. Nie stać mnie na tak kosztowne badania. Sam panel padaczkowy kosztuje 3600, nie mówiąc o całej reszcie. 

Rezonans mózgu Juliuszka wykazał też dwa wylewy dokomorowe oraz Zespół Arnolda Chiariego - duże wgłobienie móżdżku do kanału kręgowego. Oprócz tego badania psychologiczno-pedagogiczne wykazały niepełnosprawność sprzężoną - ruchową oraz intelektualną.   

Lekarze są zdania, że najprawdopodobniej chłopcy mają ten sam typ padaczki metabolicznej. 

Cała trójka dzieci posiada mutacje w obrębie genu MTHFR, który jest odpowiedzialny za m.in zakrzepicę oraz oczyszczanie organizmu z toksyn. Są pod opieką wielu specjalistów, między innymi z Centrum Zdrowia Dziecka, gdzie jeździmy co 2-3 miesięcy. Cała trójka musi przechodzić rehabilitację oraz terapie 3 razy w tygodniu. Nie wszystkie są refundowane. Przy trójce dzieci to są koszty nie do przeskoczenia nie mówiąc o lekach i dojazdach do Centrum Zdrowia Dziecka. Dzieci muszą przejść oprócz tego inne badania genetyczne, w tym badanie sekwencjonowanie genomu, którego koszt to 12.000 zł od dziecka. Wiele badań i wizyt musimy odbywać prywatnie z uwagi na zbyt długi czas oczekiwania lub brak kompetencji lekarzy w przychodniach do leczenia takich dzieci. Badania i leczenie dzieci rujnuje nasz budżet doszczętnie,a całe nasze życie podporządkowane jest szpitalom, terapiom i badaniom. Jestem jedyną sobą, która sprawuje 100% opieki nad dziećmi bez pomocy z zewnątrz. 

Dlatego postanowiłam zorganizować zrzutkę i prosić o najdrobniejszą pomoc, choćby o udostępnianie tej zrzutki na swoich profilach. Może ktoś pomoże nam zorganizować finanse, by móc leczyć i rehabilitować dzieci u najlepszych specjalistów. 

Dzięki Waszej pomocy udało mi się opłacić część terapii u Pedagoga Specjalnego dla najmłodszego synka. Dziękujemy. 

Jestem zmuszona prosić o pomoc, bo bez niej moje dzieci skazane są na niepełnosprawność. Bardzo wszystkim dziękujemy za wsparcie finansowe, emocjonalne, za dobre rady. 


Wybierz kwotę


20 
50 
100 
200 
1 000 
Inna
Wpłać teraz
 Bezpieczne płatności online

Komentarze


  • www.idzpodprad.pl - awatar

    www.idzpodprad.pl

    26.07.19
    26.07.19

    „Chociażbym chodził ciemną doliną, zła się nie ulęknę, bo Ty jesteś ze mną.” Psalm 23,4-5

  • Ania Lu - awatar

    Ania Lu

    14.07.19
    14.07.19

    Gosiu napisz proszę do mnie na email. Dam Ci namiary na kilka osób które mogły by pomóc. Ps. Skąd jesteście?

    • Gośka Es - awatar

      Gośka Es - Organizator zbiórki

      14.07.19
      14.07.19

      Poznań dziękuję. Aaa jaki to mail?

  • Dorota - awatar

    Dorota

    07.06.19
    07.06.19

    Przesyłam dobrą energię i modlitwę. Życzę szybkiego odkrycia wszystkich zawiłości zdrowotnych i dobrych efektów leczenia. Życzę też dużo nadziei w sercu i hartu ducha - naprawdę podziwiam i staram się wyobrazić sobie jakie to jest trudne, niemożliwe, a jednak dla dzieci wszystko się robi. Ściskam mocno, Dorota. Z rekomendacji Sylwii W. z Kręgu.

    • Gośka Es - awatar

      Gośka Es - Organizator zbiórki

      07.06.19
      07.06.19

      Bardzo dziękujemy za dobre serce i również ściskamy :)

  • Anonimowy Darczyńca - awatar

    Anonimowy Darczyńca

    21.02.18
    21.02.18

    Znam ten strach, kiedy martwisz się o życie i zdrowie dziecka. Życzę sił i przekazałam drobną wpłatę. Pozdrowienia od starszej koleżanki z Pniew.

    • Gośka Es - awatar

      Gośka Es - Organizator zbiórki

      16.08.18
      16.08.18

      Dziękuję :)

  • Anonimowy Darczyńca - awatar

    Anonimowy Darczyńca

    18.02.18
    18.02.18

    Wszystkiego dobrego!

    • Gośka Es - awatar

      Gośka Es - Organizator zbiórki

      20.02.18
      20.02.18

      Serdecznie dziękujemy za pomoc :)

5 908 zł z 15 000 zł (Cel)
Wpłaciły 103 osoby
Wpłać teraz
 
Gośka Es - awatar

Gośka Es

Organizator zbiórki

Zadaj pytanie

Wpłaty: 103

Monika Niegowska - awatar
Monika Niegowska
10
Anonimowy Darczyńca - awatar
Anonimowy Darczyńca
20
Slawomir Krawczyk - awatar
Slawomir Krawczyk
500
Anonimowy Darczyńca - awatar
Anonimowy Darczyńca
20
Anonimowy Darczyńca - awatar
Anonimowy Darczyńca
6
Iiii - awatar
Iiii
5
Martyna - awatar
Martyna
5
Anonimowy Darczyńca - awatar
Anonimowy Darczyńca
20
www.idzpodprad.pl - awatar
www.idzpodprad.pl
1
Joanna Sule - awatar
Joanna Sule
50

Uważasz, że ta zbiórka zawiera niedozwolone treści ? Napisz do nas

Stwórz swoją
pierwszą zbiórkę

Nie czekaj, weź sprawy w
swoje ręce teraz!

Pomagam.pl wykorzystuje pliki cookies. Dowiedz się więcej

Zamknij