Justyna Kobierowska
Są takie chwile, kiedy strach o własne dziecko ściska serce tak mocno, że trudno złapać oddech.
Każdy dzień naszego życia to walka, której nie widać na pierwszy rzut oka. Nataniel wygląda jak zwykły chłopiec. Uśmiecha się. Przytula. Czasem żartuje. Ale jego organizm codziennie mierzy się z napadami padaczki, zmianami w zapisie EEG, skutkami przebytych seps i kolejnymi specjalistycznymi badaniami.
Ostatnia hospitalizacja to była kolejna próba. Zmiana leków przeciwpadaczkowych pod ścisłą kontrolą lekarzy. Czuwanie nocą, żeby zdążyć z EEG. Krzywa glikemiczna, pięć pobrań krwi, kroplówki. Wracaliśmy do domu z nadzieją… a chwilę później przyszła choroba i kolejne osłabienie.
Nie ma u nas „spokojnych miesięcy”.
Jest ciągłe czuwanie.
Do tego problemy ze wzrokiem – blizna po sepsie, cienka siatkówka, zez, nadwzroczność. Terapia wzroku. Kontrole. Czekanie. Decyzja o nauczaniu indywidualnym, bo każda infekcja może pogorszyć stan neurologiczny i zniweczyć lata rehabilitacji.
Ja jestem mamą.
Nie mogę się poddać.
Nawet kiedy jestem chora, nawet kiedy nie mam siły stać na nogach , nawet kiedy nocą płaczę z bezsilności.
Ale prawda jest taka, że finansowo ta walka nas przerasta.
Leki, prywatne wizyty, badania, terapie, dojazdy do specjalistów – to wszystko kosztuje. A my robimy wszystko, żeby Nataniel miał szansę na stabilizację, na rozwój, na życie z mniejszą ilością napadów.
Jeśli możesz – pomóż nam.
Nie dlatego, że nam ciężko.
Tylko dlatego, że każde wsparcie realnie przekłada się na leczenie i bezpieczeństwo mojego syna.
Każda wpłata to konkret: lek, badanie, terapia.
Każde udostępnienie to szansa, że ktoś jeszcze zobaczy tę prośbę.
Z całego serca dziękuję za to, że jesteście z nami.
Bez Was ta droga byłaby nie do przejścia.
Justyna
mama, która walczy każdego dnia 💙











Panel tarczycowy wyszedł bardzo źle. Wyniki są kilkukrotnie podwyższone. 


Jestem też pod stałą kontorlą ginekologa z powodu stanu przednowotworowego . Kilka lat temu chorowałam też na szpiczaka mnogiego . Raka który można uśpić, ale nie można wyleczyć. To było kilka lat przed urodzeniem Natanielka. Przeszłam bardzo dużo i nadal przechodzę. Nie mogę się poddać, bo mam dla kogo żyć . Natanielek bardzo mnie potrzebuje. Kocham Natanielka całym sercem i nie nie chcę nawet sobie wyobrażać co by było gdyby mnie zabrakło. Ja już nie mogę odkładać mojego zdrowie na dalszy plan ,bo może być za późno. BŁAGAM WAS POMÓŻCIE NAM WALCZYĆ O NASZE ZDROWIE I ŻYCIE. Bez Waszej pomocy nie damy sobie rady . Z góry dziękujemy za każdą okazaną pomoc i dobroć Waszych serc ❤️
Cristian Escobar
Zdrówka <3
Justyna Kobierowska - Organizator zbiórki
Dziękujemy bardzo za okazane wsparcie ❤️ Życzymy wszystkiego dobrego ❤️
Asia G
Kochany Natanielku życzę Ci dużo dużo zdrówka byś spełniaj marzenia i mógł jeździć na turnusy i być szczęśliwym 😘Pozdrawiam serdecznie Ciebie i Twoją Mega Dzielną Mamusię❤️😍Zdrówka dla Was 😍😘
Justyna Kobierowska - Organizator zbiórki
Dziękujemy z całego serca za pomoc i ciepłe słowa pełne życzliwości .❤️ Pozdrawiamy serdecznie i życzymy dużo dobra ❤️
Anonimowy Darczyńca
"Przyjdźcie do Mnie wszyscy, którzy utrudzeni i obciążeni jesteście, a Ja was pokrzepię." (Mt 11,28), z modlitwą // Krzysztof
Justyna Kobierowska - Organizator zbiórki
Bóg zapłać za okazaną pomoc i pokrzepienie Słowem Bożym. ❤️ Życzymy wszelkich potrzebnych łask Bożych. 🙏
Asia G
Kochany Natanielku❤️ Cudownych Urodzin 🎂🎈🎊i Pięknego pobytu na turnusie🥰pozdrawiam serdecznie
Justyna Kobierowska - Organizator zbiórki
Dziękujemy z całego serca za życzenia dla Natanielka i za wsparcie ❤️ Pozdrawiamy serdecznie i życzymy dużo dobrego ❤️🌹
Margolka
Pięknych urodzin!♥️
Justyna Kobierowska - Organizator zbiórki
Dziękujemy bardzo Małgosiu ❤️ i dla Ciebie również pięknych urodzin i wszystkiego najlepszego 🌹