
Moja walka z rakiem piersi zaczęła się 10 stycznia 2018 roku tego samego dnia ją przegrałam na wyleczenie było już za późno mam 52 lata. Kuriozalnie to był najszczęśliwszy dzień w moim życiu urodził się mój wymarzony jedyny wnuk. Prosto z konsylium lekarskiego biegłam na porodówkę płacząc że szczęścia. Przeszłam chemię która na jakiś czas zatrzymała chorobę lecz na dzień dzisiejszy chorobą zaczęła postępować, jedynym lekiem który przedłuży moje życie jest KADCYLA nierefundona przez NFZ, dostępna i refundowana od lat w innych krajach Europy. Marzę o tym by chociaż trochę oszukać czas i dożyć dnia gdy wnuk świadomie powie babciu kocham cię i troszkę mnie zapamięta później już mogę umierać
Załóż darmową zbiórkę pieniędzy dla siebie, swoich bliskich lub potrzebujących!