Dominika Węgiel - awatar

Dominika Węgiel

Organizator zbiórki

Przygarnęłam Bonaniaszka, kiedy miał 6 miesięcy. Od początku był psem bardzo lękliwym, pamiętam jak biło jego serce, ciałko całe drżało, a nogi biegły ile tylko miały sił, kiedy po raz pierwszy wyszliśmy na spacer. Zaczęłam konsultacje z trenerami i behawiorystami wierząc, że to tylko chwilowe problemy. Niestety mijały miesiące, a Bono nie wykazywał poprawy. Kolejni szkoleniowcy rozkładali ręce, a ja nie mogłam patrzeć na ciągły strach w jego oczach...Zrobiliśmy pierwszą serię badań, które nie wykazały prawie niczego, podaliśmy naturalne leki, a potem feromony i mocniejsze leki, wciąż nie było efektów. Kolejne szkolenia, porady i konsultacje. Rok po adopcji, zapadła decyzja o podaniu psychtropów u bardzo młodego psa, ze względu na stan beznadziejny, anafranil i xanax prawie pół roku na lekach wyniszczających organizm i wciąż brak poprawy, odstawiliśmy psychotropy. Zrobiliśmy następne badani i odwiedziliśmy innych weterynarzy, ja pisałam z dziesiątkami ludzi na całym świecie, weirząc, że ktoś z nich zna sposób na wyleczenie Bona. Zmieniałam nieustannie diete, starając sie znaleźć jakikolwiek punkt zaczepienia. Dziś Bono ma dwa i pół roku, czas spędzony na tej ziemi był pełen strachu i bólu, nie było w nim zbyt wielu okazji do beztroskiej zabawy, bo zawsze pojawiały się odgłosy, które go przerażały. Dziś też odwiedziliśmy kolejny gabinet, tak długie lęki wyniszczają niestety również jego ciałko, bardzo słaba wydolność, brak odporności, zapalenia, popękane poduszki, zmiany skórne, wypadająca sierść, bardzo niskie b12 i b9, które przestały być zupełnie przyswajalne z pokarmu, więc trzeba włączyć zastrzyki, osłabione serce, zmiany w brzuszku... dłużej nie możemy czekać, trzeba zrobić badania we Wrocławiu. Sprawdzić co siedzi w jego głowie. Kolejny raz usłyszałam dzisiaj też, że może się nie udać, że może trzeba będzie zastanowić się nad sensem męczenia go... ale ja wiem, że jeszcze nie zrobiłam dla niego wszystkiego co mogłam, to nie jest czas żeby się żegnać i widzę to za każdym raz gdy przychodzi z uśmiechniętą paszczą się poprzytulać, kiedy może pobiegać, albo potrenować, on wciąż mimo wszystko kocha żyć... Koszty leczenia juz dawno mnie przerosły, kilka tysięcy odłożone na psa okazały się byc kroplą w morzu potrzeb, cały czas starałam sie to jakoś ciągnąć, ale teraz nie mam już jak mu pomóc... nie chce czekać i patrzeć jak syn wykańcza się na moich rękach, jeśli mogę zrobić dla niego coś jeszcze to, dam z siebie wszystko, żeby tego dokonać.

Komentarze

  • Magdalena Łęczycka - awatar

    Magdalena Łęczycka

    17.01.18
    17.01.18

    Powodzenia!

Dominika Węgiel - awatar

Dominika Węgiel

Organizator zbiórki

Wpłaty - 7

ewa sn - awatar
50
ewa sn
Magdalena Łęczycka - awatar
50
Magdalena Łęczycka
Anonimowy Darczyńca - awatar
20
Anonimowy Darczyńca
Anonimowy Darczyńca - awatar
50
Anonimowy Darczyńca
Anonimowy Darczyńca - awatar
1
Anonimowy Darczyńca
Anonimowy Darczyńca - awatar
20
Anonimowy Darczyńca
Anonimowy Darczyńca - awatar
20
Anonimowy Darczyńca

Uważasz, że ta zbiórka zawiera niedozwolone treści ? Napisz do nas

Jak to działa?

1

Stwórz zbiórkę

Podaj kwotę, uzupełnij opis, gotowe!

2

Udostępnij

Zapraszaj do wsparcia zbiórki.

3

Zbierz pieniądze

Wykorzystaj najlepsze narzędzie w sieci.

Pomagam.pl wykorzystuje pliki cookies. Dowiedz się więcej

Zamknij