Klatki do odławiania kotów

Zbiórka

Photo

Każde stworzenie ma prawo do godnego życia w zdrowiu i poczuciu bezpieczeństwa

Powyższe zdjęcie przedstawia maleńką Shadow - 3 miesięczną kicię znalezioną 120 km od Warszawy. Znalezioną o kilka dni za późno. Mimo podjęcia zaciętej walki o jej życie nie udało się maleństwa uratować. Znaleziona na wsi u kresu sił, wyziębiona, odwodniona, wygłodzona, była zbyt osłabiona i zainfekowana, żeby przeżyć. Nie pomogło jej nawet przetoczenie krwi.

Nie wolno nam mijać z obojętnym spojrzeniem porzuconego czy chorego zwierzęcia. Jutro ktoś z równą obojętnością może przejść obok Ciebie.

Bardzo chcemy pomagać. Ale nie poradzimy sobie bez twojej pomocy.

Photo

To właśnie brak własnej klatki łapki sprawił, że długo nie mogłam jej złapać.

A to Suri, kotka, która nie dawała się złapać bardzo długo.

Bytowała gdzieś w okolicy zamkniętego szpitala na Siennej w Warszawie. Potwornie wychudzona i samotna, bo inne koty ją przeganiały. Po pierwszych próbach złapania jej - do transportera, bo nie miałyśmy klatki lapki a opiekunka twierdziła, że daje się dotknąć - przerażona uciekła i nie pokazywała się opiekunce przez ponad tydzień choć przybiegała zawsze i punktualnie na śniadanie, jak tylko pani, która ją dokarmiała, pojawiała się na zakręcie uliczki.

Miejsce ruchliwe, centrum miasta - drżałyśmy, żeby nic się tej kruszynie nie stało. W końcu, po 2 miesiącach jeżdżenia, by ją karmić, oswoić ze sobą, zdołałyśmy ją złapać dzięki pożyczonej klatce i dzisiaj jest jużbezpieczna. Ale ta historia mogła mieć zupełnie inne, znacznie smutniejsze zakończenie.

Mogłybyśmy jej pomóc dużo wcześniej, gdybyśmy miały własne klatki.

Photo

Na co zbieramy środki?

Mimo, że część z nas działała lub działa w innych grupach pomagających zwierzętom, nie dysponujemy zapleczem pozwalającym nam spokojnie realizować zamerzone cele.

Potrzbujemy klatek używanych do łapania dzikich kotów.

Potrzebujemy też zaplecza finansowego na "wabiki" do tych klatek - wysokoaromatyczną karmę i - co najważniejsze - na leczenie złapanych zwierząt. Często bowiem okazuje się, że złapany na kastrację kot jest ranny, cierpi na koci katar, świerzb czy też jakąś inną chorobę.

Jako ProFelis działamy oficjalnie zaledwie od 1 września tego roku a już przyjęłyśmy sporo zgłoszeń o większych czy mniejszych stadach wolnożyjących lub porzuconych wymagających opieki kotów. Przyjęłyśmy oczywiście te zgłoszenia i je realizujemy, ale z pożyczoną klatką-łapką sztuk 1, brakiem podbieraka i niedoborem transporterów - tempo naszych działań jest, nie ma co ukrywać, żółwie. 

Chciałybyśmy działać szybciej i pomóc jak największej ilośći kotów, ale potrzebujemy do tego Twojej pomocy!

Photo

Po prostu pomóż nam pomagać!

Wasze wpłaty pozwolą nam pomagać bezdomnym, głodnym, chorym, zmarzniętym, niejednokrotnie przeganianym przez ludzi zwierzętom i zapobiegać ich niekontrolowanemu i niepotrzebnemu rozmnażaniu.

Będziemy ogromnie wdzięczne za każdą pomoc! 

Photo

Kim jesteśmy?

ProFelis to 4 przyjaciółki działające na zasadach wolontariackich w ramach Fundacji
Międzynarodowy Ruch na Rzecz Zwierząt - Viva!

Nasza działalność polega na opiece nad wolno żyjącymi i bezdomnymi kotami - kastrujemy je, leczymy i odwozimy w miejsce bytowania lub opiekujemy się nimi w naszych domach tymczasowych i szukamy im najlepszych pod względem ich charakteru domów stałych. 

Jesteśmy z Warszawy i dlatego obejmujemy opieką głównie koty z naszego miasta i okolic jednak nie odmawiamy pomocy zwierzętom z odleglejszych części województwa mazowieckiego.

A jeżeli zajdzie taka potrzeba, żeby ratować chore zwierzę wyruszymy nawet na koniec świata.

Photo

Karolina

Stworzyła dom stały dla 6 kotów, z których większość przyszła na "tymczas" oraz dla Ambrożego  - rocznego owczarka holenderskiego.

Matka młodego miłośnika zwierząt - Kubusia. Wolontariuszka fundacji Viva! od 2012 roku. Niezawodny dom tymczasowy ProFelis, a zawodowo marketer.

Photo

Anka

Miłośniczka czterołapnych futrzaków od zawsze. Dom Stały dla Myszaka, Kropki, Dymka i Dewila.

Wolontariuszka Fundacji VIVA! od 2013 r. W ProFelis zajmuje się sprawami papierkowymi: fakturami, rozliczeniami i sprawozdaniami.

Niezawodny dom tymczasowy ProFelis. Zawodowo pracuje w branży e-commerce jako category manager.

Photo

Asia

Zdeklarowana kociara, choć kiedyś psiara.  Miłośniczka zwierząt wszelakich, która w swoim życiu miała nie tylko psa, koty, ale również myszki i żółwia. Obecnie „mama” kota Lestera i kotki Zuzy, a także „chrzestna” Queenie, która tak naprawdę jest koniem jej córki - Basi.

Z zawodu ekspert marketingu z licznymi sukcesami w zarządzaniu markami oraz we współtworzeniu długoterminowych strategii biznesowych w różnych branżach.

W ProFelis zajmuje się "organizacją" ciekawych gadżetów, z których sprzedaży cały dochód przeznaczony jest na działalność grupy.

Photo

Margo

Jej pierwsza miłość to przyniesiona przez ojca 3-miesięczna Leda - owczarek niemiecki. Była wtedy jej rówieśniczką. Potem przez jej dom przewinęło się mnóstwo zwierząt, nawet chory jeż. Dzisiaj są ukochane koty, wśród których prym wiedzie bura „Gwiazdka”.

Dom Tymczasowy - to się jeszcze okaże ;) - Queenie i Mańka.

Szalony temperament nie ułatwia jej ani stabilizacji zawodowej ani kontaktów z dorosłym synem. I tutaj sprawdza się powiedzenie „muzyka łączy pokolenia”, bowiem jej druga, równie ważna, pasja to właśnie muzyka.

Koordynator Grupy. Jej "działka" w ProFelis to obecność zawsze i wszędzie ;) oraz prowadzenie stron www. 

PhotoPhotoPhotoPhotoPhotoPhoto

Aktualności

  • ProFelis

    ProFelis

    08.02.17
    08.02.17

    Żyją obok nas: na ulicach, na działkach, w piwnicach. Koty niczyje, zdane tylko na siebie i na dobrych ludzi. Czasem nie są oswojone, bo urodziły się i wychowały na wolności. Czasem są to koty wyrzucone przez właścicieli, które usiłują przetrwać w mieście. Głodują, chorują, żyją znacznie krócej niż koty w domach. Brak im opieki weterynaryjnej, a ich życie jest ciężkie – ruch uliczny, głód, mróz, deszcz, upał i ludzie, którzy je przepędzają lub znęcają się nad nimi. Każdy ich dzień to walka o przetrwanie. Najskuteczniejszym sposobem walki z bezdomnością kotów jest ograniczenie ich populacji poprzez kastracje. Kastracje, leczenie i karmę finansujemy z wpłat od Darczyńców i dotacji z Urzędu Miasta St. Warszawy, ale środki te nie są wystarczające. Ponad naszą opiekę trafiają też koty w ciężkim stanie – wygłodzone, chore, po wypadkach. Leczenie takiego kota kosztuje nawet kilka tysięcy złotych. Bardzo prosimy o darowizny. Koty niczyje też zasługują na godne życie.

    Photo

Komentarze

  • Ania

    10.02.17
    10.02.17

    powodzenia:)

  • Maria

    02.12.15
    02.12.15

    Mogę dać tylko tyle.. Ale życzę Wam powodzenia!

    • ProFelis

      ProFelis - Organizator zbiórki

      02.12.15
      02.12.15

      Dla jednych TYLKO dla innych oznacza AŻ. Dziękujemy bardzo :)

  • paula

    02.12.15
    02.12.15

    Idzie zima! Czas działać,bo to dla kiciakow najtrudniejszy okres:(

  • AgaM

    02.12.15
    02.12.15

    Powodzenia

    • ProFelis

      ProFelis - Organizator zbiórki

      02.12.15
      02.12.15

      Dziękujemy :)

Wpłaty - 11

  • Avatar Anonimowy Darczyńca
    10
    Anonimowy Darczyńca
  • Avatar Monika Paź
    20
    Monika Paź
  • Avatar Ania
    10
    Ania
  • Avatar ANNA
    10
    ANNA
  • Avatar Anna
    30
    Anna
  • Avatar paula
    20
    paula
  • Avatar Maria
    10
    Maria
  • Avatar Gabriela
    50
    Gabriela
  • Avatar AgaM
    10
    AgaM
  • Avatar Anna
    10
    Anna

Uważasz, że ta zbiórka zawiera niedozwolone treści ? Napisz do nas

Jak to działa?

1

Stwórz zbiórkę

Podaj kwotę, uzupełnij opis, gotowe !

2

Udostępnij

Zapraszaj do wsparcia zbiórki.

3

Zbierz pieniądze

Wykorzystaj najlepsze narzędzie w sieci.

Pomagam.pl wykorzystuje pliki cookies. Dowiedz się więcej

Obróć, aby zobaczyć stronę