Mam na imię Kasia, mam 27 lat. Pierwsze objawy choroby zauważyłam na początku 2023 roku. Po miesiącach diagnostyki i leczenia w szpitalach w Oświęcimiu i Krakowie usłyszałam diagnozę, która była dla mnie ciosem – kłębuszkowe zapalenie nerek. Większość moich kłębuszków nerkowych była już nieodwracalnie zniszczona. Zrozumiałam, że nie cofnę choroby, a jedynie mogę próbować ją maksymalnie spowolnić. Przebyłam kilkumiesięczną chemioterapię oraz kosztowne terapie lekami sterydowymi i immunosupresyjnymi – wszystkie one okazały się nieskuteczne.
Latem 2025 roku choroba uderzyła ze zdwojoną siłą. Silna mocznica sprawiła, że z dnia na dzień przestałam normalnie funkcjonować. Najpierw trafiłam na szpitalne hemodializy, po których czułam się fizycznie i psychicznie jak wrak człowieka. Potem ratunkiem stały się domowe dializy otrzewnowe. Codzienne podłączanie do maszyny ratującej życie wymusiło na mnie rezygnację z pracy. Moje życie skurczyło się do czterech ścian, a jedyną nadzieją był telefon z kliniki. Ten upragniony dzień nadszedł 2 lipca 2026 roku, kiedy to po 3 latach wyczerpującej walki z chorobą i miesiącach dializ otrzymałam najpiękniejszy dar – nową nerkę.

Otrzymałam szansę na normalność, jednak udana operacja to dopiero połowa drogi. Moja nowa nerka podjęła pracę, ale aby nie została odrzucona przez organizm, muszę już do końca życia przyjmować garść kosztownych leków oraz stale monitorować swój stan zdrowia. To wiąże się z regularnymi badaniami, częstymi dojazdami na kontrole do kliniki w Krakowie i ogromną ostrożnością w codziennym życiu, ponieważ przyjmowane leki drastycznie obniżają moją odporność.
Koszty powrotu do zdrowia – leków, badań, dojazdów – to jednak nie wszystko. Choroba odebrała mi coś jeszcze – moją zawodową tożsamość. W lipcu 2024 roku obroniłam tytuł magistra chemii. Moją pasją i miejscem, w którym chciałam się spełniać, było laboratorium chemiczne, gdzie pracowałam jeszcze do połowy 2025 roku. Niestety, po przeszczepie i przy dożywotniej immunosupresji, kontakt z odczynnikami i środowiskiem laboratoryjnym stanowi dla mnie duże zagrożenie. Ta droga zamknęła się dla mnie bezpowrotnie.
Jako młoda osoba walcząca z chorobą czuję, że moja kariera zakończyła się, zanim tak naprawdę na dobre się rozpoczęła. Zaledwie rok po odebraniu wymarzonego dyplomu zostałam w dużej mierze wykluczona zawodowo. Kiedy moi rówieśnicy rozwijają skrzydła i budują swoją przyszłość, ja musiałam skupić się wyłącznie na walce o przetrwanie.
Odzyskanie zdrowia, które pozwoli mi na stosunkowo normalne funkcjonowanie i ponowne podjęcie pracy, zajmie mi jeszcze dużo czasu. Kiedy ten moment w końcu nadejdzie, przyjdzie mi zmierzyć się z koniecznością ponownego odnalezienia się na rynku pracy – startując od zera. Ten powrót będzie gigantycznym wyzwaniem, ponieważ z powodu leków przeciwodrzutowych moja odporność praktycznie nie istnieje. Zwykła infekcja to dla mnie ryzyko poważnych powikłań, długiej hospitalizacji, a nawet utraty nowej nerki.
Dlatego dziś zwracam się do Was z ogromną prośbą o pomoc. Zebrane środki pozwolą mi pokryć koszty niezbędnych leków, badań i dojazdów do kliniki. Wasze wsparcie pozwoli mi również w spokoju i bez paraliżującego strachu o jutro przekwalifikować się i znaleźć bezpieczną pracę, która nie będzie zagrożeniem dla mojego zdrowia. Chcę odzyskać niezależność, stanąć na nogi i po prostu znów cieszyć się życiem 27-latki. Każda złotówka, każde udostępnienie tej zbiórki i każda dobra myśl to dla mnie krok w stronę normalności, o którą tak długo walczyłam. Z całego serca dziękuję za każdą pomoc. ❤️

Twoje słowa mają moc pomagania! Wpłać darowiznę i przekaż kilka słów wsparcia 🤲
Uważasz, że ta zbiórka zawiera niedozwolone treści ? Napisz do nas
Załóż darmową zbiórkę pieniędzy dla siebie, swoich bliskich lub potrzebujących!
Donka
Trzymam kciuki! Zdrowka❤️
Natalia Siwiec
Trzymam kciuki za szybki powrót do zdrowia 💝