FUNDACJA POLSKIE FORUM MIGRACYJNE
Zebraliśmy już 2 177 372 zł na pomoc osobom, które tego potrzebują.
„W Polsce są jeszcze współczujący ludzie i będą Wam pomagać” – napisał w komentarzu do zbiórki jeden z darczyńców, Pan Jędrzej. Jeszcze jak! 16 469 osób dobrej woli dołożyło się do zbiórki i to naprawdę daje nam ogromną siłę do działania.
Dziękujemy Wam za wszystkie ciepłe słowa, wsparcie, chęć budowania sprawiedliwości, życzliwość i dobro. Daliście nam więcej niż pieniądze: rzeczywiste poczucie wspólnoty i oparcia.
W ramach środków ze zbiórki udzieliliśmy dotychczas pomocy bezpośrednio 109 osobom. Na tę pomoc przeznaczyliśmy 167 800 zł, w tym 25 800 zł wydaliśmy w ramach kart przedpłaconych na lekarstwa. Przekazaliśmy i przekazujemy pieniądze również innym organizacjom pomagającym osobom z Ukrainy. Poprzednim razem opowiedzieliśmy historie kilku osób, które skorzystały z pomocy. Dziś podzielimy się kilkoma obserwacjami.
Co systemowo nie działa
Obserwujemy, że teoretycznie możliwe rozwiązania nie działają w praktyce. Przykład to dobrowolne ubezpieczenie.
Cudzoziemiec może dobrowolnie indywidualnie się ubezpieczyć, ale ponosi wtedy dodatkowy koszt w wysokości nawet 18 tysięcy zł „na wejście”. Ministerstwo Zdrowia dało NFZ-owi przyzwolenie na zwalnianie osób z tej opłaty w uzasadnionych przypadkach. Widzimy, że w praktyce dzieje się to niezwykle rzadko.
W sumie dzięki zbiórce opłaciliśmy koszt ubezpieczenia zaledwie trzech osób (dwie w Warszawie, jedna we Wrocławiu), dwie procedury w tej sprawie ciągle się toczą. Ludziom trudno jest zgromadzić wymagane dokumenty: zaświadczenia o miejscu zamieszkania, dokumenty potwierdzające miesięczne wydatki i zarobki. W praktyce mało kto jest w stanie ubezpieczyć się samodzielnie, a sądziliśmy, że to będzie sposób na zapewnienie pomocy medycznej większej liczbie osób.
Procedura dobrowolnego ubezpieczenia wbrew opisowi trwa długo. Na ubezpieczenie jednej z klientek czekamy trzeci miesiąc. W sytuacji kryzysu zdrowia jest to problem. Taniej i szybciej jest w Polsce pójść prywatnie do lekarza, niż włączyć się w państwowy system.
Ratowanie życia – jak się okazuje – subiektywne
Zgodnie z przepisami ochrona zdrowia ratuje życie każdej osoby bezpłatnie. Za pomoc ratującą życie nie dostaje się rachunku. Praktyka jest dla nas jednak trudna do przyjęcia. Osoba – nawet zabrana na SOR nieprzytomna, nieświadoma, nawet 99-letnia kobieta, która trafia do szpitala z wylewem – może wyjść z tego szpitala ze sporym rachunkiem. W rezultacie ludzie boją się leczyć.
Każdą sytuację indywidualnie interpretuje lekarz: czy podjęcie działanie było ratowaniem życia, czy nie. Od tego zależy, czy szpital świadczy zabiegi bezpłatnie.
Starszej pani zaordynowano na SOR-ze trzytygodniowe niezbędne leczenie. Gdy okazało się, że pacjentka jest nieubezpieczona, konsylium lekarskie uznało, że właściwie pani jest w stabilnym stanie i może być wypisana do domu nawet dziś.
85-letnia kobieta złamała biodro. Powinna przejść operację. Nieubezpieczoną po prostu wyposażono w ortezę i wysłano do domu na „samoleczenie”.
Poznaliśmy też kobietę, której dziecko doznało urazu czaszki na placu zabaw. Czaszka była złamana w trzech miejscach, ale matka wypisała dziecko ze szpitala, gdy zobaczyła rachunek. Chciała połamane dziecko zawieźć do Ukrainy pociągiem.
Oczywiście rozumiemy, że zadłużone szpitale muszą dokonywać trudnych wyborów i nie są w stanie leczyć ludzi za darmo. Decyzje prawne o pozbawieniu starszych osób z Ukrainy dostępu do leczenia generują jednak więcej trudnych wyborów.
Czasem odmawiamy
Szacujemy, że odmawiamy około 15% osób, które zgłaszają się po pomoc. Zdarza się, że jesteśmy proszeni o pomoc niekonieczną. Zdarza się, że proszą o pomoc placówki zakwaterowania, gdzie mieszkają osoby z Ukrainy, ale ich potrzeby to, na przykład, sto widelców, sto łyżek i sto noży. Ktoś szuka środków na remont budynku. Ktoś chce wymienić kołdry, kupić lodówkę albo maszynę do szycia. Ktoś chce, żebyśmy po prostu pokryli koszty pobytu mieszkańców – nie robimy tego.
Trudne jest odmawianie, gdy zgłaszają się osoby w potrzebie, które nie pochodzą z Ukrainy lub przyjechały do Polski przed rozpoczęciem wojny w 2022 roku. Zmiany prawne, z powodu których zorganizowaliśmy zbiórkę, ich nie dotyczą. Zdarza się, że trafiają do nas osoby, które są w Polsce w tragicznej sytuacji po wieloletnim pobycie, latach pracy nielegalnej, wykorzystaniu pracowniczym, po wypadku w pracy czy nagłej chorobie, jednak nie spełniają kryteriów określonych w zbiórce. Tym osobom bardzo chętnie byśmy pomogli – i robimy to w miarę możliwości dzięki środkom statutowym organizacji i wpłatom darczyńców bezpośrednio na konto fundacji.
Potrzeba czasu
Widzimy, że skuteczna pomoc osobie w kryzysie zdrowia zajmuje czas. Często wiele dni zajmuje naszym pracownikom znalezienie potrzebnej wizyty, lekarza – nawet odpłatnie. Trudno jest znaleźć specjalistów, którzy dogadają się z pacjentem albo zaakceptują obecność tłumacza.





Rafal Galinski
Whatever you hear about Poland not being with you is not true. Poland stand with you our neighbour keep those bastards out of Ukraina!
Stefan Sikora
Oddajecie nam życie swoich córek i synów a my tylko te marne grosze. Ale będziemy was wspierać do zwycięstwa, wbrew Nawrockiemu i innym zdrajcom.
Stefan Sikora
Dajecie nam życie waszych synów i córek, a my tylko te drobne grosze! Wybaczcie bracia z Ukrainy.
Bożena
Zyczę siły i wytrwałości,tak trzymajcie
Sylwia
Całym Sercem z Ukrainą❤️❤️❤️❤️❤️❤️❤️Polka