
Jestem rencistą i mam znaczny stopień inwalidztwa. Przygarnąłem 5 kotek, które same przyszły do mnie w różnych odstępach czasowych. Niedawno kiedy wracałem z zakupów wbiegł za mną do mego mieszkania młody kocurek, który był tak jak poprzednie kotki brudny, wygłodniały i mocno zaniedbany. Mój koszmar zaczął się rok temu, kiedy u jednej z kotek pojawił się guz przy szyi na węźle chłonnym. Okazało się, że kotka ma chłoniak, nowotwór złośliwy. Rok temu wykonaliśmy trzy operacje, szereg badań, leczenie. Mocno się zadłużyłem. Przez prawie rok czasu był spokój. W lipcu zrobił się guz pod okiem i prawie połowa podniebienia była zajęta. Lekarz powiedział, że jest to guz nieoperacyjny. Rozpoczęliśmy chemioterapię. Po czwartej chemii nasza kotka walczy o życie. Jesteśmy prawie codziennie u weterynarza. Ja już nie mam za co jej leczyć. Okazało się, że jeszcze jedna kotka potrzebuje pilnej operacji a także kocurka trzeba wykastrować. Kiedy go chciałem wypuścić to wracał pod drzwi i drapał łapkami. Jest mi bardzo ciężko. Kotka, która ma nowotwór nie ma apetytu. Już nie wiem co jej kupować. Brakuje mi środków na życie. Proszę ludzi dobrej woli o pomoc w ratowaniu moich zwierzątek.
Uważasz, że ta zbiórka zawiera niedozwolone treści ? Napisz do nas
Załóż darmową zbiórkę pieniędzy dla siebie, swoich bliskich lub potrzebujących!