
Witam, nazywam się Tomek ( przed trzydziestką ), wieloletni krwiodawca, pracownik charytatywny i nigdy nie sądziłem, że poproszę o pomoc. Człowiek tyle już w życiu przeszedł, a to wypadek samochodowy, rehabilitacje swoje, młodszego brata, a to problemy zdrowotne u siebie i w rodzinie, strata pracy i inne jeszcze występki ale jakoś zaciskał zęby i zawsze dawał radę. Problem jednak pojawił się nie dawno, gdy zabrano a wręcz okradziono mnie z pieniędzy, które długo odkładałem i które miałem przeznaczyć na leczenie kolan i uszów. Ale o co chodzi...
11 lat temu miałem wypadek samochodowy ( samochód wpadł w poślizg i uderzył w drzewo ). Mimo, że samochód do kasacji był, można było mówić o wielkim szczęściu, bo jako jedyny z kolizji nie ucierpiałem. Problem był taki, że nie zostałem też wtedy zbadany, bo przecież wyglądałem normalnie. 5 lat temu ( w miedzy czasie dużo się działo, ale nie chce za bardzo się rozpisywać, tylko czym prędzej chce przejść do sedna ) wracając przez całą Polskę autem ( też jako pasażer ) wysiadając z auta miałem wrażenie, jakby do nogi przywiązano mi 100kg, nie mogłem się ruszyć ani nic, ból był ciężki i wciskał mnie w ziemię. Ból z czasem ustał, ale problemy z chodzeniem niezbyt. Byłem u specjalistów, którzy stwierdzili, że mam krzywe nogi, które przez lata były bardziej narażone na ciężar ( zwłaszcza biodra zaczęły źle pracować ) i w końcu doszły do granic i niewytrzymały. Okazuje się, że spowodowane mogło to być wypadkiem, gdzie uraz mógł nie być zbyt widoczny. Mimo rehabilitacji, wizyt u lekarzy, a nawet kwestia operacji, ciągle mam problemy z kolanami. Mam luzy, ciągle dochodzi do zerwań / naderwań więzadeł, plus popękały mi już łąkotki, do tego silne zapalenia, które powstały, a których nie da samoistnie wyleczyć, tylko poprzez wstrzykiwanie specjalnych płynów. Co ciekawe, nie wiadomo co mi dokładnie jest, ciągle to tylko domysły lekarzy i rehabilitantów :( . Wydawałoby się, że dobrą stroną tego jest, że na pierwszy rzut oka nie wiele widać, problem taki, że w środku jest słabo, więc dużo osób traktuję to jako symulacje, przez co nie jestem brany na poważnie. Mimo przeciwwskazań, dużych finansów ( bo jednak mam w rodzinie niepełnosprawne osoby, na które też dużo pieniążków idzie ), poszedłem do pracy fizycznej, by zarobić i przejść kuracje tych zastrzyków, licząc, ze One pomogą i będą dobrym wstępem w lepszą stronę. Niestety mimo starań nie przewidziałem jednej rzeczy... ludzkiej złości, ale o tym zaraz.
Wspomniałem też o uszach. Z tym problemem borykam się od dzieciństwa, gdy jako mały chłopiec zostałem zaatakowany przez starszą osobę, która ciągnąc mnie za ucho o mało mi go nie wyrwała. Niestety od tamtego czasu mam jedno ucho wyciągnięte bardzo, drugie mniej. Do tego raz na jakiś czas mam promieniujący ból z okolic tego bardziej nadszarpniętego. Podobno można to zoperować ale to znów koszty a zawsze były inne wydatki. Ale w końcu to też postanowiłem zrobić.
Teraz przechodząc do setna. Ciężko pracowałem fizycznie u zagranicznego przedsiębiorcy, nadszarpując swoje zdrowie, aż w końcu zarobiłem tyle pieniędzy, by móc odłożyć na leczenie kolan oraz zoperować uszy, lecz... dwa tygodnie temu "legalnie"okradziono mnie z tych pieniędzy a tym samym okradziono z leczenia. Przez pare lat pracy, na konto, które miałem w firmie odkładał mi się pieniądz na tak zwaną dodatkową emeryturę, które mogłem wypłacić po min. dwóch latach przepracowania i chciałem te pieniądze przeznaczyć na leczenie z tym, że pracodawca stwierdził, że nie jestem z tego kraju, więc obowiązują mnie inne trochę procedury, więc wypłacając mi pieniądze przewalutował całość według własnego kursu ( nie powszechnie obowiązującego ) , wykorzystując fakt, że jestem z innego kraju i wypłacił mi połowę mniej, że nie mam nawet czego odłożyć na leczenie, mimo, że pierwotnie powinno mi starczyć ( napisałem "legalnie", bo jak się okazuje, według tamtejszej polityki, pracodawca mógł tak zrobić) . Po tym zabiegu totalnie zrezygnowany się poczułem. Tyle czasu zbierałem ( to lata ) by na koniec zostać z figą. Powiem wam szczerze, że ostatnio totalnie mam pecha w tym aspekcie. Jakby tego było mało, pare miesięcy temu dostałem dorywczą pracę jako ochroniarz na biegach organizowanych w trójmieście. Gdy wracałem z pracy, zatrzymał się samochód, wysiadł gościu, który chciał mnie pobić, okradł mnie, gdy próbowałem się jakoś obronić, to wysiadło kolejnych dwóch z auta, więc się poddałem, dałem im 250zł, które miałem i pojechali. Śmieszne jest to, ze zgłosiłem sprawę na policję, a tam w prosty sposób mi oznajmili, że nie ma sensu bym to składał, bo sprawa może się ciągnąć, a, ze formalnie nie ucierpiałem fizycznie, to też pewnie dużo im nie zrobią, pewnie zawiasy albo coś, więc ostatecznie nic nie zrobiłem wtedy i tyle se wtedy dorobiłem :(. Nie prosiłbym o pomoc, gdyby nie to, że jestem już tak zmęczony, że nie mam sił już cokolwiek działać i kolejnych lat zbierać, po to by ktoś w jednej chwili mi zabrał, a bardzo chciałbym jak najszybciej zacząć się leczyć, by móc wrócić do pracy i tym samym wspierać najbliższych .
Załóż darmową zbiórkę pieniędzy dla siebie, swoich bliskich lub potrzebujących!