
Mówi się, że nieszczęścia chodzą parami. W przypadku mojej Mamy to przerażające przysłowie stało się brutalną rzeczywistością. Dwa ciężkie udary w tak krótkim czasie odebrały jej to, co najważniejsze: samodzielność i możliwość ruchu. Dziś staję przed Państwem z sercem na ramieniu, bezsilna, prosząc o ratunek dla mojej Mamy. 💔
Moja Mama ma zaledwie 59 lat. Jeszcze niedawno była pełną życia, niezależną i radosną kobietą. Wszystko runęło we wrześniu ubiegłego roku – pierwszy udar niedokrwienny mózgu przyszedł nagle, niszcząc dotychczasowy spokój. Gdy z drżącym sercem próbowałyśmy walczyć o jej powrót do zdrowia, pod koniec listopada los zadał kolejny, jeszcze straszniejszy cios. Drugi udar.
Dziś moja Mama jest osobą leżącą, w dużej mierze uwięzioną we własnym ciele. Zmaga się z głębokim niedowładem prawostronnym oraz niedowidzeniem. Choć choroba odebrała jej sprawność fizyczną, Mama się nie poddaje – mówi do nas, próbuje rozmawiać, ale przez dyzartrię (zaburzenia mowy po udarze) każde słowo kosztuje ją mnóstwo wysiłku, a mowa bywa niewyraźna. Ronię łzy, gdy widzę, jak bardzo chce przekazać swoje myśli, i jak mocno walczy o to, by jej głos brzmiał tak jak dawniej. Jej codzienność to cztery ściany pokoju i całkowita zależność od innych.
W jednej sekundzie runęło też moje życie. Aby zapewnić Mamie całodobową, bezpieczną i godną opiekę w domu, musiałam podjąć najtrudniejszą decyzję – zrezygnowałam z pracy zawodowej. Zostałam w domu sama, łącząc rolę pełnoetatowej opiekunki i samotnej mamy nastoletniego syna. Z dnia na dzień straciliśmy jedyne źródło dochodu, a koszty związane z chorobą zaczęły rosnąć w zastraszającym tempie.
Publiczna służba zdrowia oferuje terminy na rehabilitację domową za pół roku, czasem za rok. Dla pacjenta po dwóch udarach to wyrok. Każdy dzień zwłoki to bezpowrotnie utracona szansa na to, by Mama jeszcze kiedykolwiek usiadła, zrobiła krok czy odzyskała pełną swobodę w mówieniu. Mózg po udarze potrzebuje intensywnej stymulacji natychmiast. Nie możemy czekać w urzędowych kolejkach, bo czas jest naszym największym wrogiem.
Dlaczego ta zbiórka jest dla nas tak ważna?
Ilość spraw urzędowych, wniosków i codziennych obowiązków związanych z opieką nad chorą Mamą oraz wychowaniem syna jest przytłaczająca. Moja głowa bez przerwy pracuje na najwyższych obrotach. Ta zbiórka jest dla mnie ratunkiem o tyle, by w tym całym natłoku spraw i nieszczęść, chociaż finanse nie były moim kolejnym, paraliżującym zmartwieniem. Świadomość, że mam za co kupić leki, opłacić rehabilitanta i zapewnić Mamie godne warunki, dałaby mi odrobinę psychicznego spokoju, którego tak rozpaczliwie teraz potrzebuję.
Na co przeznaczymy zebrane środki?
Zderzenie z nagłą, ciężką chorobą i brak natychmiastowego wsparcia systemowego przerosły możliwości finansowe naszej małej rodziny. Walczę o godność dla mojej Mamy. O to, by nie cierpiała. Moim jedynym marzeniem jest zobaczyć, jak o własnych siłach robi choćby jeden krok i bez trudu z nami rozmawia.
Z całego serca dziękuję tym osobom, które już wpłaciły mniejsze lub większe kwoty na naszą zbiórkę. Wasze wsparcie na samym starcie daje nam niesamowity zastrzyk siły do walki!
To, że Mama mówi i tak dzielnie się komunikuje, daje nam gigantyczną nadzieję. Wiemy, że warto walczyć. Zdecydowałam się na tę zbiórkę, bo miłość do Mamy i syna jest silniejsza niż jakikolwiek wstyd. Dziękuję za każdą kolejną wpłatę, za każde udostępnienie linku i za każdą okazaną empatię. Jesteście w tym momencie naszą jedyną nadzieją na jutro. Wszystko, co mamy, to siebie nawzajem – i Was.
Uważasz, że ta zbiórka zawiera niedozwolone treści ? Napisz do nas
Załóż darmową zbiórkę pieniędzy dla siebie, swoich bliskich lub potrzebujących!