
Dzień dobry.
W mojej rodzinie wydarzyła się ogromna tragedia. W pożarze zginął mój mąż. Zostałam sama z dzieckiem.
W nocy 9 stycznia w Warszawie (Ochota, ul. Racławicka 142) zapaliła się żywa choinka od girlandy. Ogień rozprzestrzenił się natychmiast. Mój mąż ratował nas do samego końca — wyprowadził naszego syna, osłaniając go własnym ciałem, oraz psa. Sam już nie wyszedł. Udało mu się ugasić pożar przed przyjazdem straży pożarnej, jednak doznał ciężkich poparzeń (33%). Dzięki niemu dziecko i pies przeżyli bez żadnych obrażeń.

Ja również zostałam poparzona — ręka i twarz. Mąż trafił do szpitala w stanie krytycznym i został wprowadzony w śpiączkę. 19 stycznia usłyszałam najgorsze słowa: „Pani mąż zmarł”.

Mój świat się zawalił. Nie potrafię żyć bez niego. Jedynym powodem, dla którego jeszcze się trzymam, jest nasz syn.
Mój mąż był głównym żywicielem rodziny. W tym czasie uczyłam się i tymczasowo nie pracowałam, dlatego po jego śmierci znaleźliśmy się w bardzo trudnej sytuacji finansowej.
Zostaliśmy bez niczego. Spłonął cały sprzęt domowy, mieszkanie wymaga remontu. Nie mamy żadnych oszczędności, a środków brakuje nawet na pochówek męża. Nie wiem, kiedy będę mogła wrócić do pracy — moja ręka długo się goi, a później będę potrzebowała rehabilitacji, aby odzyskać sprawność palców.
Muszę być silna dla mojego dziecka, ale sama nie dam rady.
Będę ogromnie wdzięczna za każdą pomoc.
Dodatkowo informuję, że załączone zdjęcia nie oddają w pełni skali pożaru. Byłam w stanie silnego szoku i nie byłam w stanie ich wykonać. Zdjęcia zostały zrobione przez przyjaciela, jednak bez ujęć ogólnych całego mieszkania.

Twoje słowa mają moc pomagania! Wpłać darowiznę i przekaż kilka słów wsparcia 🤲
Uważasz, że ta zbiórka zawiera niedozwolone treści ? Napisz do nas
Załóż darmową zbiórkę pieniędzy dla siebie, swoich bliskich lub potrzebujących!
Ania
Bądźcie silni, ale nie bójcie się prosić o pomoc, wysyłam moją cegiełkę i życzę abyście szybko stanęli na nogi ❤️
Anonimowy Darczyńca
💔🙏 jesteśmy z Wami
ST
Trzymajcie się dzielnie ❤️