Błagam o ratunek! Jeśli wybiorę dom – stracę syna. Jeśli wybiorę leczenie – trafimy na ulicę...
Nazywam się Katarzyna i jestem samotną mamą trójki dzieci. Przez 25 lat walczyłam w ciszy, ale dzisiaj – w czerwcu 2026 roku – stoję pod ścianą. Znalazłam się w sytuacji, z której nie ma dobrego wyjścia. Muszę dokonać wyboru, przed którym nie powinien stawać żaden rodzic na świecie: ratować życie własnego dziecka czy dach nad głową dla mojej rodziny?
Wszystko zaczęło się 25 lat temu...
Piotr urodził się jako całkowicie zdrowy, silny chłopczyk. Nasze szczęście trwało jednak zaledwie kilka miesięcy. Nagle, bez ostrzeżenia, zaczął się dusić. To był początek trwającego ćwierć wieku koszmaru. Od tamtego momentu syn zmaga się z potwornymi problemami zdrowotnymi. Przez lata lekarze rozkładali ręce, a Piotr był nieustannie leczony „na oślep”, na dziesiątki różnych dolegliwości.
Dopiero gdy skończył 17 lat, poznaliśmy brutalną prawdę. Diagnoza brzmiała jak wyrok: zespół McCune’a-Albrighta. To niezwykle rzadka, agresywna i podstępna choroba, która niszczy kości, układ hormonalny i powoli, z każdym rokiem, odbiera mojemu synowi szansę na normalne życie.
Tragedia, długi i walka o przetrwanie
Kiedy Piotr miał 12 lat, spotkał nas kolejny potężny cios – zmarł jego tata. Zostałam sama z trójką dzieci i chorym synem, który wymagał opieki 24 godziny na dobę. Nie mogłam podjąć normalnej pracy. Aby ratować Piotra, kupować koszmarnie drogie leki i opłacać wizyty u specjalistów, zaczęłam zaciągać kredyty. Wpadłam w pułapkę, w piekielną pętlę długów, z której do dziś nie potrafię się wydostać.

Obecnie pracuję, robię wszystko, co w ludzkiej mocy, To, co zostaje, nie starcza na podstawowe potrzeby, a dług z odsetkami i tak niemal nie maleje.
Ostatnia szansa i widmo bezdomności
W Polsce medycyna rozłożyła ręce – nie ma tu możliwości skutecznego leczenia Piotra. Pojawiła się jednak iskierka nadziei: nowoczesna kuracja za granicą. Niestety, jej koszt jest gigantyczny. Kosmiczny. Dla nas – całkowicie nieosiągalny.
Z powodu niespłaconych długów medycznych komornik lada moment odbierze nam dom. Dom, który jest jedynym bezpiecznym schronieniem dla moich dzieci. Nie stać mnie jednocześnie na ratowanie dachu nad głową i leczenie syna.

Jeśli wybiorę ratowanie domu – Piotr nie dostanie leku i stracę syna.
Jeśli wybiorę leczenie Piotra – komornik wyrzuci nas na brukową kostkę.
Błagam Was o pomoc – czas ucieka. Jeśli nie wydarzy się cud, jeśli dobrzy ludzie nie wyciągną do nas pomocnej dłoni, zamieszkamy na ulicy. Dom to wszystko, co nam zostało. Piotr potrzebuje leczenia, a moje pozostałe dzieci potrzebują bezpiecznego kąta.

Sama nie dam już rady, moje siły całkowicie się wyczerpały. Proszę, pomóżcie mi uratować syna i zachować dach nad głową. Każda złotówka, każde udostępnienie tej zbiórki to dla nas szansa na życie. Błagam o pomoc w imieniu swoim i moich dzieci.
Środki ze zbiórki zostaną wykorzystane na spłatę zadłużenia
Dziękuję za każdy odruch serca.
Twoje słowa mają moc pomagania! Wpłać darowiznę i przekaż kilka słów wsparcia 🤲
Uważasz, że ta zbiórka zawiera niedozwolone treści ? Napisz do nas
Załóż darmową zbiórkę pieniędzy dla siebie, swoich bliskich lub potrzebujących!
Agnieszka
Hejoo. Życie pisze nam różne scenariusze,nie zawsze takie jakie byśmy chcieli. Jak rano wstaniesz,stań przed lustrem i powiedz sobie głośno: wczoraj dałam radę,dzisiaj też dam i jutro także. Powtarzaj to każdego dnia. Mi to pomaga. Bądź silna i nie poddawaj się. Przykro mi,że znalazłaś się w tak trudnej sytuacji ale mam nadzieję że z pomocą dobrych ludzi uda Ci się uratować i syna i dom,czego z całego serca Ci życzę. Pozdrawiam. Agnieszka.
Paweł
Z pewnością dacie radę. Sam kiedys wraz z mamą bylismy w długach i chorobie. Wiem jak to jest więc życzę wam abyście z tego bagna wyszli.