
Jesteśmy wolontariuszami pomagającymi zwierzętom w schronisku. Bardzo prosimy o pomoc w uratowaniu życia Gwiazdeczce...ostatniej z czwórki rodzeństwa.
Były cztery. Małe, kruche psie dzieci ważące nie więcej niż 1,5 kilo. Nagle zabrane od matki, nagle, nie wiedzieć czemu pozbawione ciepła, bezpiecznego schronienia..i jedynej istoty która je chroniła. Porzucone w polu, bezbronne czekać mogły tylko na śmierć.
Ktoś je znalazł i zgłosił do schroniska. Mogło się wydawać że przyszło ocalenie. Lecz to w przypadku szczeniąt to tylko ułuda.
Przyszła parwo i uderzyła w małe, słabe, wygłodzone ciałka.
Zaczęła zadawć ból, niszczyć organizm, a my zaczęliśmy walczyć z całych sił. Podawaliśmy surowicę, leki kroplówki. Mimo możliwości zabraliśmy je do swoich domów. Dzień i nic szły wlewy...gdy jedne naczynka nie dawały rady, włączaliśmy się w drugie. Ale czy kruche, słabe dzieci wygrają z potężna parwo? My wierzyliśmy że tak.. Niestety, pierwsza odeszła Tęczusia, po niej Promyk..i Chmurka :(

Ocalała tylko Gwiazdka.
Mimo że choroba zrobiła z jej jelit sito, mimo że zniszczyła krew, mimo że nie miała sił na nic, wciąż walczy. A walczymy wraz z nią. Co dzień jesteśmy w lecznicy, co dzień kontrolujemy jej stan, ale odpuścić nie możemy. Nie możemy spojrzeć w oczy tej maleńkiej jak kapeć istotce i powiedzieć: słuchaj Okruszku, Twój ból i walka na nic bo mamy już w lecznicy dług, a nikt za darmo leczyć nie chce.
Nie możemy i nie powiemy, bo wiemy że parwo już pokonałaś. Ze teraz walczysz z powikłaniami...

Nocą przyszedł kryzys. Organizm wpadł we wstrząs. Konieczne było szybkie działanie. Tlen, transfuzja krwi...nerki wstrzymały pracę, wątroba ledwo sobie radziła z toksynami, erytrocyty się rozpadały, a każda komórka krzyczała z rozpaczy o tlen. Gwiazdka była już na krawędzi...tak niewiele już dzieliło ją od rodzeństwa...ale walczyła. I wygrała po raz drugi..

Lecz to nie koniec. Czeka ją kolejne starcie. Organizm jest w ruinie. Nerki, wątroba są bardzo osłabione, czerwone krwinki które ocalały ledwo natleniają organizm. Niebawem zaczną umierać a szpik jeszcze nie produkuje retikulocytów. Jeśli jutro wyniki się nie poprawią konieczna będzie kolejna tranfuzja krwi. Jeśli nie...organizm się udusi..

My mamy tylko dług i wole walki. Zbiórka którą wcześniej robiłyśmy pokryła koszty surowicy. Na leczenie niestety nie starcza...A ta kruszyna walczyła już ponad swoje siły. Bardzo prosimy Was o ostatnią pomoc dla niej. O ostatnią szansę. Pomóżmy temu dziecku ją wykorzystać. Jeszcze ten jeden raz...
Kontakt w sprawie pomocy: Magda, tel. 792 911 662
Gwiazdka jest pod opieką Stowarzyszenia LePsie Życie i wpłaty ze zbiórki zostaną przekazane na konto Stowarzyszenia.
Twoje słowa mają moc pomagania! Wpłać darowiznę i przekaż kilka słów wsparcia 🤲
Uważasz, że ta zbiórka zawiera niedozwolone treści ? Napisz do nas
Załóż darmową zbiórkę pieniędzy dla siebie, swoich bliskich lub potrzebujących!
Aleksandra
Walcz Okruszku!!!
Anonimowy Darczyńca
Trzymamy kciuki za maleństwo!
Ania
Walcz okruszku