
Dziś w lecznicy byliśmy również z Gosią. Od tygodnia noc w noc nam wymiotuje. Zrobiliśmy usg i doktor Kasia znalazła coś niepokojącego :(
Jakiś duży guz, wychodzący z nikąd.
Może być chłoniak lub inny nowotwór 😭
Wykonaliśmy badania krwi, czekamy na wyniki.
W przyszłym tygodniu po ich otrzymaniu Gosia musi zostać pilnie zoperowana. Wtedy dowiemy się (po jej rozcięciu) z czym się mierzymy.
Gosia to kotka, którą 13 lat temu przyjęłam do siebie na tymczas z innej organizacji, gdzie byłam wolontariuszką. To jedna z pierwszych, od niej zaczęła się moja przygoda z kotami. Jej brat odszedł na fipa, wtedy jeszcze nie było leczenia. Jest moją przyjaciółką, rodziną. Dziś mieszka ze mną i z Michałem i ABSOLUTNIE nie wyobrażamy sobie, że może jej zabraknąć. Na pewno nie poddamy się bez walki.
Serce mi pęka, gdy moje zwierzaki, które były ze mną lata, zaczynają odchodzić - Helenka, Kulek, Ciszka. Teraz bardzo chora I wiem że odejdzie na nowotwór jest Lea, a dziś padło na Gosię 💔
Jak znowu mogę prosić Was o pomoc? kiedy prosiłam o nią dla Nidki wczoraj, przedwczoraj dla maluchów, a jeszcze przed przed wczoraj dla Pegaza. Ile można..
Tylko co mamy zrobić, gdy dopadają naszych podopiecznych tak straszne choroby i koszty przekraczają nasze nawet organizacyjne możliwości.
Błagamy o wsparcie. Każda drobna wpłata jest dla nas bezcenna i pomoże nam w leczeniu kociaków.
Uważasz, że ta zbiórka zawiera niedozwolone treści ? Napisz do nas
Załóż darmową zbiórkę pieniędzy dla siebie, swoich bliskich lub potrzebujących!