Mam na imię Marcelina, mam 30 lat. Jestem mamą trójki wspaniałych dzieci i partnerką Kuby. Dziś muszę wygrać najważniejszą walkę w swoim życiu – walkę z rakiem szyjki macicy. Walczę o siebie, o moje dzieci i o nasze wspólne jutro.
Do niedawna byłam po prostu mamą, partnerką i zwyczajną kobietą, która miała swoje plany, marzenia i codzienne życie. starałam się też pomagać innym – jako wolontariuszka wspierałam osoby z niepełnosprawnościami.
Jednym z powodów do szczęścia była dla mnie wiadomość, że po raz kolejny zostanę mamą.
I wtedy wszystko się zaczęło. Początkowo pojawiły się komplikacje, wizyty w szpitalach i kolejne badania. W końcu usłyszałam diagnozę, której nigdy nie chciałabym usłyszeć: rak szyjki macicy.

Zamiast przygotowywać się do narodzin dziecka, musiałam rozpocząć walkę o dwa życia – swoje i nienarodzonego maluszka. Słowo „nowotwór” brzmi jak wyrok, ale ja nie mogę i nie chcę się poddać.
Moje dzieci potrzebują mamy. Chcę być przy nich w codzienności. Chcę mieć siłę, żeby ich przytulić, odprowadzić, porozmawiać, pośmiać się z nimi i patrzeć, jak dorastają. Chcę odzyskać zdrowie i swoje życie.

Obecnie przechodzę chemioterapię, ale mój organizm bardzo ciężko ją znosi. Skutki uboczne, ogromne osłabienie oraz zakrzepica sprawiły, że najprostsze czynności stały się dla mnie ogromnym wyzwaniem.
Nie jestem w stanie normalnie pracować.
W tej sytuacji Kuba musiał ograniczyć swoją pracę, żeby móc zajmować się mną i naszymi dziećmi. Widzę, ile siły i energii wkłada każdego dnia w to, żeby wszystko jakoś funkcjonowało.
I właśnie dlatego zdecydowałam się poprosić o pomoc.
Chcę choć trochę odciążyć Kubę i moich najbliższych. Nie chcę, żeby cały ciężar mojego leczenia, opieki nade mną i utrzymania domu spadł na ich barki.
Nie chcę też, żeby moje dzieci odczuwały jeszcze bardziej skutki tego, co się wydarzyło.
Choroba nie zatrzymała rachunków
Mieszkam z rodziną w wynajmowanym mieszkaniu. Czynsz i rachunki trzeba opłacać niezależnie od tego, czy jestem zdrowa i mogę pracować.
Do tego dochodzą koszty mojego leczenia – nierefundowane leki, leczenie wspomagające, specjalistyczne żywienie, preparaty zalecone przez lekarzy, dojazdy do ośrodków onkologicznych oraz prywatne wizyty i konsultacje.
Nigdy nie byłam osobą, która chętnie prosi innych o pomoc. Zawsze starałam się radzić sobie sama i jeśli mogłam, pomagałam innym.
Dzisiaj znalazłam się jednak w sytuacji, w której sama nie jestem już w stanie udźwignąć wszystkiego.
Dlatego proszę Was o pomoc.
Zebrane środki przeznaczę na:
- nierefundowane leki i leczenie wspomagające,
- specjalistyczne żywienie medyczne i preparaty wysokobiałkowe,
- witaminy i suplementację zaleconą przez lekarzy,
- dojazdy do ośrodków onkologicznych,
- prywatne wizyty u specjalistów i konsultacje medyczne,
- wynajem mieszkania i bieżące rachunki w czasie, gdy choroba uniemożliwia mi pracę
- wszystko to, co pozwoli mi spokojniej przejść przez leczenie i jednocześnie odciążyć Kubę oraz moich bliskich.
Nie proszę o pieniądze na wygodne życie. Proszę o możliwość skupienia się na walce o zdrowie bez ciągłego strachu o to, czy wystarczy nam na podstawowe potrzeby.
Chcę wrócić do moich dzieci.
Chcę znowu mieć siłę na zwykłe dni. Na śmiech, przytulanie, rower, namiot i nasze małe rodzinne przygody.
Chcę zobaczyć, jak moje dzieci dorastają.
Dlatego proszę – pomóż mi wygrać tę walkę.
Każda wpłata, nawet najmniejsza, jest dla mnie ogromną pomocą. To nie tylko pieniądze na leczenie. To możliwość odciążenia moich najbliższych i spokojniejszego skupienia się na tym, co dziś jest dla mnie najważniejsze – na walce o życie.
Jeśli nie możesz mnie wesprzeć finansowo, bardzo proszę – udostępnij tę zbiórkę. Jedno udostępnienie może sprawić, że trafi ona do osoby, która będzie mogła mi pomóc.
Z całego serca dziękuję za każdą wpłatę, każde udostępnienie, dobre słowo i każdą pomocną dłoń.
Marcelina 💙
Twoje słowa mają moc pomagania! Wpłać darowiznę i przekaż kilka słów wsparcia 🤲
Uważasz, że ta zbiórka zawiera niedozwolone treści ? Napisz do nas
Załóż darmową zbiórkę pieniędzy dla siebie, swoich bliskich lub potrzebujących!
Magdalena
Wytrwałości w walce z chorobą. Bądź silna!
Anonimowy Darczyńca
Powodzenia
Paulina
Nie poddawaj się 💪🏻❤️
Anonimowy Darczyńca
Modlę się za Ciebie i Twoją rodzinę.
Ewa
Duzo sily kazdego dnia!❤️