"Choroba jest miejscem, w którym życie nas zatrzymuje." - dr Rachel Naomi Remen
Jestem Marta. Mam 41 lat. Jestem z Międzyrzecza. Zaczęłam chorować mając 17 lat. Zdiagnozowano u mnie wrzodziejące zapalenie jelita grubego. Załatwiałam się samą krwią. Chudłam w zastraszającym tempie. Wiele lat leczenia w szpitalu (Międzyrzecz) kroplówkami, sterydami, przetaczaniem krwi i osocza dawało ukojenie na miesiąc, dwa i znów szpital. W 2010 roku udało mi się dostać do Poradni Leczenia jelit w Poznaniu. Okazało się, że nie ma już co ratować. Całe jelito grube było do usunięcia. Po miesiącu od wizyty trafiłam do szpitala w Poznaniu . I czekałam tydzień na operację. Operacja się udała, ale wyłoniono mi stomię, którą musiałam mieć pół roku. Pół roku minęło i drugą operacją udało się schować stomię i wytworzyć zbiornik j-pouch, żebym mogła się normalnie jak zdrowy człowiek wypróżniać. Po drugiej operacji przyznano mi rentę na dwa lata, która wynosiła około 600 zł. Po dwóch latach od operacji znów wszystko runęło. Rentę mi zabrano i wytworzyła się jedna przetoka okołodbytnicza. Ból fizyczny i psychiczny, puchnięcie, ropa, krew był nie do zniesienia. Po konsultacji z profesorem w Poznaniu, który mnie operował usłyszałam, że nic nie da się z tym zrobić. Jedyna opcja to stomia do końca życia, bo powoli tworzył się stan zapalny zbiornika. A był rok 2012. Stwierdził wtedy, że nie chce operować, bo jestem za młoda na stomię do końca życia. Dostałam tylko jeden lek - metronidazol, który brałam z przerwami. I tak do teraz. Z jednej przetoki wytworzyło się więcej. Między kroczem , a odbytem mam krwawiące, ropiejące i puchnące gule. Stan zapalny się bardzo mocno pogłębił. W kwietniu tego roku pojechałam do Kliniki do Wrocławia z nadzieją, że uda się zamknąć przetoki laserowo. Po zbadaniu mnie przez Panią doktor okazało się, że stan zapalny zbiornika jest mocno zaawansowany i nic się nie da już zrobić. Dostałam metronidazol i czopki, które brałam przez dwa tygodnie. Stan zapalny nadal jest. Ostatnio dowiedziałam się w Szprotawie, u lekarza gastroenterologa, że jest jeszcze jedna opcja leczenia, mianowicie - leczenie biologiczne. Jest to nowoczesna terapia celowana. Wykorzystuje ona przeciwciała monoklonalne, które precyzyjnie blokują białka wywołujące stan zapalny lub niszczą komórki chorobowe (nie jest to operacja tylko dożylne wlewy lub zastrzyki). Takie leczenie może trwać dożywotnio w zależności od tego jak mój organizm zareaguje na leki. Ale żyjąc z tylko z zasiłku z Mops-u nie stać mnie na dojazdy do lekarza, szpitala i leczenie. A po leczeniu prywatne kontrole lekarskie, specjalne diety, suplementy diety, witaminy. To wszystko kosztuje. A nie leczone grozi sepsą. W najgorszym przypadku śmierć. A z dnia na dzień jest mi z tym bólem coraz ciężej. Dlatego proszę Was o wsparcie. I dziękuję za każdą pomoc - wpłatę, udostępnienie, dobre słowo. I mocno wierzę w to, że dobro wraca.
"Lecz ludzi dobrej woli jest więcej. I mocno wierzę w to, że ten świat nie zginie nigdy dzięki nim." Te słowa piosenki Czesława Niemena niosą wielką nadzieję na lepsze jutro. 💚
Twoje słowa mają moc pomagania! Wpłać darowiznę i przekaż kilka słów wsparcia 🤲
Uważasz, że ta zbiórka zawiera niedozwolone treści ? Napisz do nas
Załóż darmową zbiórkę pieniędzy dla siebie, swoich bliskich lub potrzebujących!
Zrób jeszcze jeden mały krok.
Nawet 1 zł może pomóc!
Wojtek K
Licytacja koszulka devil camp
Anonimowy Darczyńca
Róża 🌹 przekazałam 110 zł za wylicytowane rogaliki-Danusi-pozdrawiam, życzę powodzenia i zdrowia
Natalia
Marta nie poddawaj się musisz walczyc , przezwyciężysz to!Całym sercem jestem z Tobą ❣️
Anonimowy Darczyńca
Z całego serca życzę, aby ta terapia przyniosła ulgę i oczekiwane rezultaty.
RB
Bóg Cię kocha i jest z tobą