
Kochani, zwracam się do Was z ogromną prośbą o pomoc dla mojego męża.
Jeszcze niedawno nasze życie wyglądało zupełnie inaczej. Mieliśmy swoje codzienne troski, plany i marzenia, ale przede wszystkim mieliśmy siebie. Nie przypuszczaliśmy, że w jednej chwili wszystko może się zmienić.
Mój mąż przeszedł udar niedokrwienny mózgu. Jego skutki są dla nas dramatyczne. Dziś mój mąż jest sparaliżowany, leży i wymaga stałej opieki oraz intensywnej rehabilitacji. Człowiek, który jeszcze niedawno był częścią naszego wspólnego, zwyczajnego życia, teraz każdego dnia musi walczyć o najprostsze rzeczy – o ruch, sprawność i możliwość samodzielnego funkcjonowania.
Obecnie mój mąż przebywa w Ośrodku Leśna Polana w Gryficach, gdzie poddawany jest rehabilitacji. To właśnie rehabilitacja daje nam nadzieję, że jego stan może się poprawić. Wierzę, że przy odpowiedniej, systematycznej i intensywnej terapii jest szansa na to, aby odzyskał choć część utraconej sprawności.
Niestety, ta nadzieja ma ogromną cenę.
Miesięczny koszt pobytu i rehabilitacji wynosi około 15 000 złotych. Dla naszej rodziny jest to kwota, której nie jestem w stanie samodzielnie pokryć.
Jestem emerytką i choć chciałabym zrobić dla mojego męża absolutnie wszystko, moje możliwości finansowe są bardzo ograniczone. Najtrudniejsze jest dla mnie to, że wiem, iż rehabilitacja może być dla niego ogromną szansą, a jednocześnie nie jestem w stanie zapewnić mu jej własnymi siłami.
Dlatego dzisiaj, z wielką pokorą i nadzieją, proszę Was o pomoc.
Nie proszę o luksus.
Nie proszę o rzeczy, bez których można się obejść.
Proszę o szansę na sprawność i godne życie mojego męża.
Każda wpłata, nawet najmniejsza, ma dla nas ogromne znaczenie. Dla jednej osoby 10 czy 20 złotych może wydawać się niewielką kwotą, ale jeśli wiele osób zdecyduje się pomóc, z tych małych gestów może powstać wielka nadzieja.
Każda złotówka przybliża mojego męża do kolejnego dnia rehabilitacji. Każda wpłata daje nam możliwość kontynuowania terapii. Każda pomoc jest dla mnie sygnałem, że w tej niezwykle trudnej sytuacji nie jesteśmy sami.
Bardzo chciałabym jeszcze zobaczyć mojego męża samodzielnego.
Chciałabym zobaczyć, jak podnosi rękę.
Chciałabym zobaczyć, jak próbuje usiąść.
Chciałabym kiedyś zobaczyć go stojącego, a może nawet stawiającego pierwsze kroki.
Wiem, że przed nami długa i trudna droga. Wiem, że rehabilitacja po udarze wymaga ogromnej cierpliwości, pracy i czasu. Ale dopóki jest nadzieja, nie chcę się poddać.
Jako żona chcę walczyć o mojego męża każdego dnia. Chcę zrobić wszystko, co jest w mojej mocy, aby dać mu możliwość powrotu do sprawności i samodzielności. Nie chcę kiedyś zastanawiać się, czy można było zrobić coś więcej.
Dlatego zwracam się do Was – do rodziny, przyjaciół, znajomych, sąsiadów, ludzi o dobrych sercach, a także do tych, których być może nigdy nie spotkaliśmy.
Proszę, pomóżcie nam zawalczyć o jego przyszłość.
Jeżeli możecie, proszę o wpłatę choćby symbolicznej kwoty. Każde 5, 10, 20 czy 50 złotych naprawdę ma znaczenie. Jeśli nie możecie pomóc finansowo, będę ogromnie wdzięczna za udostępnienie tego apelu. Być może dzięki jednemu udostępnieniu dotrzemy do osoby, która będzie mogła nam pomóc.
Dla nas będzie to coś więcej niż pieniądze.
To będzie nadzieja.
To będzie wiara, że nie jesteśmy sami.
To będzie możliwość dalszej walki o zdrowie mojego męża.
Wiem, że każdy z nas ma swoje życie, problemy i wydatki. Dlatego tym bardziej docenię każdą okazaną pomoc. Nie oczekuję wielkich wpłat od jednej osoby. Wierzę w siłę wielu małych, dobrych gestów.
15 000 zł miesięcznie to dla mnie ogromna suma, ale wierzę, że razem możemy sprawić, że ta kwota przestanie być dla nas nieosiągalną przeszkodą.
Z całego serca proszę – nie przechodźcie obojętnie obok naszej historii.
Jeżeli możecie, pomóżcie mojemu mężowi walczyć o powrót do sprawności. Pomóżcie mu dostać kolejną szansę. Pomóżcie mi, jako żonie i emerytce, udźwignąć ciężar, którego sama nie jestem w stanie unieść.
Za każdą wpłatę, każde udostępnienie, każde dobre słowo i każdą modlitwę będę ogromnie wdzięczna.
Nie wiem, dokąd zaprowadzi nas ta droga. Wiem jednak jedno – nie chcę się poddać.
Bo kiedy kocha się drugiego człowieka, robi się wszystko, żeby go ratować.
Dziś proszę Was o to, abyście razem ze mną zawalczyli o mojego męża.
Pomóżcie nam uwierzyć, że jeszcze może być lepiej.
Pomóżcie nam zawalczyć o każdy ruch, każdy krok i każdą odrobinę samodzielności.
Pomóżcie nam zawalczyć o jego przyszłość.
Z całego serca
dziękuję każdemu, kto zdecyduje się nam pomóc.
❤️ Każda złotówka ma znaczenie. Każde udostępnienie daje nadzieję. ❤️
Koszt rehabilitacji: 15 000 zł miesięcznie
Miejsce pobytu: Ośrodek Leśna Polana w Gryficach
Uważasz, że ta zbiórka zawiera niedozwolone treści ? Napisz do nas
Załóż darmową zbiórkę pieniędzy dla siebie, swoich bliskich lub potrzebujących!