
Prawie tydzień strachu, ucieczki i walki o życie…

Przez niemal siedem dni trwała obława na psa porzuconego przy ruchliwej ulicy Sikorskiego. Sam, zagubiony, przerażony. Każdy nadjeżdżający samochód mógł być tym ostatnim.
Był obserwowany, dokarmiany, a przede wszystkim – cierpliwie próbowano zdobyć choć odrobinę jego zaufania. Nie było to łatwe. Pies był bardzo czujny, przemieszczał się szybko, w panice uciekał przed ludźmi i samochodami, stwarzając ogromne zagrożenie – zarówno dla siebie, jak i dla innych uczestników ruchu.

To nie była agresja.
To był strach.
Strach psa, który nie rozumiał, dlaczego został sam.
Na szczęście są jeszcze ludzie o wielkich sercach. Tacy, którzy się nie poddają. Którzy patrząc na cierpienie, nie odwracają wzroku. Dzięki ich determinacji i ogromnej cierpliwości udało się w końcu złapać tego biedaka.
Psa, który tak naprawdę tylko próbował odnaleźć swojego „właściciela”. Człowieka, który bez mrugnięcia okiem się go pozbył – nie zastanawiając się, czy pies zginie pod kołami samochodu, czy umrze z głodu.

Niestety, to nie koniec jego problemów. Pies kuleje z niewiadomej przyczyny. Nie wiemy, czy to efekt urazu, potrącenia, czy długiego czasu spędzonego w ciągłym biegu i stresie. Konieczne będzie wykonanie RTG oraz konsultacja ze specjalistą, by sprawdzić, co tak naprawdę mu dolega i jak możemy mu pomóc.
Dziś pies jest bezpieczny w domu tymczasowym.

Ale przed nim jeszcze długa droga – diagnostyka, leczenie, jedzenie, opieka i szansa na nowe, lepsze życie.
🥺🙏 Błagamy o pomoc. 🙏🥺
Każda wpłata to realne wsparcie dla psa, którego ktoś potraktował jak niepotrzebny przedmiot.
Nie pozwólmy, by ta historia skończyła się kolejną tragedią.
Dziękujemy za każdą złotówkę, każde udostępnienie i każde dobre słowo. ❤️
Uważasz, że ta zbiórka zawiera niedozwolone treści ? Napisz do nas
Załóż darmową zbiórkę pieniędzy dla siebie, swoich bliskich lub potrzebujących!