Zbiórka MEJSI-i-jego-koszmarna-historia - miniaturka zdjęcia

MEJSI-i-jego-koszmarna-historia Jak założyć taką zbiórkę?

Pies z różowymi opaskami na łapach, wyglądający na przyjaznego.

MEJSI-i-jego-koszmarna-historia

6 792 zł  z 9 500 zł (Cel)
Wpłaciło 115 osób
Wpłać terazUdostępnij
 

Historię Mejsiego ciężko opisać w kilku, kilkunastu zdaniach, ale spróbujemy...

Fot. Zaraz po przybyciu na RTG, pierwsze badanie.

Jest koniec stycznia, kilka minut przed północą, dzwoni policja z Dobczyc, wiemy już, że gdzieś leży ranne, cierpiące zwierzę...

Odbieramy telefon, dostajemy wiadomość, że standardowo już, policja nie może nam przywieźć pieska, "bo takie mają przepisy", a obok nich, na poboczu leży mały zwierzak po wypadku, "mniejszy od lisa". Jest chyba połamany, nie jest w stanie podnieść się na tylne kończyny.

Jest bardzo zimno, prosimy o okrycie pieska folią ratunkową by się nie wychłodził, wsiadamy w samochód i ruszamy.

Dzwonimy do dyżurującej pani doktor, prosimy, by jechała do gabinetu, a my jedziemy po malutkiego kremowego pieska, który leży na drodze w miejscowości Wierzbanowa, szybko na tyle, na ile się da, bo na drodze jest oblodzenie, a słyszymy, że jego stan jest poważny.

Dojeżdżamy na miejsce, na poboczu, w asyście policjantów, leży mała, brudna, kudłata, 8-9-kilogramowa kupka nieszczęścia.

Cały w błocie, mokry, niemogący się podnieść piesek patrzy na nas swoimi pięknymi brązowymi oczkami.

Fot. Mejsinek po przybyciu do gabinetu, zaraz po przejęciu przez nas.

Delikatnie wkładamy go do samochodu, włączamy ogrzewanie na maksimum, bo Mejsi jest mocno wychłodzony, jedziemy do gabinetu.

Pani doktor też już jedzie, zanim przyjeżdżamy jest i czeka na nas.

Fot. Zaraz po przybyciu do gabinetu, pozycja z głową zwróconą do księżyca.

Mejsi w drodze utrzymuje głowę cały czas w górze (jakby patrzył w gwiazdy), wiemy, że to zły znak, bo pozycja ta może świadczyć o uszkodzeniu kręgosłupa. Mejsi dyszy, ma kłopoty z położeniem się, łzy spływają nam po policzkach na samą myśl o tym, ile to maleństwo musiało wycierpieć. Patrząc na otarcia łap, na rany wewnątrz ud, możemy przypuszczać, że wypadek nie wydarzył się przed chwilą, a może i miał miejsce więcej niż jeden dzień temu. Ten maluch, bez pomocy, cierpiał leżąc gdzieś w rowie, aż udało mu się przeczołgać na skraj drogi...

Po dojechaniu do gabinetu nasze przypuszczenia potwierdzają się.

Wyczuwalny jest obrzęk kręgosłupa lędźwiowego, mnóstwo otarć i ran łapek, brak czucia płytkiego w tylnych kończynach, głębokie czucie, choć osłabione, ale jest.

Mejsi dostaje mnóstwo leków, kroplówki, zostaje na noc w gabinecie. Ma niską temperaturę, poniżej 36 C, jest dogrzewany.

Rano, po ustabilizowaniu się jego stanu, jedzie na RTG do drugiego gabinetu.

Fot. Kompresja kręgów L3-L4

Fot. Kompresja bardziej widoczna

Tu, po wykonaniu pierwszych zdjęć mamy informację - złamanie kręgosłupa, odcinek L2-L4, bez uszkodzenia rdzenia, możliwy ucisk.

Decyzja? Walczymy. Jest szansa na to, by znów chodził. Próbujemy!

Mejsi jest obstawiony szeregiem leków poprawiających przewodnictwo nerwowe, leków przeciwzapalnych i przeciwbólowych, antybiotykiem, a my umawiamy pilną operację odbarczenia kręgosłupa. 

Jak na złość musimy poczekać kilka dni, bo jedni lekarze są zawaleni terminami, innych nie ma. Udaje nam się na szczęście umówić pilną operację za kilka dni. Mamy instrukcję jak przygotować naszego maluszka do zabiegu. W tym czasie Mejsi jest zacewnikowany, bo ma kłopoty z oddawaniem moczu, ale kupkę robi samodzielnie (to mimo wszystko dobry znak).

Mejsi, cudowny, niezwykle dzielny piesek, wszelkie niedogodności znosi z taką cierpliwością, że aż trudno uwierzyć, że zwierzę może być tak wyrozumiałe i tak współpracujące, mimo niedogodności i bólu.

Wrzucamy informację o Mejsim na naszej stronie i wtedy dzieje się coś, co w normalnym świecie byłoby dobrą informacją, niestety w przypadku Mejsiego stało się najgorszą z możliwych.

Dzwonią jego właściciele. Mówią, że ma na imię Krimi. Pierwotnie chcą go zabrać, ale informujemy ich o kosztach i terminach koniecznych operacji i decydują się go u nas na razie zostawić.

Wydawało się, że mimo wszystko historia Mejsiego zakończy się dla niego pomyślnie, ale dzień później, rodzina wparowuje do nas, krzyczy i obraża koleżankę i ta, pod wpływem emocji, decyduje się oddać pierwotnym właścicielom Mejsiego "dla jego dobra". 

Kontaktujemy się z doktorem, który miał wykonywać zabieg, informujemy, że właściciele zostali poinformowani o konieczności wykonania odbarczenia kręgosłupa i oni będą się już w sprawie naszego małego pluszowego misia kontaktować.

Po kilku dniach doktor oddzwania i przekazuje, że nikt się z nim nie skontaktował i na zabieg nie przyjechał.

Wielokrotnie próbujemy połączyć się z rodziną Mejsiego. Nikt nigdy nie oddzwonił. Otrzymujemy na e-mail list od rodziny Mejsiego z informacją, że Mejsi nie pojechał na operację, a "teraz jest już za późno, ale jakoś sobie radzi i jest tam prośba byśmy znaleźli mu inny dom, bo u nich jednak nie może zostać (...)".

Natrafiamy na barierę językową, organizujemy koleżankę, która mówi po włosku by porozmawiać z jednym z właścicieli, który nie mówi po polsku. Nadal kontakt jest praktycznie niemożliwy. Jedziemy do miejscowości Kobielnik, z której pochodzi piesek.

Przez dwie godziny prosimy o pokazanie lub przekazanie pod opiękę nam Mejsiego. Prosimy, by go nam choć pokazać, bo chcemy zobaczyć w jakim jest stanie. 

Żadne argumentacje ani w języku polskim, ani włoskim, nie przynoszą efektu. Wzywamy policję. 

Ta po przybyciu na miejsce w końcu wchodzi na posesję. Długo rozmawia z właścicielem. Ten ostatecznie decyduje się nam pokazać Mejsiego.


UWAGA!!!! PONIŻEJ ZDJĘCIE DRASTYCZNE!!!!

Fot. Pogryzione, krwawioące prące Mejsiego w chwili odbioru.

Decyduje się także podpisać zrzeczenie pod warunkiem, że nie będziemy od niego żądać rekompensaty finansowej za leczenie pieska. 

Jesteśmy w trójkę, każdy z nas, widząc Mejsiego w takim stanie, w jakim jest, dosłownie nie wie, co powiedzieć. Po policzkach znów płyną nam łzy, jesteśmy tak załamani jego stanem, że modlimy się, by jeszcze pani doktor była w gabinecie i zdążyła go przyjąć.

Pędzimy za policją do gabinetu. Pani doktor czeka na nas. znów przyjmuje nas po godzinach.

Dojeżdżamy do gabinetu. Pani doktor przyjmuje nas natychmiast.


UWAGA!!!! PONIŻEJ ZDJĘCIE DRASTYCZNE!!!!

Fot. Tak wyglądał siusiak Mejsiego i jego łapki po odebraniu go od właścicieli.

Pęcherz moczowy ogromny, pies nie wysikuje się samodzielnie. Cewnik usunięty przez psa kilka dni temu, bo nie nosił kolnierza ochronnego, prącie pogryzione (pies gryzł je sam próbując się bezskutecznie wysikać), mocz cuchnący, zakażona okolica samego prącia i pęcherz, rany na łapkach. 

Cały brzuszek Mejsiego pobrudzony wyciekającym z przepełnionego zalegającym moczem pęrzecha moczem. 

Mejsi nie dostaje ŻADNYCH LEKÓW. 

Prącie jest tak zniszczone i bardzo krwawiące, że jesteśmy przerażeni. 1/3 penisa w ogóle już nie ma, ciężko jest znaleźć cewkę moczową by założyć cewnik. W końcu pani doktor się to udaje. Lekarz ściąga z pęcherza ogromną ilość brązowego, cuchnącego moczu. Obstawia na nowo Mejsiego lekami, a my dzwonimy do doktora - chirurga, by jak najszybciej ustalić kolejny termin zabiegu odbarczenia kręgosłupa.

Wykonujemy kolejne, tym razem bardziej precyzyjne zdjęcia RTG, kompresja krtęgosłupa na odcinku L3-L4 jest dobrze widoczna. Zabieg laminactomii jest niezbędny.

W tym czasie Mesji jest na nowo rehabilitowany. Walczymy z zakażeniem dróg moczowych, z ogromną mocznicą wywołaną zatrzymaniem moczu w organiźmie, z koszmarnymi wynikami prób wątrobowych.

Fot. Rehabilitacja.

Fot. Wraz z koleżanką Perusią - dwa maluchy po przejściach

Mejsinek tak dzielnie znosi wszelkie niedogodności. Pomimo bólu i cierpienia nigdy nie wykazał najmniejszej choćby agresji.

Zgadza się na codzienne zmiany opatrunków na łapkach, na ćwiczenia, masaże, odsikiwanie, wszelkie inne zabiegi, m.in. elektrostymulację, mające na celu utrzymać go w dobrej formie przed operacją kręgosłupa. Podczas pobytu u swoich "opiekunów" Mejsi bardzo schudł. Gdy trafił do nas po raz pierwszy ważył około 8 kg, obecnie nie waży nawet 6. Budujemy jego ciałko na nowo, bo znieczulenie będzie dla niego obciążeniem.

W końcu jedziemy na zabieg. Doktor odbarcza dwa kręgi w kręgosłupie, ale mówi też, że część neuronów z pewnością obumarła i jest tylko niewielka szansa, by po tak długim czasie, szczególnie, że nie otrzymywał leków na przewodnictwo nerwowe, wrócił do pełnej sprawności.

Otrzymaliśmy wielkie wsparcie od doktora Przybylskiego, który nie pierwszy raz już podjął się operacji, która w innym gabinecie kosztowałaby prawdopodobnie co najmniej 6-7 tysięcy złotych, a doktor wykonał ją znacznie taniej.

Obecnie każdego dnia walczymy o zdrowie Mejsinka. Przez ostatnie miesiące, od wykonania u niego zabiegu laminactomii grzbietowej, Mejsi przechodzi codzienną rehabilitację, supelemtację, zabiegi pielęgnacyjne.

Nadal jest niesamowicie grzecznym pieskiem. Nigdy nie warknął. Nigdy nikogo nie ugryzł. Jest super łagodny.

Dzięki zabiegom z pijawkami (dzięki nim w ogółe pęcherz zaczął się kurczyć), akupunkturze i masażom wykonywanym 5 x dziennie, elektrostymulacji i rehabilitacji udało nam się doprowadzić do tego, że Mejsi, po zabiegach, jest się w stanie samodzielnie wysikać, że merda ogonkiem i próbuje wstawać na tylnych łapkach. To jednak dopiero początek naszej drogi do przywrócenia mu sprawności.

Mamy dla niego specjalny wózeczek, dzięki któremu znów niedługo będzie mógł spacerować po przystani, ale pilniejsza ostatnio była u niego druga operacja - kastracja i operacja przepukliny pachwinowej, w której uwięźnięte było jedno jądro i tłuszcz otrzewnowy. Ten zabieg na szczęście już za nim. Masaże i akupunktura wykonywane są codziennie, do pijawek niebawem wrócimy.

Fot. Pierwszy wózeczek, troszkę za duży. Na drugim już lepiej dopasowane łapusie.

Fot. Nowy wózeczek, dopasowany do Mejsiego.

Wszystkie zabiegi, badania, operacje generują wielkie koszta. Nie jesteśmy sobie w stanie poradzić z nimi bez Państwa. 

Aby móc chodzić Mejsi wymaga zabiegów na bieżni wodnej, a to kolejny wielki koszt i na obecną chwilę nas na niego niestety nie stać.

Tak. Prawdopodobnie nie starczy Mejsiemu życia, by zregenerować jego kręgosłup na tyle, by chodził jak dawniej. Jest jednak szansa na nauczenie go chodu rdzeniowego. To wymaga jednak nakładów finansowych i to nie małych.

I tu, w imieniu Mejsinka, bardzo Państwa prosimy o pomoc. Już teraz leczenie tej puchatej cudownej kulki pochłonęło wiele tysięcy złotych. Nie możemy się jednak poddać. Jesteśmy mu winni pomoc, na którą bardzo zasługuje.

Fot. Mejsi wczoraj, podczas rehabilitacji wieczorno-nocnej. <3

****

Aktualizacje


  • STOWARZYSZENIE PRZYTUL SIERŚCIUCHA - awatar

    STOWARZYSZENIE PRZYTUL SIERŚCIUCHA

    08.05.2026
    08.05.2026

    Dziś Mejsinek miał wykonane kontrolne
    badania krwi. Morfologia całkiem niezła,
    czekamy na wynik biochemii.
    Jutro będzie usg i reszta badań.
    Rano nie czuł się zbyt dobrze. Mamy
    nadzieję, że to tylko chwilowa
    niedyspozycja.

    Trzymajcie proszę kciuki za naszą puchatą kuleczkę 🫶🫶🫶. Damy znać jak będziemy wiedzieć więcej.

    Zdjęcie aktualizacji 189 711

Słowa wsparcia

Twoje słowa mają moc pomagania! Wpłać darowiznę i przekaż kilka słów wsparcia 🤲


  • Ania - awatar

    Ania

    09.05.2026
    09.05.2026

    Trzymam kciuki za Ciebie Skrabie !!!

    • STOWARZYSZENIE PRZYTUL SIERŚCIUCHA - awatar

      STOWARZYSZENIE PRZYTUL SIERŚCIUCHA - Organizator zbiórki

      10.05.2026
      10.05.2026

      🫶🫶🫶

  • Anonimowy Darczyńca - awatar

    Anonimowy Darczyńca

    08.05.2026
    08.05.2026

    Trzymaj się piesku! Uszy do góry- będzie 😘

    • STOWARZYSZENIE PRZYTUL SIERŚCIUCHA - awatar

      STOWARZYSZENIE PRZYTUL SIERŚCIUCHA - Organizator zbiórki

      08.05.2026
      08.05.2026

      💓

6 792 zł  z 9 500 zł (Cel)
Wpłaciło 115 osób
Wpłać terazUdostępnij
 

Wpłaty: 115

Anonimowy Darczyńca - awatar
Anonimowy Darczyńca
5
Anonimowy Darczyńca - awatar
Anonimowy Darczyńca
100
Add alt here
Dołącz do listy
Anonimowy Darczyńca - awatar
Anonimowy Darczyńca
35
Peter Vlasak - awatar
Peter Vlasak
622
Katharina Maria Vlasak - awatar
Katharina Maria Vlasak
100
Hanna Gąsienica - Samek - awatar
Hanna Gąsienica - Samek
100
Anonimowy Darczyńca - awatar
Anonimowy Darczyńca
20
Anonimowy Darczyńca - awatar
Anonimowy Darczyńca
10
Add alt here
Dołącz do listy
Iwona - awatar
Iwona
32

Uważasz, że ta zbiórka zawiera niedozwolone treści ? Napisz do nas

fundraiser thumbnail
Załóż swoją zbiórkę

Załóż darmową zbiórkę pieniędzy dla siebie, swoich bliskich lub potrzebujących!

fundraiser thumbnail