15 GODZIN. TYLE CZASU LEŻAŁ SAM, BŁAGAJĄC O POMOC. DZIŚ MY BŁAGAMY O SZANSĘ DLA NIEGO.
Mikołaj ma dopiero 36 lat. Całe życie przed sobą. Dziś sam nie może poprosić Was o pomoc. Dlatego robimy to za niego.
Są chwile, które dzielą życie na to, co było przed nimi, i na to, co nastąpiło później. Dla nas taką chwilą jest noc z 14 na 15 września. Noc, która odebrała Mikołajowi zdrowie, samodzielność i możliwość normalnego życia. Noc, po której nic nie jest już takie samo.
14 września. Zwykły wieczór, który zamienił się w koszmar.
Kilka miesięcy przed tragedią Mikołaj zaczął zmagać się z ogromnymi skokami ciśnienia. Zdarzało się, że jego ciśnienie osiągało nawet 250. Chodził do lekarzy, przyjmował leki i próbował normalnie funkcjonować, wierząc, że uda się opanować sytuację.
13 września trafił do szpitala z silnym bólem brzucha i kolejnymi skokami ciśnienia. Wrócił jednak do domu.
Następnego dnia, 14 września, ponownie szukał pomocy. Tym razem podczas prywatnej wizyty lekarskiej, która zakończyła się około godziny 19:00. Zaledwie trzy godziny później rozpoczęła się tragedia, której konsekwencje odczuwamy do dziś.
Około godziny 22:00 Mikołaj upadł na podłogę. Jego ciśnienie osiągnęło dramatycznie wysoki poziom, a w jego mózgu pękło naczynie krwionośne. Doszło do rozległego krwawienia, a krew dostała się do komór mózgowych
Był sam. Nie mógł wstać. Nie był w stanie sięgnąć po telefon. Jego własne ciało przestało go słuchać.
Nie wiemy, jakie myśli towarzyszyły mu w tamtych godzinach. Wiemy jednak, że próbował zwrócić na siebie uwagę. Z jego pokoju dochodziły odgłosy uderzeń i trzasków, co wiemy z zeznań świadków. Mikołaj próbował wezwać pomoc w jedyny sposób, w jaki był wtedy w stanie.
Przez około 15 godzin nikt nie dotarł do niego z pomocą.
Następnego dnia, zaniepokojona brakiem kontaktu, pojechałam do niego. Kiedy otworzyłam drzwi, zobaczyłam widok, którego nie da się zapomnieć. Mój ukochany leżał na podłodze, sztywny, nie reagował na wołanie. Wokół znajdowały się krew i wymiociny.
Myślałam, że Mikołaj nie żyje.
Trudno wyobrazić sobie strach człowieka, który w jednej chwili musi zmierzyć się z takim widokiem. Trudno znaleźć słowa na rozpacz, która towarzyszy świadomości, że ukochana osoba przez tyle godzin była sama i bezbronna.
Mikołaj został zabrany karetką do szpitala. Rozpoczęła się walka o jego życie.
Dzisiaj Mikołaj walczy dalej.
Przeszedł operację ratującą życie. Od ponad miesiąca przebywa w szpitalu, pozostając w śpiączce. Rozległe uszkodzenia mózgu sprawiły, że lekarze nie dają nam dużych nadziei na powrót do normalnego funkcjonowania. Dodatkowo Mikołaj zmagał się z zapaleniem płuc.
Każda kolejna informacja ze szpitala to dla nas strach, niepewność i pytanie, na które wciąż nie znamy odpowiedzi: co będzie dalej?
Ale w tym wszystkim jest coś, czego nie potrafimy i nie chcemy w sobie zgasić.
Nadzieja.
Kilka dni temu Mikołaj został odłączony od respiratora. To ważny krok w jego leczeniu. Przed nim kolejne etapy walki, a przed nami decyzje, które mogą mieć ogromne znaczenie dla jego przyszłości.
Wiemy, że droga będzie trudna. Wiemy, że rehabilitacja może trwać długo, wymagać ogromnych nakładów finansowych i nie dawać gwarancji powrotu do pełnej sprawności.
Chcemy jednak zrobić wszystko, co w naszej mocy, by Mikołaj otrzymał szansę na dalsze leczenie i intensywną rehabilitację. Nie chcemy kiedyś zastanawiać się, czy mogliśmy zrobić coś więcej.
Bo Mikołaj ma dopiero 36 lat.
Nie jest dla nas tylko kolejnym człowiekiem, który zachorował. Jest ukochanym partnerem, bratem, przyjacielem. Jest człowiekiem, który zawsze miał otwarte serce dla innych. Zawsze pomagał, kiedy ktoś tego potrzebował. Nie zastanawiał się, czy warto, czy mu się opłaca, czy ma na to czas. Po prostu był. Z uśmiechem, dobrym słowem i pozytywną energią, którą potrafił zarażać wszystkich wokół.
Dzisiaj to on potrzebuje pomocy. A my, jego najbliżsi, zrobimy wszystko, żeby nie odebrać mu szansy na powrót do życia.
Przed nim powinny być jeszcze lata spotkań z bliskimi, śmiechu, rozmów do późna, zwyczajnych poranków i planów na przyszłość. Powinny być chwile, które większość z nas traktuje jak coś oczywistego. Dziś nawet te najprostsze rzeczy stały się dla nas marzeniem.
Chcemy jeszcze usłyszeć jego głos. Zobaczyć jego uśmiech. Chcemy móc powiedzieć mu, że jesteśmy obok i że nie musi już walczyć sam.
DLATEGO PROSIMY WAS O POMOC.
Przed Mikołajem kolejne kluczowe etapy leczenia, a później rehabilitacja, która będzie wymagała specjalistycznej opieki. Koszty leków, terapii, pobytu w ośrodku rehabilitacyjnym i codziennej opieki przekraczają nasze możliwości.
Nie wiemy, jak długa będzie ta droga. Nie wiemy, ile będzie nas kosztowała ani jakie przyniesie efekty. Wiemy tylko, że nie możemy z niej zrezygnować, zanim damy Mikołajowi szansę.
Każda wpłata, nawet najmniejsza, przybliża nas do zapewnienia mu potrzebnej opieki. Jeśli nie możesz wpłacić pieniędzy, udostępnij tę zbiórkę. Być może dzięki Tobie dotrze ona do kogoś, kto będzie mógł nam pomóc.
Nie prosimy o cud. Prosimy o szansę.
O szansę, by Mikołaj mógł jeszcze kiedyś otworzyć oczy i poczuć, że nie jest sam. O szansę na rehabilitację, na odzyskiwanie choćby najmniejszych umiejętności, na kolejne kroki, których dziś nawet nie potrafimy sobie wyobrazić.
Mikołaju, jeśli choć w jakikolwiek sposób docierają do Ciebie nasze słowa, chcemy, żebyś wiedział jedno: jesteśmy tutaj. Czekamy na Ciebie. Nie przestajemy w Ciebie wierzyć.
A do wszystkich, którzy przeczytali naszą historię, prosimy z całego serca: pomóżcie nam zrobić dla niego wszystko, co jest jeszcze możliwe.
Nie pozwólmy, żeby brak pieniędzy odebrał mu szansę na dalszą walkę.
Dziękujemy za każdą wpłatę, każde udostępnienie i każde dobre słowo.
Anna, ukochana partnerka Mikołaja, i Bartek, jego kochający brat.
Twoje słowa mają moc pomagania! Wpłać darowiznę i przekaż kilka słów wsparcia 🤲
Uważasz, że ta zbiórka zawiera niedozwolone treści ? Napisz do nas
Załóż darmową zbiórkę pieniędzy dla siebie, swoich bliskich lub potrzebujących!
Anonimowy Darczyńca
Wyrazy wsparcia dla wszystkich bliskich i szybkiego powrotu do zdrowia.
Bartek
Powodzenia i dużo zdrowia
Dominika G
Trzymaj się i walcz
Agnieszka Lipska
❤️🙏🏻❤️
Rafał
Zdrowia !!!