💔 PIKO MIAŁ ZGINĄĆ POD POCIĄGIEM. TERAZ WALCZY O ŻYCIE...
Pociąg przejechał przez stację w Toszku z prędkością ponad 100 km/h.
W tych krzakach przy torach z psem na rękach czekał 38-letni mężczyzna.

To nie był wypadek. Właściciel psa postanowił odebrać sobie życie. Sobie i Piko.
Pociąg uderzył w nich obu...
Mężczyzna został ciężko ranny. Na miejsce w sobotę przyleciało Lotnicze Pogotowie Ratunkowe. Został zabrany do szpitala. Nie przeżył.
A Piko? Piko został na peronie. To on na fotografii poniżej.

Strażacy przykryli go folią.
I czekał...
Minuty ciągnęły się w nieskończoność. Pomoc weterynaryjna nie nadchodziła. Pasażerowie patrzyli na leżącego psa i byli przekonani, że nie ma szans.
To właśnie oni zaczęli szukać ratunku. Powiadomili nas - "Pogotowie dla Zwierząt".
I wtedy dowiedzieliśmy się o Piko. W międzyczasie zabrano go do miejscowej Przychodni. Tam próbowano go ratować.
Mały, ważący zaledwie kilka kilogramów pies. Połamany. Nieprzytomny. Z krwią wypływającą z nosa i pyska.
W dokumentacji weterynaryjnej jego stan opisano jako bardzo ciężki. Piko był nieprzytomny, później odzyskał świadomość, ale nadal leżał i nie chodził.

Bo Piko nie wybrał torów. Nie wybrał tego pociągu.
Nie wybrał śmierci swojego właściciela.

A mimo to zapłacił za jego decyzję własnym zdrowiem.
Piko przeżył coś, czego taki mały pies nie powinien był przeżyć.
Ma złamaną kończynę. W pierwszej przychodni zabezpieczono ją gipsem, ale potrzebna była pilna konsultacja ortopedyczna i operacja. Sam zabieg wyceniono na kwotę od 3 do 5 tys. zł.

A to dopiero początek.
🏥 Przed Piko są kolejne badania, leczenie przeciwbólowe, opieka pooperacyjna, rezonans, kontrole i rehabilitacja.

Za pierwszą pomoc i hospitalizację w Toszku zapłaciliśmy już ponad 1000 zł. Do tego doszedł transport do specjalistycznej kliniki pod Warszawą.
Szacujemy, że całe jego leczenie będzie kosztować od 15 do 20 tysięcy złotych.
Dla jednej organizacji to ogromna kwota.
Dla Piko - to szansa na życie.
Patrzymy na niego i trudno uwierzyć, że ten drobny pies przeżył uderzenie pociągu.

Leży z zabandażowaną łapą. Patrzy na człowieka. Nie wie, gdzie jest. Nie wie, dlaczego boli. Nie wie, dlaczego nie ma obok właściciela.
On nie rozumie nic z tego, co się wydarzyło.
Wie tylko jedno — że nadal żyje.
🙏 Prosimy Was o pomoc dla Piko.
Każde 10, 20 czy 50 zł przybliża go do operacji, leczenia i normalnego życia.
Nie możemy cofnąć tego, co wydarzyło się na torach w Toszku.
Nie możemy zwrócić mu właściciela.
Ale możemy zrobić jedno.

Możemy sprawić, żeby tamten pociąg nie zakończył również życia Piko.
On już raz przeżył coś niemal niemożliwego.
Teraz wszystko zależy od nas. 🐾
Twoje słowa mają moc pomagania! Wpłać darowiznę i przekaż kilka słów wsparcia 🤲
Uważasz, że ta zbiórka zawiera niedozwolone treści ? Napisz do nas
Załóż darmową zbiórkę pieniędzy dla siebie, swoich bliskich lub potrzebujących!
Zrób jeszcze jeden mały krok.
Nawet 1 zł może pomóc!
Kaja
Pikuniu dasz rade 💛
Natalia Ch.
Piko- dasz radę 💪
Anonimowy Darczyńca
Zdrowiej piesku! Trzymamy mocno kciuki!
Jeannette
Zdrowiej pieska.. tez mam takiego malego pikusia :( zdrowia I najlepszego domku ❤️
Anonimowy Darczyńca
Proszę o informacje o stanie zdrowia Piko, tego kochanego i biednego pieska , pozdrawiam serdecznie