
Miecio i Dyzio trafiły do nas z różnych miejsc. Każdy z własnym bagażem cierpienia. Żaden z nich nie powinien już więcej walczyć…
A jednak walczą każdego dnia.


Miecio został zabrany z pseudohodowli. Miał zostać wyleczony i szybko znaleźć dom. Piękny kot, chwila leczenia, adopcja i szczęśliwe zakończenie… Tak miało być.

Dyzio trafił do nas z FIP-em. Przeszedł niezwykle trudną walkę o życie. Wtedy się udało. Wygrał. Wierzyliśmy, że najgorsze jest już za nimi. Niestety nie było.

Dziś historie Miecia i Dyzia łączy kolejny przeciwnik — triaditis - choroba, która zabrała już wiele istnień. Choroba, której nie da się wyleczyć w tydzień ani miesiąc. Choroba, która potrafi zabić w kilka godzin.
Leczenie trwa latami i wymaga stałej opieki lekarza, monitorowania stanu kota, podawania suplementów oraz stosowania odpowiedniej diety, najlepiej skomponowanej przez dietetyka na podstawie stanu kota i wyników badań.
Miecio



Dyzio




Mijają miesiące, a my wciąż próbujemy ustabilizować ich stan.
Najtrudniej patrzeć na chwile, kiedy ból odbiera im wszystko - chęć do zabawy, apetyt, potrzebę przytulenia, a czasem nawet siłę, żeby po prostu wstać…
A przecież kiedy czują się dobrze, są tak cudownymi kotami. Ufnymi, radosnymi, wdzięcznymi za każdy dotyk i każdą chwilę bliskości.
One chcą żyć. My chcemy zrobić wszystko, żeby tak było.
Ale ta walka trwa już bardzo długo i pochłania ogromne środki. Kolejne badania, wizyty, leczenie, suplementy, specjalistyczna dieta… Tego nie możemy przerwać tylko dlatego, że zabraknie pieniędzy.
Dlatego dziś prosimy Was o pomoc.
Pomóżcie nam zawalczyć o Miecia i Dyzia.
Chcemy dać im tyle czasu, ile tylko możemy. Chcemy zapewnić im leczenie, badania, odpowiednie żywienie i opiekę specjalistów, żeby tych dobrych dni było coraz więcej.
Każda wpłata i każde udostępnienie ma znaczenie.
Dopóki Miecio i Dyzio będą walczyć — my będziemy walczyć razem z nimi. Trzymamy mocno kciuki za nich. Oby przed nimi było jak najwięcej spokojnych dni bez bólu, pełnych mruczenia, przytulania i zwyczajnej kociej radości.
Tylko bardzo potrzebujemy Was obok.
EDYCJA 1
A teraz potrzebujemy Was jeszcze bardziej. Zachorowała nam kolejna kotka. Kotka, która już miała stabilną sytuację zdrowotną. Pandora.

Od miesiąca walczymy z katarem, a jej stan pogarsza się z każdym dniem.
Niby wiemy co jej jest, dostaje leki celowane. I żadnej poprawy.



W zlecone dodatkowo elektroforezie białek widoczna jest duża odpowiedź immunologiczna organizmu.

Nie wiemy czy to reakcja na przewlekły stan zapalny górnych dróg oddechowych, czy jednak mamy "coś jeszcze".
Po konsultacji z lekarzami, uznaliśmy, że wprowadzimy GS. Bo być może jednak mamy FIP i to jest powodem tego, że stan Pandory się nie poprawia.
Twoje słowa mają moc pomagania! Wpłać darowiznę i przekaż kilka słów wsparcia 🤲
Uważasz, że ta zbiórka zawiera niedozwolone treści ? Napisz do nas
Załóż darmową zbiórkę pieniędzy dla siebie, swoich bliskich lub potrzebujących!
Joanna
Trzymam kciuki
Anonimowy Darczyńca
Trzymam kciuki!