Zbiórka Pomóż Mikusiowi po udarze mózgu - miniaturka zdjęcia

Pomóż Mikusiowi po udarze mózgu

Zbiórka Pomóż Mikusiowi po udarze mózgu - zdjęcie główne

Pomóż Mikusiowi po udarze mózgu

121 213 zł z 450 000 zł (Cel)
Wpłaciły 2 092 osoby
Wpłać teraz
 
Justyna Kamińska - awatar

Justyna Kamińska

Organizator zbiórki

Kochani,

Poznajcie naszą historię...

27 września 2013 roku przyszedł na świat nasz syn Mikołaj. Ciąża przebiegała prawidłowo, poród odbył się w terminie, a po narodzinach przyznano 10 punktów w skali Apgar.
Mikołaj rósł jako zdrowy chłopiec. Szybki, wysportowany , odporny , niezwykle zwinny , wręcz nieposkromiony. Wbiegający na drzewa, zawsze z roześmianą buzią. Od września miał zacząć trenować akrobatykę...
Nic nie wskazywało na to, że w wieku 5 lat wydarzy się w naszym życiu  tragedia ;( 

27 lipca bieżącego roku zmieniło się wszystko.
To była sobota. Mój mąż z dziećmi odwoził mnie do pracy. Wysiadając z samochodu usłyszałam jak zwykle od Mikusia "mama, buziak" ...
Jak się okazało były to ostatnie słowa , które usłyszałam tego dnia z ust mojego dziecka ;(
Kilka godzin później, po skończonej pracy mieli mnie odebrać . Pamiętam tylko  jak  podjechal moj mąż z dziećmi ,a po chwili nerwowe slowa " wsiadaj szybko, coś jest nie tak z Mikusiem" ..
Widok prężącego się i opadającego po chwili z sił dziecka, okrutnie płaczącego , poza świadomością totalnie mną zdruzgotał . Pędziliśmy do najbliższego lekarza tak szybko jak tylko to było możliwe .
Podczas ekspresowej  konsultacji lekarskiej pan  doktor pilnie wysłał nas  do najbliższego szpitala dziecięcego-wybór padł na szpital w Dziekanowie Leśnym.  Tak szybko nie jechaliśmy nigdy wcześniej w życiu.
Po przybyciu na izbie przyjęć już po chwili lekarze dali nam do zrozumienia ,że stan jest poważny . Ze względu na drgawki i liczne prężenia pierwszy trop wskazywał na padaczkę . Objawy jednak nie ustawały pomimo podania maksymalnych dawek leków przeciwdrgawkowych.  Stan Mikusia poprawiał się tylko na moment. Wykonano tomografię głowy- o dziwo czysto. Ze względu na silne drgawki i niesamowicie szybkie tętno (prawie 200 uderzeń na minutę )  zapadła decyzja o wysłaniu karetki i przetransportowaniu Mikołaja  do szpitala dziecięcego przy ul.Niekłanskiej w Warszawie. Pamiętam ,że gdy opuszczaliśmy szpital w Dziekanowie usłyszałam od kogoś z personelu : " miejmy nadzieję,że to  tylko padaczka" . Zrozumiałam wtedy ,że stan jest bardzo poważny  .
Transport pędzącą karetką na sygnale z własnym dzieckiem, którego życie jest w ogromnym niebezpieczeństwie  to koszmar , którego nie da się wymazać z pamięci ;(
W szpitalu przy Nieklanskiej z sali resuscytacyjno-zabiegowej  Mikuś przeniesiony został na oddział Neurologii. Po kolejnych badaniach  i sprzecznych objawach padały podejrzenia głównie na zapalenie mózgu.  Lekarze szukali przyczyny , zlecali kolejne badania, naprawdę robili co mogli. Postanowiono, że najbezpieczniej będzie wprowadzić Mikusia w śpiączkę farmakologiczna,podłączyć respirator i przewieźć na OIOM.  Pierwsze godziny były koszmarem. Strach o własne dziecko, któremu tak naprawdę nie wiadomo co dolega jest paraliżujący. Lekarze robili, co w ich mocy, by zdiagnozować Mikusia .  Pamiętam słowa lekarza w pierwszych godzinach "leczymy go wszystkim na wszystko" , a po powtórnej tomografii  i po pobraniu płynu mózgowo- rdzeniowego usłyszeliśmy od pana doktora "wasz syn jest dla nas zagadką. Ma czystą tomografię, ale według mnie coś musi być w tej głowie ".
Kazali nam wracać do domu. Jechaliśmy w milczeniu. Nie da rady opisać co przeżywaliśmy w domu. Rozpacz to i tak za małe słowo. Wiedzieliśmy,że pierwsze godziny są kluczowe ...
Mikuś przeżył noc.
W południe mogliśmy go zobaczyć . Pierwszy raz w życiu widziałam OIOM.  A tam nasze małe dziecko podłączone do chyba każdej możliwej rurki . Pamiętam tylko czerwone serduszka Wośp na aparaturze ... I ten strach wymieszany z niedowierzaniem dlaczego to  nas spotkało.
Jeszcze kilka dni temu Mikuś wskakiwał na bramę przed naszym blokiem , podciągał się na drążku . A teraz leżał taki pokłuty, nieprzytomny, bezbronny , a my rodzice nic nie mogliśmy zrobić. Nie byliśmy w stanie wydusić z siebie słowa. Dławilismy się łzami. Wszędzie tylko odgłos aparatury.
Kolejnego dnia   usłyszeliśmy diagnozę.
"Wasze dziecko przeszło udar niedokrwienny pnia mózgu . Mamy też znalezisko w głowie : tętniak , który na szczęście nie pękł ."

Pierwsza moja myśl : udar u tak małego dziecka ? Przecież to choroba ludzi w podeszłym wieku.. Potem to sprawdziłam w internecie. Udary  dotykają średnio dwoje na 100 000 dzieci.  To była jedyna rzecz  jaką przeczytałam.
Diagnoza brzmiała dla nas jak wyrok.  A jednak Mikuś przeżył .   Miał szczęście w tym całym nieszczęściu . Do lekarzy, którzy podjęli dobre decyzje , do kierowcy karetki ,który przebił się przez zatłoczoną Warszawę . Mijały kolejne dni.  Wszystko wskazywało na to ,że sytuacja jest w miarę opanowana, niestety przyszedł kryzys.  Gorączka 40.1 stopni  i tragiczna wysypka.  Powiem szczerze ,że wtedy przeżyliśmy ten horror na nowo. Mikuś nie reagował na leki przeciwgorączkowe . Jedyne co nam zostało to modlitwa na szpitalnym korytarzu.  Mijały godziny , a stan Mikołaja nie poprawiał się.  Okazało się ,że to reakcja na kombinację leków . Decyzja o wycofaniu leków , podanie innych , zmiana wkłuć . Udało się , gorączka spadła po dwóch dniach.
Po niemal 3 tygodniach przeniesiono  Mikołaja z OIOM-u  na oddział Neurologii.  Nasz synek był już na własnym oddechu.

 Zostało tylko czekać ,aby oszacować wielkość deficytów po udarze.  A ten zabrał prawie wszystko...

Mikuś nie ruszał się, nie mówił , karmiony przez sondę . Buzia bez mimiki.

Po kilku dniach na Neurologii pani Pielęgniarka wchodzi do naszej sali z wiadomością "Pakujcie się , jedziecie do Kliniki Budzik " Możecie nie wierzyć ,ale 2 godziny ryczalam ze szczęścia.  Klinika Budzik - ośrodek rehabilitacyjny w Międzylesiu dla dzieci w śpiączce i po ciężkich urazach mózgu. Tylko 15 miejsc na całą Polskę. My jesteśmy w tej szczęśliwe piętnastce .
Pierwszy dzień w Budziku  był ciężki. Nagle zdaliśmy sobie sprawę ,że na rok  trzeba będzie odciąć się od normalnego życia . Rok - tyle trwa pobyt w Budziku, gdzie pacjent ma zapewnioną rehabilitację 5-6 dni w tygodniu. Mieliśmy ogromne szczęście  trafiając tu tak szybko, bo niecały miesiąc od urazu.  Podobno nie każdy ma tyle szczęścia.
Jesteśmy ogromnie wdzięczni ,że nasze dziecko jest otoczone tak wspaniałą opieką. 

Nasz Mikołajek przebywa w Budziku od 19 sierpnia.Poki co pozostaje w stanie minimalnej świadomości, jeszcze nie mówi, nie chwyta, nie chodzi,ale postępy już są ogromne. Pozbyliśmy się sondy -Mikołaj jest karmiony za pomocą łyżeczki i widelca. Wraca mimika , uśmiecha się . Najważniejsze jednak ,że  mamy kontakt pozawerbalny. Odpowiada oczami na nasze pytania . Myśli , pamięta, zna kolory, rozumie co się do niego mówi , śmieje się z żartów . Ruchowo nadal jest bardzo  bardzo ciężko. .Przed nami  długa droga. Choć usłyszeliśmy w szpitalu ,że udar był w "miejscu krytycznym " nazywanym "mało szczęśliwym " ,bo to pień mózgu  to my jesteśmy pełni nadziei. Wszyscy widzimy postępy pomimo piekielnie ciężkiego urazu. Nasz syn jest niezwykle zmotywowany, cieszy się z postępów,  wciąż nas zaskakuje nowymi umiejętnościami. Naprawdę wierzymy ,że się z tego jakoś wykaraska.
Jesteśmy ogromnie zdeterminowani , by Mikuś w jak największym stopniu wrócił do sprawnosci. Dołożymy wszelkich starań,   by nie zaprzepaścić tego, co udało się wypracować w Budziku. Jeśli zajdzie taka potrzeba nie wykluczamy dalszego leczenia poza granicami naszego kraju.
Póki jesteśmy w Klinice Budzik nie pokrywamy kosztów rehabilitacji, ale po wyjściu będziemy musieli sobie radzić sami. Na chwilę obecną miesięczny koszt rehabilitacji naszego syna szacowany jest na ok 26 tys złotych  . Dla nas to kwoty niewyobrażalne , nierealne do zarobienia czy odlożenia .

 Nie sądziłam ,że kiedykolwiek będę zmuszona prosić o pomoc finansową. Znacznie łatwiej było mi do tej pory jako osobie pomagającej przy tego typu problemach..

 Na chwilę obecną już wiemy ,że na Budziku nie koniec. Pierwsze lata po urazie są kluczowe.Porządna rehabilitacja, zwlaszcza przy tak rzadkim urazie jakim jest udar niedokrwienny  mózgu w wieku dziecięcym kosztuje kolosalne pieniądze.
Rehabilitacja jest i będzie trudna , intensywna , niejednokrotnie bolesna.
Marzymy , by Mikołaj  zaczął mówić. Bardzo za tym tęsknimy ;(
Dlatego zwracamy się do Was z ogromną prośbą o wsparcie naszej zbiórki . Za każdy grosz  z całego serca dziękujemy.  Wiemy ,że zwykłe "Dziękuję" to mało, ale nie mamy nic innego. Nie mamy słów, by wyrazić naszą wdzięczność.

Słowem zakończenia chcielibyśmy w tym miejscu podziękować.
A mamy za co. Panu Doktorowi Piotrowi Przekorze za czujność i szybką reakcję . Personelowi Szpitala dziecięcego w Dziekanowie Leśnym  za zaangażowanie i decyzyjność .
Personelowi szpitala przy ul.  Niekłańskiej w Warszawie  za to, że nie przekreśliliscie naszego dziecka i zrobiliście wszystko , by ratować naszego Mikusia . Dziękujemy za Wasze zaangażowanie , wiedzę , dobre serce. Za nie odbieranie nadziei. Dziękuję Sanitariuszom karetki , którą przewożony był nasz synek. Za to ,że  nie byłam zostawiona sama sobie . Mogłoby się wydawać ,że podanie chusteczek  ,powiedziane w biegu "wszystko będzie dobrze "i poklepanie po ramieniu to nic takiego. A jednak wtedy tylko to trzymało mnie przy zyciu.
Ogromnie dziękujemy paniom Pielęgniarkom  -Ciociom z Oiomu , które niejednokrotnie łatały  nasze serca opowieściami o sytuacjach beznadziejnych, które jednak miały swój szczęśliwy finał. Dziękujemy Personelowi Budzika za otoczenie nas ogromną troską i życzliwością. 

Dziękujemy Wam :
naszym Rodzinom ,Przyjaciołom  , Koleżankom i Kolegom, Znajomym  i Nieznajomym za dobre słowo , modlitwę, każdy gest , otuchę , wsparcie logistyczne przy naszej córce Anastazji. Za każde przytulenie , zrozumienie , odebrany telefon o północy, za każdą przywiezioną kanapkę czy miseczkę zupy.
Dziękuję ogromnie mojemu Mężowi, który stanął na wysokosci zadania i jest świetnym , troskliwym ojcem .


Zbiórka powstala dla naszego Synka o zdrowie którego będziemy walczyć na ile starczy sił i którego kochamy jak stąd do kosmosu i z powrotem ...i tak milion razy.
Dziekujemy za okazane serce.. 

Justyna Kamińska - mama Mikolaja

Link do profilu na fb:

https://www.facebook.com/Mikuś-i-jego-walka-o-zdrowie-po-udarze-mózgu-107067724063226/


Link do fundacji "Kawałek Nieba":


https://www.kawalek-nieba.pl/mikolaj-kaminski/

Wybierz kwotę


20 
50 
100 
200 
1 000 
Inna
Wpłać teraz
 Bezpieczne płatności online

Aktualizacje


  • Justyna Kamińska - awatar

    Justyna Kamińska

    15.12.19
    15.12.19

    Kochani Dziękujemy za tak ogromne wsparcie z Waszej strony ❤️ Zapraszam Was na stronę z licytacjami dla naszego Mikusia ❤️ Mozecie nabyc ciekawe przedmioty /super uslugi, a przy tym pomoc naszemu Mikusiowi ❤️ Serdecznie Was zapraszam i pozdrawiam Justyna Kamińska - mama Mikołaja Link do grupy: https://www.facebook.com/groups/763637057437590/

Komentarze


  • Anonimowy Darczyńca - awatar

    Anonimowy Darczyńca

    20.11.20
    20.11.20

    Życzę powrotu do zdrowia i cudownych wspólnie spędzonych chwil!

  • Anonimowy Darczyńca - awatar

    Anonimowy Darczyńca

    11.10.20
    11.10.20

    Niech Bóg ma was w opiece. Nie tracie nadziei

  • Olga K. - awatar

    Olga K.

    08.10.20
    08.10.20

    Trzymam kciuki! Wszyscy jesteście bardzo dzielni. Niech Bozia ma Was w swojej opiece ❤️

  • Anonimowy Darczyńca - awatar

    Anonimowy Darczyńca

    07.10.20
    07.10.20

    Poszło ❤️

  • Paulina - awatar

    Paulina

    07.10.20
    07.10.20

    Zdrówka :)

121 213 zł z 450 000 zł (Cel)
Wpłaciły 2 092 osoby
Wpłać teraz
 
Justyna Kamińska - awatar

Justyna Kamińska

Organizator zbiórki

Zadaj pytanie

Wpłaty: 2 092

Franek - awatar
Franek
20
Iwona Markesic - awatar
Iwona Markesic
100
Anonimowy Darczyńca - awatar
Anonimowy Darczyńca
10
Anonimowy Darczyńca - awatar
Anonimowy Darczyńca
1
Greg Zurek - awatar
Greg Zurek
1
Anonimowy Darczyńca - awatar
Anonimowy Darczyńca
10
Anonimowy Darczyńca - awatar
Anonimowy Darczyńca
10
Małgosia - awatar
Małgosia
20
Justyna Tkaczyk - awatar
Justyna Tkaczyk
50
Weronika - awatar
Weronika
10

Uważasz, że ta zbiórka zawiera niedozwolone treści ? Napisz do nas

Stwórz swoją
pierwszą zbiórkę

Nie czekaj, weź sprawy w
swoje ręce teraz!

Jak założyć zbiórkę na Pomagam.pl

Pomagam.pl to największy i najpopularniejszy w Polsce serwis do tworzenia internetowych zbiórek pieniężnych. Dzięki Pomagam. pl w łatwy i bezpieczny sposób zbierzesz pieniądze na dowolny cel, np. pokrycie kosztów leczenia, wsparcie znajomych i rodziny w ciężkich chwilach, realizację projektów społecznych, kulturalnych i biznesowych albo spełnianie marzeń.

Krok 1:Obejrzyj krótki film poniżej, który tłumaczy, jak działa Pomagam.pl.

Krok 2:Zbiórkę na Pomagam.pl przygotowujesz i publikujesz samodzielnie. Nie przejmuj się - założenie zbiórki trwa dosłownie kilka chwil i jest prostsze, niż myślisz (zobacz krótki film poniżej).

Krok 3:Dla swojej zbiórki wybierasz adres internetowy, pod którym będzie ona dostępna dla każdego, np. pomagam.pl/nazwazbiorki. Zbieranie pieniędzy polega na zapraszaniu jak największej liczby osób do odwiedzenia tej strony. Pomagam.pl pozwala automatycznie rozesłać zaproszenia e-mailowe, udostępnić zbiórkę na Facebooku, Twitterze itd. Od razu możesz przyjmować wpłaty. Konto do wypłat wskażesz później.

Krok 4:Wszystkie osoby odwiedzające Twoją zbiórkę mogą szybko i bezpiecznie wpłacać na nią pieniądze, np. przy użyciu przelewów internetowych, kart kredytowych, tradycyjnych przelewów bankowych, a nawet na poczcie! Wpłaty księgują się natychmiast. Wszyscy widzą, jaką kwotę udało się już zebrać, i mogą zapraszać do zbiórki kolejne osoby. Dzięki Pomagam.pl udostępnianie zbiórki na Facebooku, Twitterze lub e-mailowo jest niezwykle proste. Zbiórkę odwiedzają i udostępniają kolejne osoby i tak tworzy się efekt kuli śnieżnej.

Krok 5:Pieniądze ze zbiórki możesz wypłacać na konto bankowe w każdej chwili i tak często, jak chcesz. Wypłata pieniędzy trwa na ogół 1 dzień roboczy. Wypłata nie spowoduje zmiany stanu licznika wpłat na stronie Twojej zbiórki. Możesz dalej zbierać pieniądze, a zbiórka będzie trwać aż do momentu, gdy zdecydujesz się ją zamknąć.

Opłaty:Założenie i prowadzenie zbiórki w serwisie jest darmowe, jednak od zebranej przez Ciebie kwoty potrącimy niewielki procent na pokrycie kosztów promocji serwisu i kosztów operatorów płatności (łącznie - 7,5 % od zebranej kwoty). Są to jedyne opłaty, jakie poniesiesz ! Dzięki nim Pomagam.pl jest najskuteczniejszym narzędziem do tworzenia zbiórek pieniężnych w internecie. Nigdy nie pobieramy dodatkowych lub ukrytych opłat.

Prawda, że proste? To właśnie dlatego dziesiątki tysięcy osób prowadzi już swoje zbiórki na Pomagam.pl. Nie czekaj. Dołącz do nich teraz! Aby założyć zbiórkę, kliknij tutaj lub w przycisk poniżej:

Pomagam.pl wykorzystuje pliki cookies. Dowiedz się więcej

Zamknij