KOTYlion z miłości do kotów
Zgasł. Moris odszedł wczorajszego ranka.
Kiedy walczysz o kota tak kruchego jak Moris, podświadomie liczysz się z wieloma rzeczami, ale do samego końca wierzysz w cud. Wczoraj rano ta wiara rozsypała się w pył. Moris przestał oddychać.
Poprzedzająca doba była koszmarem. Szpital, aparatura tlenowa i ten przejmujący strach… Zrobiliśmy wszystko. Niestety, nagła, potworna duszność odebrała mu siły. Jego maleńkie, dotknięte tym nagłym atakiem ciało po prostu odmówiło dalszej walki. Brak tlenu okazał się przeciwnikiem nie do pokonania.
Moris przeżył zaledwie dwa lata. Świat od początku dał mu w kość, a jednak, mimo wszystkich fizycznych ograniczeń, w jego ciele mieszkało ogromne, niesamowicie ufne serce. Potrafił całym sobą wtulić się w człowieka. I takim go zapamiętamy. Jako wspaniałego, łagodnego kocurka, który chciał tylko jednego: być kochanym.
Dziękujemy lekarzom. Dziękujemy Wam za wsparcie. Odszedł ważny dla wielu ludzkich serc.
Biegaj już prosto, Morisku. Tam, za Tęczowym Mostem, pyszczek znów Ci się uśmiecha, a oddech jest lekki i czysty. Do zobaczenia, Kochanie.
Dziekujemy za Państwa wsparcie, bez tego nie moglibyśmy pomagać.








Julia Reczek
Zdrowia!
KOTYlion z miłości do kotów - Organizator zbiórki
dziękujmy!