Fundacja Skrzydlaty Pies
Czerwiec jeszcze się nie skończył, a my już mamy kolejne tysiące złotych na minusie. Do opłat za hotele, niestety, doszły kolejne nieplanowane wydatki.
Cóż, zdrowie naszych podopiecznych nie poczeka na "lepszy czas"
W czerwcu praktycznie nie wychodzimy z lecznic.... A to Tamlin potrzebował nagłej interwencji i pełnej diagnostyki, kiedy zaczął szaleć jego układ pokarmowy, a to Melonek miał coraz większe problemy z oddychaniem i również skończyło się na kosztownych badaniach. Szczęście, w nieszczęściu, że odpadła część kosztów za leki i za zakup inhalatora, co udało nam się zorganizować we własnym zakresie. A to nowej Tosi musieliśmy zlecić pełną profilaktykę, bo przyjechała do nas "goła i wesoła", bez żadnych szczepień, odrobaczenia etc. A to Baltuś, a to Orkuś, którzy również posypali się zdrowotnie... Do tego jeszcze nasz malutki kiciuś Kacperek, którego start w życie również do najłatwiejszych nie należał...
No, mimo tego, że robimy co możemy, że stajemy wręcz na rzęsach, żeby w pierwszej kolejności zadbać o zdrowie naszych zwierząt, że lecznice idą nam na rękę i odkładają terminy płatności, to jednak nie możemy zwlekać w nieskończoność.
Koszty weterynaryjne tylko w czerwcu, to kolejne kilka tysięcy złotych...
SĄD NABRAĆ TYCH PIENIĘDZY???
Ogromnie dziękujemy za wsparcie choćby jedną złotówką!











