Anna Rozanska
U nas zaczęły się upały, a w Indiach długo wyczekiwany monsun. Pamiętam jak to jest czekać na monsun na nizinach, w Delhi czy Bodhgaya w tych najgorętszych miesiącach ... W maju i czerwcu ludzi ogarnia swoisty letarg - mózg spowalnia, myśli nie słyszą się nawzajem lub nie snują się w ogóle po głowie, którą polewać należy dzbanami zimnej wody by nie zapaść się jeszcze głębiej w niemoc. Każda plama cienia jest błogosławieństwem, a kto nie musi, ten nie wychodzi z domu do zachodu słońca.
Inaczej jest w Kalimpongu, bo położony jest wysoko, na 1700 metró nad poziomem morza, i dlatego właśnie w te rejony czmychali w tych najgorętszych miesiącach Brytyjczycy w czasach kolonii. Niziny - i biednych na nizinach - paliło słońce, a ludzie przywileju chronili się wśród plantacji i lasów północy.
Nasze Dzieci chowają się więc w cudownym klimacie, i czekają na monsun z innego powodu - by mieć znów przerwę od szkoły.:)) Jak widzicie są na deszcz świetnie przygotowane i założę się, że gdy tylko wychodzi słońce, natychmiast biegną na podwórko.:))
***
A poza tym, u nas po staremu, ale to stare jest na szczęście dobre:)) Dzieci uczą się pilnie i nikogo bardzo nie chcą zawieść, tak to czuję, bo wiem, że się zawsze tak bardzo starają. Kushum, ich korepetytorka stworzyła pewien reżim, który choć trudny na początku, sprawdził się świetnie i przekształcił w porządek dnia, który wiele rzeczy upraszcza.
Btw Kushum chciałaby pod koniec tego roku zacząć specjalistyczny kurs w Silliguri by móc sobie dorabiać, bo u nas ma niewiele. A że uwielbia makijaż, chciałaby zostać makeup artist i móc przygotowywać na śluby etc panie z Kalimpongu. Bardzo ten pomysł popieramy, ponieważ nie zostanie bez niczego, gdy Dzieci pójdą na studia i w świat. Do tego czasu zdąży zdobyć nowy zawód i klientelę!
***
A my, w Fundacji, czyli przede wszystkim Agnieszka Wandzel i ja, robimy co możemy by zapewnić naszej Rodzinie tę dobrą codzienność. Co miesiąc musimy przesłać 1200 - 1300 usd, czyli koło 5 tysięcy złotych, czasem trochę więcej.
I co miesiąc zadajemy sobie to samo pytanie:
Jakim cudem od tylu już lat dajemy radę tyle uzbierać?
Myślę, że znacie odpowiedź:))
To jest możliwe dzięki Wam. Dzięki tym, którzy pomagają nam pomagać:))





Ewa z Kampinosu
Piękne zdjęcie! Zieleń porywająca... U nas w Kampinosie też pięknie - w końcu jest wiosna. Pozdrawiam serdecznie wszystkie dzieci i ich opiekunów.
Ewa z Kampinosu
Też bym chciała zobaczyć Himalaje w chmurach! Zazdroszczę. Pozdrawiam dzieciaki i życzę wytrwałości. Wszystkiego co najlepsze, kochani:)
Mirosław Wrona
Witaj Anno, czy może jesteś tam na miejscu w Indiach? Pozdrawiam
Anna Rozanska - Organizator zbiórki
Nie, jestem w Polsce.
Ewa z Kampinosu
Pozdrawiam z zimnej (niestety!) Polski. U nas za chwilę Święta Wielkanocne i wszystko zaczyna się zielenić. Do następnej wpłaty, kochani. Dziękuję za komentarz i miłe słowa. Róbcie swoje, po prostu. Postaram się wpłacać jakąś sumę co miesiąc.
Ewa z Kampinosu
Bardzo dziękuję za informację o dzieciach - zdjęcia uśmiechniętych podopiecznych - bezcenne! Robi Pani wspaniałą robotę. Pozdrawiam wszystkich w Waszym wspaniałym domu. W Polsce niedługo pożegnamy zimę i będziemy topili Marzannę. To taka polska Holika:). Opowiem o Waszym święcie wnukom:) Będą zachwycone.