
Jesteśmy Towarzystwem Opieki nad Zwierzętami w Człuchowie.
Te kotki zostały złapane jako dzikie, wolno żyjące kocięta. Kiedy do nas trafiły, trudno było uwierzyć, że tak maleńkie stworzenia mogą znieść aż tyle cierpienia. Nie znały bezpiecznego domu, ludzkiego dotyku ani troski. Zamiast beztroskiego dzieciństwa spotkały je pasożyty, ciężka choroba i ogromny, niewyobrażalny ból.
Ich stan był dramatyczny.
Kocięta były silnie zarobaczone i zapchlone. Zmagały się z kaliciwirusem i herpeswirusem, bolesnymi owrzodzeniami języka oraz tak silnym katarem, że niektóre nie były w stanie oddychać noskiem i musiały łapać powietrze przez otwarte pyszczki.
Najbardziej ucierpiały ich oczy.
Były bardzo opuchnięte, zaczerwienione, pokryte wydzieliną i bolesnymi zmianami. Niektóre kocięta nie mogły samodzielnie otworzyć powiek. Istniało poważne ryzyko, że część z nich już nigdy nie zobaczy świata. Rokowania były bardzo ostrożne, a szanse na przeżycie niektórych maleństw — niewielkie.
Mimo wszystko postanowiliśmy walczyć.
Od czterech tygodni nasze dni i noce są podporządkowane ich leczeniu. Oczy kociąt są regularnie oczyszczane i zakrapiane — co dwie, trzy godziny. Maleństwa w pewnym momencie otrzymywały aż sześć różnych rodzajów kropli i żeli okulistycznych. Codziennie podajemy im antybiotyki, leki przeciwzapalne oraz preparaty wspierające odporność — w zastrzykach, tabletkach i innych zaleconych formach.
Do tego dochodzą inhalacje, oczyszczanie nosków, karmienie strzykawką, częste kontrole oraz niemal codzienne wizyty weterynaryjne.
Nie wszystkie leki na nie działały. Próbujemy, obserwujemy, konsultujemy i zmieniamy terapię, gdy dotychczasowe leczenie nie przynosi oczekiwanych rezultatów. Każdego dnia robimy wszystko, co możliwe, aby uratować ich zdrowie, wzrok i życie.
Dwa kocięta musiały już przejść zabiegi okulistyczne u miejscowego weterynarza, ponieważ zmiany w obrębie ich oczu były na tyle poważne, że samo leczenie farmakologiczne nie wystarczało.
I ta walka zaczyna przynosić efekty.
Tam, gdzie początkowo widzieliśmy opuchliznę, ból i bardzo poważne zmiany chorobowe, dziś zaczyna pojawiać się nadzieja. W przypadku niektórych kociąt wydarzyło się coś, co trudno nazwać inaczej niż cudem. Pomimo początkowych obaw, że mogą nigdy nie widzieć, ich oczka zagoiły się tak dobrze, że prawie nie pozostały na nich ślady przebytej choroby.
Nie wszystkie kocięta będą miały tyle szczęścia. Część z nich może pozostać niewidoma lub niedowidząca.
One jednak zdają się zupełnie o tym nie wiedzieć.
Bawią się, poruszają po pomieszczeniu, szukają człowieka po głosie, zapachu i dotyku. Wtulają się, zasypiają na rękach i cieszą się każdą chwilą bliskości. Pokazują nam, że brak wzroku nie odbiera im radości życia i że kot niewidomy lub niedowidzący nadal może być szczęśliwy, samodzielny i pełen energii.
Najbardziej poruszające jest jednak to, jak bardzo zaufały człowiekowi. Jakby chciały nadrobić ten czas, w którym nikt ich nie przytulił i nie powiedział im, że są już bezpieczne.
Mimo bólu, którego doświadczyły, i mimo wcześniejszej obojętności ludzi nadal nam ufają. Nadal wierzą w człowieka.
Są niezwykle dzielne, kochane i spragnione bliskości. Każde z nich jest wyjątkowe. Wystarczy spędzić z nimi godzinę, aby całkowicie się w nich zakochać.
Kocięta powoli wracają do zdrowia. Kiedy zakończą leczenie i będą na to gotowe, rozpoczniemy poszukiwania odpowiedzialnych, kochających domów. Na tę chwilę nadal jednak potrzebują specjalistycznej opieki i dalszego leczenia.
Przed nami kolejne kontrole, wizyty weterynaryjne, leki, szczepionki odpornościowe, preparaty okulistyczne, oraz dalsza obserwacja. Z jednym czeka nas wizyta u okulisty w Trójmieście. Nadal nie wiemy, jaki będzie ostateczny koszt całej terapii, ponieważ leczenie musi być na bieżąco dostosowywane do stanu i reakcji każdego kocięcia.
Dlatego celem zbiórki jest 6000 zł. Kwota ta pomoże nam pokryć poniesione już wydatki oraz część kosztów dalszego leczenia.
Ratowanie tak ciężko chorych maleństw to nie tylko „kilka kropelek do oczu”. To wizyty i kontrole weterynaryjne, dwa przeprowadzone już zabiegi okulistyczne, antybiotyki, zastrzyki i tabletki, leki przeciwzapalne, preparaty wspierające odporność, odrobaczanie, sześć rodzajów kropli i żeli do oczu, które po 3 dniach kończą się, inhalacje i materiały potrzebne do ich wykonywania, środki przeciw pasożytom, odpowiednia, wartościowa karma, żwirek, podkłady i ręczniki papierowe, gaziki, środki potrzebne do mycia i dezynfekowania kuwet, transporterów oraz pomieszczeń.
One już raz zostały pozostawione same sobie. Teraz mają opiekę i bezpieczeństwo. Mają ciepło. Mają człowieka. Mają nadzieję. I po raz pierwszy mają prawdziwą szansę na życie.
Pomóż nam nie przerwać tej walki.
Dlatego prosimy o pomoc.
Każda wpłata to realna pomoc w dalszym leczeniu tych maleństw.
Jeśli nie możesz wesprzeć zbiórki finansowo, prosimy — udostępnij.
Być może dzięki Tobie zobaczy ją ktoś, kto pomoże nam dalej walczyć albo w przyszłości podaruje jednemu z tych maleństw bezpieczny dom.
Uważasz, że ta zbiórka zawiera niedozwolone treści ? Napisz do nas
Załóż darmową zbiórkę pieniędzy dla siebie, swoich bliskich lub potrzebujących!