
Cześć mam na imię Enio i wpakowałem się mamie pod samochod. Nie przejechała mnie tylko zabrała do domu i teraz próbujemy walczyć o moje życie. Źle nie trafiłem jedzonko, ciepły dom i weterynarz. Wiadomo niestety czasu ciężkie i poza mną mama niestety tez miała inne wydatki związane z rodzina. Ale na start weterynarz wyniósł nas 1000 zł i dodatkowo już 3 fiolki GS zakupiliśmy. Wiec do 50 dnia leczenia co usłyszeliśmy ze mamy FIP wystarczy, ale później chcemy się przerzucić na tabletki. Już za nami 22 dni kuracji.
Trochę nie składnie, ale od początku:
Żółtaczka (bilurbina 13,2 zamiast 0,3)
odwodnienie
anemia
0.9 kg przy 6 miesiącach życia
I dwa dni pod kroplówka oczka mętne, trochę płynu wew za mało żeby pobrać jakakolwiek próbkę, ale oczy jak szkło szronione. Szybka reakcja naszej Pani Vet i dzięki temu ogarnelismy szybko się. Ale jeszcze 3/4 przed nami i dodatkowo kastracja. To są wydatki które nie były w planach rodzinnych. A jednak mama i tata chcą ze mną o mnie walczyć. Nie potrzebujemy wielkiej kwoty. Ale na pewno ona nam pomoze się ustabilizować.
Uważasz, że ta zbiórka zawiera niedozwolone treści ? Napisz do nas
Załóż darmową zbiórkę pieniędzy dla siebie, swoich bliskich lub potrzebujących!