Kornelia Pakulska
06.07.2026
Minęło już pół roku od odejścia Randala, a ja nadal uczę się życia bez niego.
Było bardzo ciężko przyzwyczaić się do pustki po kimś, kto był ze mną przez większość mojego życia. Nadal w nocy łapię się na tym, że czekam, aż przyjdzie położyć się na mnie, zacznie mruczeć, ugniatać mi ramię i zostawiać pazurkami kolejne małe ślady. Przez tyle lat właśnie tak wyglądała moja codzienność. Moje noce. Mój dom.
Ale tej straty nie przeżyliśmy tylko my.
Jego brat, Tołdi, początkowo bardzo mocno się załamał. Kiedy wróciliśmy do domu bez Randala, tylko z pustym kocykiem, Tołdi położył się właśnie na nim i długo spał tylko tam. W nocy szukał brata - zaglądał w miejsca, w których Randal zwykle odpoczywał, i nawoływał go całymi nocami. Przestał jeść, dlatego musieliśmy włączyć leczenie.
Nie dało się na to patrzeć bez łamiącego się serca i łez cieknących po twarzy.
Pracuję ze zwierzętami behawiorystycznie od 10 lat, a mimo to nigdy wcześniej nie widziałam takiej więzi między zwierzętami. Tak ogromnych emocji. Tęsknoty, żałoby, potrzeby bliskości i wsparcia.
A potem stało się coś, czego chyba nikt z nas się nie spodziewał.
Między Tołdim a młodszym bratem jego i Randala - Kefirkiem -zaczęła tworzyć się nowa, wyjątkowa więź. Kefir zaczął przychodzić do Tołdiego i kłaść się obok niego dokładnie tak, jak wcześniej robił to Randal. Przez ostatnich 15 lat tego między nimi nie było.
Powoli Tołdi zaczął jeść. Zaczął się bawić. Zaczął wracać do życia.
Dziś Tołdi i Kefir są nierozłączni.
Mimo całej ciężkości tego procesu, było w tym coś niezwykle pięknego. I dalej jest. To jedno z tych doświadczeń, które zostają w człowieku na zawsze - bolesne, ale jednocześnie pokazujące, jak głęboko zwierzęta potrafią czuć, kochać, tęsknić i wspierać się nawzajem.
Niestety w ostatnim miesiącu u Kefirka pojawiły się problemy neurologiczne. Jesteśmy w trakcie diagnostyki i nie będę ukrywać - jesteśmy przerażeni. Po tym wszystkim, co wydarzyło się z Randalem, każdy niepokojący objaw u naszych seniorów od razu ściska za gardło.
Ale tak właśnie wygląda życie ze starszymi zwierzętami. Na to jesteśmy psychicznie przygotowani. Wiemy, że opieka nad nimi oznacza nie tylko miłość, czułość i codzienną bliskość, ale też diagnostykę, leczenie, trudne decyzje i ogromną odpowiedzialność.
Mimo braku aktualizacji z mojej strony przez ostatnie pół roku, cały czas otrzymywaliśmy od Państwa wsparcie. Chcemy za to podziękować z całego serca.
Środki, które obecnie możemy wypłacić ze zbiórki, pozwolą nam przeprowadzić dokładną diagnostykę Kefirka, która najprawdopodobniej będzie kosztowna. Równolegle cały czas walczymy też o łapki Luny - nawiązaliśmy współpracę z kolejną specjalistką od ortopedii. Na ten moment nosimy Lunę po schodach, żeby nie obciążała stawów i żeby jak najdłużej utrzymać jej komfort życia.
Jeszcze raz chcemy wyrazić ogromną wdzięczność za Państwa pomoc.
Dzięki Wam możemy działać szybciej, odpowiedzialniej i spokojniej - bez odkładania badań, leczenia czy konsultacji na później. Przy starszych i przewlekle chorych zwierzętach czas naprawdę ma znaczenie.
Dziękujemy, że nadal jesteście z nami.
Już jako małżeństwo - bo w międzyczasie wzięliśmy ślub i formalnie stworzyliśmy rodzinę - dziękujemy Państwu za każdą wpłatę, każde udostępnienie i każde dobre słowo.
To wsparcie realnie pomaga naszym zwierzętom. I nam również.



































Stanisław Motyl
Kochane koty i pieski jesteście wspaniałe
Laura Strojecka
💖💖
Klaudia
kocham pieski
Iwona
Grosz do grosza dla wsparcia profesjonalnej opieki chorych zwierząt, dziękuję Wam za to bardzo serdecznie
Zuza J
Powodzonka! ❤️