Zbiórka Badania i leczenie podopiecznych - miniaturka zdjęcia

Badania i leczenie podopiecznych Jak założyć taką zbiórkę?

Pies z wystawionym językiem, leżący na poduszce, z przyjaznym spojrzeniem.

Badania i leczenie podopiecznych

28 693 zł  z 30 000 zł (Cel)
Wpłaciło 745 osób
Wpłać terazUdostępnij
 
Kornelia Pakulska - awatar

Kornelia Pakulska

Organizator zbiórki

02.08.2026

Aktualizacja dotycząca stanu zdrowia Kefira

Po wykonaniu badań obrazowych oraz pobraniu płynu mózgowo-rdzeniowego u Kefira uwidoczniono zewnątrzosiową zmianę rozrostową, zlokalizowaną na pograniczu prawego konaru środkowego móżdżku i pnia mózgu.

W diagnostyce różnicowej bierze się pod uwagę przede wszystkim oponiaka, mięsaka histiocytarnego oraz glejaka. Inne możliwe rozpoznania zostały ocenione jako mało prawdopodobne. Ze względu na lokalizację zmiany uzyskanie jednoznacznego rozpoznania histopatologicznego jest obecnie bardzo trudne.

Po omówieniu dostępnych możliwości terapeutycznych wdrożono leczenie paliatywne kortykosteroidami. Po rozpoczęciu terapii ogólne samopoczucie Kefira wyraźnie się poprawiło, jednak dotychczas nie zaobserwowaliśmy poprawy w zakresie objawów neurologicznych. Dawka leków została zwiększona i obecnie oczekujemy na ocenę efektów zmodyfikowanego leczenia.

Przed nami konsultacja z prof. dr. hab. Marcinem Wrzoskiem, podczas której omówiona zostanie możliwość leczenia chirurgicznego. Niestety, ze względu na umiejscowienie guza w bezpośrednim sąsiedztwie pnia mózgu ewentualny zabieg wiązałby się z bardzo dużym ryzykiem.

W dalszej kolejności planujemy konsultację z dr. n. wet. Wojciechem Hildebrandem, aby omówić możliwość wdrożenia leczenia onkologicznego. Na obecnym etapie zarówno leczenie chirurgiczne, jak i onkologiczne wydają się jednak mało prawdopodobne.

Za dwa tygodnie odbędzie się kolejna konsultacja z dr n. wet. Pauliną Drobot, która prowadzi leczenie neurologiczne Kefira. Podczas wizyty ocenimy jego odpowiedź na terapię kortykosteroidami i omówimy dalsze postępowanie.

Przedstawione nam rokowania są niestety bardzo poważne. W przypadku leczenia paliatywnego opisywany średni czas przeżycia wynosi około 70 dni. Rokowanie zależy jednak również od rodzaju i lokalizacji guza. W przypadku guzów nadnamiotowych opisywany czas przeżycia wynosi około 25 tygodni, natomiast w przypadku guzów podnamiotowych około 4 tygodni. Przy podejrzeniu glejaka wskazywany czas przeżycia wynosi około 35 dni. Są to dane statystyczne i nie pozwalają jednoznacznie przewidzieć indywidualnego przebiegu choroby u Kefira.

Najważniejsze jest dla nas to, że obecnie Kefir nie cierpi, a jego ogólne samopoczucie po wdrożeniu leczenia uległo poprawie. Każdą dalszą decyzję będziemy podejmować przede wszystkim z uwzględnieniem jego komfortu i jakości życia.

Mimo że byliśmy przygotowywani na możliwość usłyszenia takiego rozpoznania, sama rozmowa w gabinecie zawsze jest dla nas niezwykle trudna. Oglądanie obrazów badań, omawianie możliwych diagnoz, rokowań oraz dostępnych form leczenia wymagało od nas zachowania spokoju w sytuacji, na którą emocjonalnie nie można się w pełni przygotować.

Dopiero po wyjściu z kliniki przychodzą te niepowstrzymywane już łzy, bezsilność i ogromny płacz w samochodzie na parkingu. Mieliśmy już w życiu do czynienia z podobnymi sytuacjami wielokrotnie, jednak każda kolejna strata lub możliwość jej nadejścia boli równie mocno.

Dziękujemy wszystkim osobom, które wspierają naszą zbiórkę, przesyłają dobre słowa i pomagają nam zapewnić Kefirkowi dalszą diagnostykę, konsultacje oraz leczenie. W obecnej sytuacji Wasze wsparcie ma dla nas, jak zawsze, ogromne znaczenie.

24.07.2026

Najdrożsi,

chcielibyśmy przekazać Państwu kolejną aktualizację dotyczącą naszych zwierzaków.

Niestety, stan Luny pogorszył się na tyle, że nie jesteśmy już w stanie pozwalać jej samodzielnie chodzić po schodach. Żeby nie obciążać dodatkowo jej stawów, musimy ją wnosić i znosić na rękach. Jesteśmy już umówieni na konsultację ortopedyczną u dr n. wet. Janusza Bieżyńskiego w Klinice Uniwersytetu Przyrodniczego i mamy nadzieję, że uda się znaleźć sposób, aby przynieść jej ulgę.

Najtrudniejsze wieści dotyczą jednak Kefirka.

Pomiar ciśnienia wykazał u niego znaczne nadciśnienie. Mimo wdrożonego leczenia jego objawy nie ustąpiły. Po konsultacji neurologicznej u dr n. wet. Pauliny Drobot zostaliśmy skierowani na rezonans magnetyczny głowy.

Głównym podejrzeniem jest oponiak – guz mózgu, który poprzez ucisk może powodować wzrost ciśnienia wewnątrzczaszkowego. Przed rezonansem wdrożono leczenie kortykosteroidami. W ciągu najbliższych kilku dni dowiemy się, czy przynosi ono jakiekolwiek efekty i czy daje nam choć odrobinę nadziei.

Po stracie Randala w styczniu sama możliwość usłyszenia takiej diagnozy jest dla nas czymś niewyobrażalnie trudnym. Mimo wszystko staramy się wierzyć, że wydarzy się mały cud. Że to nie jest nic tak poważnego i że Kefirek zostanie z nami jeszcze przez długie lata.

Rezonans jest zaplanowany na 1 sierpnia. Do tego czasu bardzo prosimy o ciepłe myśli i trzymanie kciuków za Kefira.

Na koniec chcemy raz jeszcze podziękować każdej osobie, która wsparła naszą zbiórkę. Naprawdę brakuje nam słów, by wyrazić wdzięczność, jaką czujemy. Gdybyśmy mogli, uścisnęlibyśmy każdego osobiście. Dzięki Państwu możemy walczyć o zdrowie naszych zwierząt i dawać im szansę na leczenie.

Dziękujemy, że jesteście z nami. To znaczy dla nas więcej, niż potrafimy opisać.

21.07.2026

Szanowni Państwo,

z ogromnym wzruszeniem chcemy poinformować, że udało nam się osiągnąć kolejny cel naszej zbiórki - a Wasze wsparcie przekroczyło wszystko, na co odważyliśmy się liczyć. Trudno opisać słowami, jak wiele znaczy dla nas każda wpłata, każde udostępnienie i każda wiadomość pełna dobrych słów.

Dzięki Wam w życiu naszych zwierząt zaszły ogromne zmiany. Część naszych podopiecznych mogła otrzymać potrzebne leczenie, leki i specjalistyczną opiekę. Inne zwierzęta zostały poddane dokładnej diagnostyce, która pozwoliła nam lepiej poznać ich stan zdrowia i zaplanować dalsze działania. W wielu przypadkach były to badania i wizyty, których bez Waszej pomocy musielibyśmy odkładać lub finansować kosztem innych pilnych potrzeb.

Wasze wsparcie zmieniło również nasze życie. Dało nam poczucie, że nie jesteśmy sami i że wokół nas są ludzie, którym los zwierząt naprawdę nie jest obojętny. Każda, nawet najmniejsza wpłata, stała się częścią czegoś znacznie większego - szansą na zdrowie, bezpieczeństwo i spokojniejsze życie naszych podopiecznych.

Osiągnięcie celu zbiórki nie oznacza jednak końca wydatków związanych z opieką nad naszą zwierzęcą rodziną. Przed nami kolejne wizyty, badania kontrolne, leczenie, zakup leków, specjalistycznej karmy i pokrywanie codziennych kosztów opieki. Jeżeli ktoś z Państwa chciałby nadal nas wspierać, będzie to dla nas ogromnym zaszczytem i pomocą, której nie potrafimy przecenić.

Dziękujemy z całego serca za okazane zaufanie, empatię i dobro. Dzięki Wam możemy nadal walczyć o zdrowie i dobre życie naszych zwierząt. Każdy z Was ma swój udział w tej zmianie - i za to zawsze będziemy ogromnie wdzięczni.

06.07.2026

Minęło już pół roku od odejścia Randala, a ja nadal uczę się życia bez niego.

Było bardzo ciężko przyzwyczaić się do pustki po kimś, kto był ze mną przez większość mojego życia. Nadal w nocy łapię się na tym, że czekam, aż przyjdzie położyć się na mnie, zacznie mruczeć, ugniatać mi ramię i zostawiać pazurkami kolejne małe ślady. Przez tyle lat właśnie tak wyglądała moja codzienność. Moje noce. Mój dom.

Ale tej straty nie przeżyliśmy tylko my.

Jego brat, Tołdi, początkowo bardzo mocno się załamał. Kiedy wróciliśmy do domu bez Randala, tylko z pustym kocykiem, Tołdi położył się właśnie na nim i długo spał tylko tam. W nocy szukał brata - zaglądał w miejsca, w których Randal zwykle odpoczywał, i nawoływał go całymi nocami. Przestał jeść, dlatego musieliśmy włączyć leczenie.

Nie dało się na to patrzeć bez łamiącego się serca i łez cieknących po twarzy.

Pracuję ze zwierzętami behawiorystycznie od 10 lat, a mimo to nigdy wcześniej nie widziałam takiej więzi między zwierzętami. Tak ogromnych emocji. Tęsknoty, żałoby, potrzeby bliskości i wsparcia.

A potem stało się coś, czego chyba nikt z nas się nie spodziewał.

Między Tołdim a młodszym bratem jego i Randala - Kefirkiem -zaczęła tworzyć się nowa, wyjątkowa więź. Kefir zaczął przychodzić do Tołdiego i kłaść się obok niego dokładnie tak, jak wcześniej robił to Randal. Przez ostatnich 15 lat tego między nimi nie było.

Powoli Tołdi zaczął jeść. Zaczął się bawić. Zaczął wracać do życia.

Dziś Tołdi i Kefir są nierozłączni.

Mimo całej ciężkości tego procesu, było w tym coś niezwykle pięknego. I dalej jest. To jedno z tych doświadczeń, które zostają w człowieku na zawsze - bolesne, ale jednocześnie pokazujące, jak głęboko zwierzęta potrafią czuć, kochać, tęsknić i wspierać się nawzajem.

Niestety w ostatnim miesiącu u Kefirka pojawiły się problemy neurologiczne. Jesteśmy w trakcie diagnostyki i nie będę ukrywać - jesteśmy przerażeni. Po tym wszystkim, co wydarzyło się z Randalem, każdy niepokojący objaw u naszych seniorów od razu ściska za gardło.

Ale tak właśnie wygląda życie ze starszymi zwierzętami. Na to jesteśmy psychicznie przygotowani. Wiemy, że opieka nad nimi oznacza nie tylko miłość, czułość i codzienną bliskość, ale też diagnostykę, leczenie, trudne decyzje i ogromną odpowiedzialność.

Mimo braku aktualizacji z mojej strony przez ostatnie pół roku, cały czas otrzymywaliśmy od Państwa wsparcie. Chcemy za to podziękować z całego serca.

Środki, które obecnie możemy wypłacić ze zbiórki, pozwolą nam przeprowadzić dokładną diagnostykę Kefirka, która najprawdopodobniej będzie kosztowna. Równolegle cały czas walczymy też o łapki Luny - nawiązaliśmy współpracę z kolejną specjalistką od ortopedii. Na ten moment nosimy Lunę po schodach, żeby nie obciążała stawów i żeby jak najdłużej utrzymać jej komfort życia.

Jeszcze raz chcemy wyrazić ogromną wdzięczność za Państwa pomoc.

Dzięki Wam możemy działać szybciej, odpowiedzialniej i spokojniej - bez odkładania badań, leczenia czy konsultacji na później. Przy starszych i przewlekle chorych zwierzętach czas naprawdę ma znaczenie.

Dziękujemy, że nadal jesteście z nami.

Już jako małżeństwo - bo w międzyczasie wzięliśmy ślub i formalnie stworzyliśmy rodzinę - dziękujemy Państwu za każdą wpłatę, każde udostępnienie i każde dobre słowo.

To wsparcie realnie pomaga naszym zwierzętom. I nam również.

23.01.2026


Pożegnaliśmy Randala.
Odszedł spokojnie, otoczony czułością i miłością, w moich ramionach - bez bólu i strachu.

Towarzyszył mi siedemnaście lat, większość mojego życia. Dorastał ze mną, był świadkiem wszystkich najważniejszych wydarzeń w moim życiu, towarzyszył wszystkim zwierzętom, które przewinęły się przez nasz dom. Ostatnie chwile spędził wtulony w swojego brata, Tołdiego.

Wiemy, że jest teraz w dobrym miejscu. Znów widzi, spotkał starych przyjaciół i gania za motylami, które tak bardzo uwielbiał. Pustka, którą po sobie pozostawił, jest niewyobrażalnie wielka, jednak pozostawił po sobie także ogromną miłość.

Nigdy Cię nie zapomnimy. Do zobaczenia, kochanie.

Dziękujemy, że dzięki Państwa wsparciu mógł przeżyć w domu swoje ostatnie miesiące w najlepszych możliwych warunkach. Zawsze pozostaniemy wdzięczni.

Prosimy, pomyślcie o nim dzisiaj ciepło i ucałujcie swoje zwierzaki.

04.11.2025

Dziękujemy, że jesteście z nami. U nas dzieje się sporo, więc wrzucam porządne podsumowanie, co u kogo i dokąd zmierzamy. 

Poniżej zebraliśmy najważniejsze informacje o stanie zwierzaków, planie działań i priorytetach finansowania. Stawiamy na jakość życia, bezpieczeństwo zabiegów i transparentność kosztów.

Lunka jest już zapisana i aktywnie uczestniczy w rehabilitacji. Pracujemy w regularnym, powtarzalnym rytmie, bo to on daje szansę na trwały efekt. Zmiany nie są spektakularne z dnia na dzień, ale są klinicznie zauważalne: po rozgrzewce ruch staje się płynniejszy, sztywność łapek stopniowo ustępuje, a tolerancja wysiłku jest lepsza niż na początku. Traktujemy ten proces jak maraton z jasno określonymi etapami, a nie sprint. Każda wizyta jest przemyślana pod kątem obciążeń i regeneracji, tak aby nie przedobrzyć i nie stracić tego, co już udało się wypracować.

Randal pozostaje pod opieką paliatywną. Zmiana nowotworowa rośnie szybko — mówimy o tym otwarcie. Priorytetem jest jakość życia tu i teraz: leki, uważna obserwacja łaknienia i komfortu, reagowanie na najmniejsze wahania samopoczucia. W tym modelu opieki liczy się każdy dobry dzień, a tych wciąż jest wiele: Randal je, mruczy, szuka kontaktu, funkcjonuje w swoim rytmie. Celem leczenia nie jest już zatrzymanie choroby, lecz minimalizacja cierpienia i podtrzymanie codziennej, kociej normalności.

Basia była dziś u lekarza weterynarii z powodu nawracającego zapalenia górnych dróg oddechowych i wyraźnie obniżonej odporności. Obraz sugeruje komponentę wirusową, dlatego wdrożyliśmy wsparcie immunologiczne oraz leczenie objawowe. Kiedy tylko infekcja ustąpi i parametry ogólne się ustabilizują, Basia będzie miała przeprowadzoną sanację jamy ustnej. To ważny element planu — przewlekłe zapalenie w obrębie zębów i przyzębia potrafi utrzymywać stan zapalny całego organizmu, osłabiać odporność i sprzyjać nawrotom infekcji. Sanację zaplanujemy z pełnym zabezpieczeniem anestezjologicznym, po uprzedniej ocenie przedzabiegowej.

Kefir i Tołdi, nasi seniorzy, zostali włączeni do kolejki stomatologicznej zaraz po Basi. U obu są już wskazania do sanacji. Ze względu na wiek i bezpieczeństwo procedura będzie poprzedzona dodatkowymi badaniami obrazowymi. W trakcie zabiegu planujemy diagnostykę radiologiczną uzębienia oraz usunięcie zębów, które nie rokują zachowawczo. Całość odbędzie się w protokole zapewniającym pełne przeciwbólowe przed, w trakcie i po zabiegu. 

Reszta kociej ekipy pozostaje na wsparciu odpornościowym; włączone zostało Genomune, co przy obecnym sezonie infekcyjnym jest dla nas codziennym, praktycznym narzędziem ograniczającym nawroty i ułatwiającym rekonwalescencję wrażliwszym zwierzakom.

Jeśli chodzi o stronę organizacyjną i finansową, koncentrujemy środki na czterech torach: utrzymaniu ciągłości rehabilitacji Luny; zabezpieczeniu potrzeb Randala w opiece paliatywnej (leki, kontrole, niezbędna diagnostyka); przygotowaniu i przeprowadzeniu sanacji u Basi po wygaszeniu infekcji; a następnie wykonaniu sanacji u Kefira i Tołdiego z pełną diagnostyką przedzabiegową i opieką pozabiegową. Każda z tych interwencji ma policzalny wpływ na komfort życia konkretnych zwierząt — to inwestycje w mniejszy ból, sprawniejszy ruch i spokojniejszy sen.

Dziękujemy każdej osobie, która wspiera nas wpłatą, udostępnieniem lub dobrym słowem. W takiej opiece nie ma cudów — są konsekwentne, małe kroki wykonywane codziennie. Dzięki Wam te kroki są możliwe i mają sens. Jeśli potrzebują Państwo dodatkowych szczegółów medycznych lub podsumowania kosztów poszczególnych procedur, przygotujemy je w kolejnym komunikacie w duchu pełnej transparentności.

Koszty naszego, ludzkiego leczenia zwiększyły się, jednak przy Państwa wsparciu możemy funkcjonować stabilnie wszyscy - zarówno Ci na dwóch, jak i na czterech łapach. 

21.10.25

To jedna z najtrudniejszych rzeczy, jakie kiedykolwiek musiałam przekazać.

Przez ostatnie dwa tygodnie zajmowaliśmy się diagnostyką zmiany w jamie ustnej Randala. Udało nam się ustabilizować jego ciśnienie, ale niestety otrzymaliśmy druzgocące wieści – stwierdzono u niego SCC (squamous cell carcinoma), czyli raka płaskonabłonkowego. To złośliwy nowotwór, który u kotów najczęściej rozwija się w obrębie jamy ustnej i niestety postępuje bardzo szybko.

W wieku Randala – 16 i pół roku – prawdopodobnie nie można już wdrożyć skutecznego leczenia przyczynowego. Jedyne, co możemy teraz zrobić, to zapewnić mu najwyższy możliwy komfort życia i towarzyszyć mu z czułością w tym czasie, który mu pozostał. Według lekarzy może to być od dwóch do czterech miesięcy.

Zmiana pojawiła się błyskawicznie i niestety rośnie w zastraszającym tempie. Randal jest ze mną, odkąd miałam 12 lat – to większość mojego życia. Nie potrafię jeszcze wyobrazić sobie pożegnania, ale wiem, że chcę zrobić wszystko, by jego ostatnie tygodnie były spokojne, bez bólu i pełne miłości.

W najbliższych dniach wybieramy się jeszcze na wizytę do doktora Hildebranda we Wrocławiu, żeby omówić wszystkie możliwości i potwierdzić plan opieki paliatywnej. Jesteśmy już przygotowani, o ile w ogóle można się na coś takiego przygotować.

Dziękujemy wszystkim, którzy wspierają Randala – każda dobra myśl, każde słowo i każda pomoc naprawdę mają znaczenie.

10.10.25

Nie ma nic, co mogłoby cię przygotować na wiadomość, że przyjaciel, z którym przeżyłaś większość swojego życia, ma nowotwór. W tym roku Randal stracił wzrok. Teraz przyszło nam zmierzyć się z kolejnym ciosem – nowotworem jamy ustnej.

Zostało wdrożone leczenie, w tym chemioterapia oraz leki wspomagające. Walczymy o to, by ustabilizować jego ciśnienie tętnicze, co pozwoli nam bezpiecznie przygotować go do zabiegu. Niestety, w jego stanie każda sedacja to ogromne ryzyko, dlatego każdy krok planujemy z największą ostrożnością.

Dziś wykonaliśmy kontrolną morfologię i biochemię, a także zwiększyliśmy dawkę leków na nadciśnienie, co jednak niestety może niekorzystnie wpływać na nerki. W najbliższych tygodniach czeka nas więc szereg kolejnych badań, w tym konsultacje nefrologiczna i kardiologiczna.

Robimy wszystko, by zapewnić mu jak najlepszą opiekę, komfort i szansę w tej walce. Dziękujemy Wam z całego serca za każdą wpłatę, udostępnienie i dobre słowo.

08.10.25 - Kontrola Luny i wizyta Randala

Dziś kontrola Lunki przyniosła wreszcie oddech ulgi – po punkcji i podaniu sterydu widać wyraźną poprawę. Zaczynamy bardzo powolne wdrażanie aktywności fizycznej i rehabilitacji. Jesteśmy dobrej myśli, ale działamy ostrożnie i z głową.

Niestety, wczoraj przy podawaniu leków na nadciśnienie Randalowi, zauważyłam zmianę w obrębie jamy ustnej. Dziś obejrzała ją lekarka weterynarii podczas kontrolnego pomiaru ciśnienia. Niestety, wygląda bardzo niepokojąco i zalecono pobranie materiału do biopsji. Mamy jednak problem: ciśnienie Randala znowu wzrosło (ponad 220), więc musieliśmy zwiększyć dawkę leku. Biopsji nie wykonamy, dopóki nie ustabilizujemy ciśnienia i nie zrobimy wszystkich badań dodatkowych (w tym echo serca). Przy jego stanie i wieku ryzyko sedacji jest teraz podwyższone. 

Wasze wsparcie z tej zbiórki realnie pokrywa teraz koszty - leków na nadciśnienie, badań kardiologicznych i diagnostyki Randala, a także rehabilitacji Luny. Dziękujemy za każdą wpłatę i udostępnienie – to dzięki Wam możemy działać odpowiedzialnie i bez zwłoki. 

17.09.25 - Diagnostyka Luny

Po wstępnej konsultacji ortopedycznej u dr n. wet. Krzysztofa Buczaka, dzisiaj byliśmy z Lunką na RTG stawów u lek. wet. Aleksandry Sowińskiej przy asyście dr Buczaka. Niestety, wyniki nie napawają optymizmem. 

🔹 Stwierdzono liczne zmiany zwyrodnieniowe w stawach łokciowych, typowe dla dysplazji:

🔹 W stawie kolanowym prawym również potwierdzono chorobę zwyrodnieniową z cechami aktywnego stanu zapalnego. Widoczne jest poszerzenie szczeliny stawowej stawu udowo-piszczelowego, cieniowanie tkanek miękkich na tle torebki stawowej wzmożone; widoczny ucisk na podrzepkowe ciało tłuszczowe. Widoczne także łagodne odsunięcie dystalnej części rzepki od kości udowej, mogące sugerować stan zapalny stawu udowo-rzepkowego. Stwierdza się obecnoć wtónych zmian zwyrodnieniowych.

Luna dostała zastrzyk przeciwzapalny i przeciwbólowy (steryd), a także wykonano punkcję stawu, z którego pobrano płyn zapalny. Dzięki temu na razie udało się jej ulżyć, ale dalsze leczenie będzie wymagało decyzji ortopedycznych.

Wiemy już, że do pełnej diagnostyki będzie potrzebne wykonanie tomografii komputerowej.

Za trzy tygodnie mamy kolejną, drugą konsultację ortopedyczną, podczas której lekarz zdecyduje o dalszym postępowaniu - przede wszystkim czy będzie trzeba podjąć działania operacyjne.

Dziękujemy Wam za każde wsparcie – nie tylko finansowe, ale i za ciepłe słowa. To dla nas ogromnie ważne.

Przed nami także pilna diagnostyka kotów – w pierwszej kolejności Kefira i Tołdiego. Dlatego prosimy o dalsze wsparcie i udostępnianie naszej zbiórki, żebyśmy mogli zatroszczyć się odpowiednio o wszystkich naszych podopiecznych

        ───────────────────────────────────────

Mam na imię Kornelia. Całe moje życie podporządkowałam jednej misji – być głosem dla tych, którzy sami go nie mają. Wyciągać ręce do istot bezbronnych, poranionych, często takich, które nie miały już nikogo.

Miałam dwanaście lat, gdy po raz pierwszy z pomocą rodziców zaczęłam leczyć bezdomne koty. Dawałam im dom, uczyłam, że człowiek nie musi ranić, i szukałam im rodzin na resztę życia. Trzy z tamtych kotów są ze mną do dziś. Nie chciałam, żeby jakiekolwiek zwierzę było zmuszone do życia na ulicy.

Kiedy miałam szesnaście lat, stworzyłam swój własny dom tymczasowy. Prowadziłam go przez prawie dwanaście lat. Przewinęły się przez niego setki zwierząt – od pięciodniowych, osieroconych miotów kociąt, po psy porzucone na ulicy i w lesie, koty przewlekle chore czy wycofane z powodu traumy. Oddawałam im wszystko – czas, energię, zdrowie. Nawet wtedy, gdy sama zmagałam się z depresją lekooporną, zaburzeniami lękowymi, ADHD czy zaburzeniami odżywiania od wielu lat.

Po zakończeniu szkoły i przeprowadzce, na pierwszym roku studiów adoptowałam swoją pierwszą suczkę – pełną lęku, reagującą agresją. To ona sprawiła, że zaczęłam zgłębiać behawior, który do dziś jest moją drogą i pracą. Kilka lat później dołączyła do nas Luna, odebrana z pseudohodowli. Suczka z dysplazją, problemami dermatologicznymi, oddechowymi i bardzo poważnymi zaburzeniami lękowymi. Jej życie to ciągła terapia i leki, ale nigdy nie pozwoliłam, by zabrakło jej troski i miłości.

Byłam też inspektorką ds. ochrony praw zwierząt. Stałam w stodołach, pustych budach, przy łańcuchach. Patrzyłam w oczy zwierząt, od których inni odwracali wzrok. Byłam przy nich wtedy, gdy najbardziej potrzebowały, i zabierałam je do świata, w którym po raz pierwszy czuły się bezpieczne.

W 2023 roku pod moim dachem mieszkało 18 kotów i dwa psy. Cztery koty chore na FIV miały wydzielony własny pokój. Leczenie, żywienie, opieka, kastracja – wszystko pokrywałam z własnych funduszy. Mój dom przechodził remonty jeden po drugim, bo zwierzęta zawsze były ważniejsze niż wygoda.

Jednak pod koniec 2023 roku, po latach nieodpowiedniego leczenia psychiatrycznego podjęłam próbę samobójczą, która zostawiła rany nie tylko na zdrowiu psychicznym, ale także fizycznym. Dzięki wielkim sercom ludzi, którym nie była obojętna moja sytuacja, zwierzęta będące u mnie pod opieką tymczasową znalazły swoje miejsca. Z jednej strony był to dla mnie cios i ogromne poczucie winy - nie dałam rady. Z drugiej strony - ratunek dla mnie. W 2024 roku przeszłam kosztowną terapię ketaminą, która uratowała mi wtedy życie. W tym momencie moje leczenie kosztuje mnie ponad 1500 złotych miesięcznie, ponieważ leki nie są refundowane. 

Pod opieką moją i mojego narzeczonego zostało osiem kotów - szesnastoletnie Randal i Tołdi, czternastoletni Kefir, ośmioletnia Basia, siedmioletni Czarek, sześcioletni Jaś, czteroletni Leon i trzyletnia Wiesia, a także dwie suczki - sześcioletnia Luna i dziesięcioletnia Maja. Oboje staramy się zapewnić im jak najlepszą opiekę - odpowiednie żywienie, okresowe badania, leczenie, stymulacja fizyczna i psychiczna i bezpieczeństwo. Znajduję się na zwolnieniu lekarskim, przez co przestaliśmy radzić sobie finansowo. Zwierzęta wymagają specjalistycznej diagnostyki: badania krwi, moczu, echo serca, RTG, USG.
Starsze koty muszą przejść zabiegi stomatologiczne – kilka z nich czeka całkowite usunięcie zębów, ponieważ sanacje przestały przynosić efekty. Jeden z moich kocich seniorów przyjmuje leki na nadciśnienie i stracił wzrok. Luna potrzebuje kolejnej diagnostyki ortopedycznej, a Maja rezonansu głowy.

Potrzebuję pomocy w sfinansowaniu diagnostyki i zabiegów dla moich podopiecznych. Koszt tych działań to kilkanaście tysięcy złotych.
To ogromna suma, ale każda wpłata, każda złotówka, przybliża nas do tego, by moje zwierzęta mogły żyć zdrowiej i dłużej. 

Nie robię tego dla siebie. Robię to dla nich.
Bo one były przy mnie, gdy ja sama nie miałam siły żyć.

Po co zostałam stworzona?
Może dla tych cichych chwil, których nikt nie widzi -
kiedy klęczę w deszczu obok drżącego ciała,
szepcząc: „jesteś już bezpieczny” do istoty zbyt przerażonej, by w to uwierzyć.

Dla rąk, które nauczyły się leczyć,
i dla serca, które nigdy nie nauczyło się nie pękać.

Trzymałam w dłoniach życie lżejsze niż oddech,
zmywałam krew z ubrań,
i płakałam nad kartonowymi pudłami, które nigdy nie powinny stać się grobami.

Stałam w sądach, w schroniskowych boksach,
w ciszy tak ciężkiej, że zgniatała mi klatkę piersiową.

A mimo to -
zrobiłabym to wszystko jeszcze raz.

Bo pamiętam je.
Każde jedno.
Nie tylko imiona, ale oczy.
Historie wyryte w strachu.
Zaufanie, które kiełkowało jak kruche kwiaty
w ruinach po tym, co zrobili ludzie.

Ta miłość nie jest czysta.
Jest brutalna, surowa i bez końca warta wszystkiego.

To dla tego zostałam stworzona.
A one - one stworzyły mnie taką, jaką jestem.

Aktualizacje


  • Kornelia Pakulska - awatar

    Kornelia Pakulska

    02.08.2026
    02.08.2026

    Aktualizacja dotycząca stanu zdrowia Kefira

    Po wykonaniu badań obrazowych oraz pobraniu płynu mózgowo-rdzeniowego u Kefira uwidoczniono zewnątrzosiową zmianę rozrostową, zlokalizowaną na pograniczu prawego konaru środkowego móżdżku i pnia mózgu.

    W diagnostyce różnicowej bierze się pod uwagę przede wszystkim oponiaka, mięsaka histiocytarnego oraz glejaka. Inne możliwe rozpoznania zostały ocenione jako mało prawdopodobne. Ze względu na lokalizację zmiany uzyskanie jednoznacznego rozpoznania histopatologicznego jest obecnie bardzo trudne.

    Po omówieniu dostępnych możliwości terapeutycznych wdrożono leczenie paliatywne kortykosteroidami. Po rozpoczęciu terapii ogólne samopoczucie Kefira wyraźnie się poprawiło, jednak dotychczas nie zaobserwowaliśmy poprawy w zakresie objawów neurologicznych. Dawka leków została zwiększona i obecnie oczekujemy na ocenę efektów zmodyfikowanego leczenia.

    Przed nami konsultacja z prof. dr. hab. Marcinem Wrzoskiem, podczas której omówiona zostanie możliwość leczenia chirurgicznego. Niestety, ze względu na umiejscowienie guza w bezpośrednim sąsiedztwie pnia mózgu ewentualny zabieg wiązałby się z bardzo dużym ryzykiem.

    W dalszej kolejności planujemy konsultację z dr. n. wet. Wojciechem Hildebrandem, aby omówić możliwość wdrożenia leczenia onkologicznego. Na obecnym etapie zarówno leczenie chirurgiczne, jak i onkologiczne wydają się jednak mało prawdopodobne.

    Za dwa tygodnie odbędzie się kolejna konsultacja z dr n. wet. Pauliną Drobot, która prowadzi leczenie neurologiczne Kefira. Podczas wizyty ocenimy jego odpowiedź na terapię kortykosteroidami i omówimy dalsze postępowanie.

    Przedstawione nam rokowania są niestety bardzo poważne. W przypadku leczenia paliatywnego opisywany średni czas przeżycia wynosi około 70 dni. Rokowanie zależy jednak również od rodzaju i lokalizacji guza. W przypadku guzów nadnamiotowych opisywany czas przeżycia wynosi około 25 tygodni, natomiast w przypadku guzów podnamiotowych około 4 tygodni. Przy podejrzeniu glejaka wskazywany czas przeżycia wynosi około 35 dni. Są to dane statystyczne i nie pozwalają jednoznacznie przewidzieć indywidualnego przebiegu choroby u Kefira.

    Najważniejsze jest dla nas to, że obecnie Kefir nie cierpi, a jego ogólne samopoczucie po wdrożeniu leczenia uległo poprawie. Każdą dalszą decyzję będziemy podejmować przede wszystkim z uwzględnieniem jego komfortu i jakości życia.

    Mimo że byliśmy przygotowywani na możliwość usłyszenia takiego rozpoznania, sama rozmowa w gabinecie zawsze jest dla nas niezwykle trudna. Oglądanie obrazów badań, omawianie możliwych diagnoz, rokowań oraz dostępnych form leczenia wymagało od nas zachowania spokoju w sytuacji, na którą emocjonalnie nie można się w pełni przygotować.

    Dopiero po wyjściu z kliniki przychodzą te niepowstrzymywane już łzy, bezsilność i ogromny płacz w samochodzie na parkingu. Mieliśmy już w życiu do czynienia z podobnymi sytuacjami wielokrotnie, jednak każda kolejna strata lub możliwość jej nadejścia boli równie mocno.

    Dziękujemy wszystkim osobom, które wspierają naszą zbiórkę, przesyłają dobre słowa i pomagają nam zapewnić Kefirkowi dalszą diagnostykę, konsultacje oraz leczenie. W obecnej sytuacji Wasze wsparcie ma dla nas, jak zawsze, ogromne znaczenie.

    Zdjęcie aktualizacji 195 474

Słowa wsparcia

Twoje słowa mają moc pomagania! Wpłać darowiznę i przekaż kilka słów wsparcia 🤲


  • Natan mierzejewski - awatar

    Natan mierzejewski

    05.08.2026
    05.08.2026

    Warto pomagać

  • ebolson cyklopson - awatar

    ebolson cyklopson

    31.07.2026
    31.07.2026

    basia mnie zmusiła

  • Michałek - awatar

    Michałek

    31.07.2026
    31.07.2026

    ;)

  • Mejla & Veny - awatar

    Mejla & Veny

    23.07.2026
    23.07.2026

    Wspierany pieski

  • TurboSahur - awatar

    TurboSahur

    22.07.2026
    22.07.2026

    Dużo zdrowia dla pieska, i wszystkiego dobrego dla właścicieli.

28 693 zł  z 30 000 zł (Cel)
Wpłaciło 745 osób
Wpłać terazUdostępnij
 
Kornelia Pakulska - awatar

Kornelia Pakulska

Organizator zbiórki

Zadaj pytanie

Wpłaty: 745

Anonimowy Darczyńca - awatar
Anonimowy Darczyńca
5
Jakub Tomecki - awatar
Jakub Tomecki
2
Add alt here
Dołącz do listy
wika - awatar
wika
2
Anonimowy Darczyńca - awatar
Anonimowy Darczyńca
10
Anonimowy Darczyńca - awatar
Anonimowy Darczyńca
15
Natan mierzejewski - awatar
Natan mierzejewski
18
GRACJAN - awatar
GRACJAN
1
Anonimowy Darczyńca - awatar
Anonimowy Darczyńca
9
Add alt here
Dołącz do listy
zosia - awatar
zosia
1

Uważasz, że ta zbiórka zawiera niedozwolone treści ? Napisz do nas

fundraiser thumbnail
Załóż swoją zbiórkę

Załóż darmową zbiórkę pieniędzy dla siebie, swoich bliskich lub potrzebujących!

fundraiser thumbnail