
Pojawiła się z nikąd w ogrodzie naszego domu tymczasowego i nie odchodziła. Czy podrzucona czy sama przyszła.. nie wiemy.
Próbowaliśmy złapać ją od 2 dni. Przychodziła jeść i chowała się w krzaki i choinki. Nie chciała dać sobie pomóc. Udało się przed chwilką.
Dziś, w porozumieniu z zaprzyjaźnioną Panią Doktor Natalią, otrzymała pierwszą pomoc, a jutro będziemy szukać weterynarza.
Gdy postanowisz, że już dość, koniec, nie przyjmujesz - w trawie, w "twoim ogródku" pojawia się ona.
Prosimy o wsparcie.
Uważasz, że ta zbiórka zawiera niedozwolone treści ? Napisz do nas
Załóż darmową zbiórkę pieniędzy dla siebie, swoich bliskich lub potrzebujących!