
🚨 PO PROTEŚCIE NA MORSKIM OKU PODPALONO SAMOCHÓD RATUNKOWY DIOZ!
Około 2:00 w nocy nasz samochód ratunkowy, wart ponad 500 000 zł, został podpalony. To właśnie nim mieliśmy jechać na kolejne interwencje na Podhalu i ratować zwierzęta.
Według nas ten atak nie jest przypadkowy i może mieć związek z naszą działalnością oraz protestami dotyczącymi koni pracujących na trasie do Morskiego Oka.
Od dłuższego czasu obserwujemy na Podhalu mechanizmy, które chronią interesy osób czerpiących korzyści z transportu turystów i utrudniają ujawnianie nieprawidłowości. Widzieliśmy również proceder, w którym dochodziło do świadczenia usług bez prawidłowej fiskalizacji, a mimo to lokalne instytucje i służby nie reagowały w sposób, którego oczekiwalibyśmy w państwie prawa.
Dlatego nie zamierzamy się wycofać. Wręcz przeciwnie. Powołujemy zespół prywatnych detektywów, który pomoże nam kompleksowo zbadać to, co od lat dzieje się na Podhalu. Od organizacji transportu, przez przepływy finansowe i sposób funkcjonowania poszczególnych podmiotów, aż po możliwe powiązania osób i instytucji.
Chcemy zebrać dowody i ujawnić wszystko, co rzeczywiście ma miejsce. Jeżeli istnieje układ, który pozwala zarabiać kosztem zwierząt i jednocześnie chroni ten proceder przed kontrolą, zamierzamy go rozpracować.
Domagamy się zdecydowanych działań Policji, prokuratury, MSWiA oraz Ministerstwa Klimatu i Środowiska. Oczekujemy również zainteresowania sprawą ze strony ministry Pauliny Hennig-Kloski.
Groźby wobec nas pojawiają się w internecie od dawna. Teraz doszło do realnego ataku na nasze mienie. Nie pozwolimy, żeby przemoc i zastraszanie zdecydowały o tym, czy będziemy ratować zwierzęta.
W sprawie podpalenia pojazdu Policja prowadzi śledztwo i jak dotąd nie ustaliła sprawcy ataku.
Twoje słowa mają moc pomagania! Wpłać darowiznę i przekaż kilka słów wsparcia 🤲
Uważasz, że ta zbiórka zawiera niedozwolone treści ? Napisz do nas
Załóż darmową zbiórkę pieniędzy dla siebie, swoich bliskich lub potrzebujących!
Piotr Godula
Jest rzeczą oburzającą obecne w tym kraju przyzwolenie społeczne na przemoc fizyczną wobec koni, i to nie tylko na Podhalu, ale także w reszcie kraju, nawet w gminach gdzie koni jest może parę na całą gminę, a jednak koń utkwił w świadomości społecznej jako zwierzę, które można bić, nad którym można się znęcać -i taka sytuacja jest postrzegana nie tylko jako stereotypowa, ale wręcz spodziewana i oczekiwana. I to nawet w środowiskach młodzieżowych przemoc wobec koni jest postrzegana jako coś normalnego. Do tego dochodzą przysłowia ("mądrość narodów") typu "jeździć jak po łysej kobyle". I taka sytuacja trwa, mimo że zaczął się już XXI wiek -podobnie jak trzymanie psów na łańcuchu, a to się wzięło z tego, że w czasach, gdy nie było alarmów ani monitoringu, "opłacało się", żeby pies "groźnie" się zachowywał, a łańcuch właśnie wzmaga w psie zdenerwowanie i agresję, a zarazem fizycznie trzyma go na uwięzi. Widać z tego, jak przestarzałe podejście nadal wywiera irracjonalny wpływ na opinię p
Nadzieja
Dacie radę wierzę w was jesteście najlepsi ❤️
Patrycja
Trzymajcie się kochani! 🫶🏻👍🏻
Elżbieta
Trzymam kciuki!
Zuzanna Kowalczyk
Mam nadzieję że te parę groszy pomoże nie miałam więcej pieniędzy myślę że pomogą grosze