Jestem samotną matką z córką po ciężkim wypadku. W 2003r. wjechał w Anię samochód i odebrał Jej na zawsze szansę na normalne życie a mi na jego radość. Dwa tygodnie, patrząc na podłączone do wszelkiej aparatury ciałko mojej dziesięcioletniej córeczki, czekałam aż lekarze stwierdzili, że "Ania wraca do świata żywych" - to był cud. Na pierwszy kontakt z Nią czekałam blisko pól roku, codziennie wytrwale Ją rehabilitując. Wypadek na stałe już zmienił moje życie - musiałam zrezygnować z pracy, ojciec Ani tego nie udźwignął a przyjaciele i znajomi nie dali rady. Największy ból matki, to patrzeć każdego dnia na cierpiące dziecko, dziecko które miało tyle marzeń i celów, które tak wiele robiło aby to osiągnąć - szkoła muzyczna, gimnastyka artystyczna, konkursy piosenki dziecięcej. To wszystko zostało Jej odebrane w jednej małej chwili. Najgorsze, że nie chce wrócić radość z życia, której miała tak wiele, że obdarowywała nią każdego.
Co dzień walczę o chęć Ani do życia, że warto. Proszę pomóżcie mi.
Do 2016r. udało mi się zebrać trochę pieniędzy na wymarzony drewniany domek na kołach, na naszą łąkę, którą kupiliśmy dawno temu. Byłam taka szczęśliwa, że wreszcie Ania będzie mogła spędzać miłe chwile w miejscu, które Jej się dobrze kojarzyło sprzed wypadku - sześć lat jeździliśmy tam latem do wynajmowanego domku.
Znalazłam wykonawcę, który obiecał mi, że latem 2017r. "wóz drzymały" będzie gotowy. Podpisałam umowę i wpłaciłam zaliczkę. W styczniu zadzwonił do mnie z informacją, że prace rozpocznie już w lutym i powinnam wpłacić drugą transzę. Niestety moja intuicja mnie wtedy opuściła a radość przyćmiła ostrożność i wpłaciłam. I to był koniec miłych kontaktów z firmą EKODOM - domy drewniane z Przywidza. Pan, z którym prowadziłam rozmowy jest ojcem figuranta, na którego zarejestrowano działalność. Przez dwa lata próbowałam z nim negocjować, co było bardzo trudne, bo praktycznie nie było z nim kontaktu. A gdy się w końcu udawało, to obiecywał nowe terminy, których nigdy nie dotrzymywał. Do dnia dzisiejszego na łące nic nie stoi.
Bodajże za czwartym razem, gdy nic się nie zadziało, odstąpiłam od umowy i zgłosiłam sprawę na policji. Dołączyli do mnie jeszcze dwaj poszkodowani i prokurator napisał akt oskarżenia. Sprawa toczyła się do 06.10.2020r, kiedy to sędzia Danuta Blank wydała wyrok uniewinniający oskarżonych uznając, że sprawa ta powinna znaleźć swe rozwiązanie w sądzie cywilnym. z sali, po ogłoszeniu wyroku, wyszłam bezsilna. Oni mieli swoją adwokat, natomiast z prokuratury nikt się nie pofatygował na żadną z rozpraw - byliśmy z góry skazani na przegraną. Dziś wiem, że nie mam szansy odzyskać tych pieniędzy, gdyż "właściciel" firmy nic nie posiada a ma już kilka przegranych spraw, gdzie wierzyciele tylko czekają na jakieś pieniądze. Czas biegnie, ja jestem coraz starsza, coraz bardziej schorowana - nie mam już siły walczyć a tak bardzo chciałabym dać Ani odrobinę radości i pokazać Jej, że Ludzie są dobrzy a życie może być piękne. To prawda, że nas nie oszczędzało, że zostałyśmy przez nie ciężko doświadczone i w wielu kwestiach nie mamy na to wpływu ale może choć dzięki Państwa pomocy uda nam się złagodzić ten ból. Będę bardzo wdzięczna za każdy okruszek życia dla Ani. Za przekazanie mojej prośby znajomym, przyjaciołom i wszystkim Ludziom dobrego serca. Za umożliwienie mi, mimo tego zła co nas spotkało, wywiązania się z danego słowa mojej ukochanej córeczce.
Załóż darmową zbiórkę pieniędzy dla siebie, swoich bliskich lub potrzebujących!