
Polduś trafił do nas znad jeziora, przy którym koczował kilka miesięcy niedaleko restauracji. Zimą bez budy, bez jedzenia, wody, na zimnym polbruku, spał pod krzakiem, chroniąc się przed opadami śniegu… trzęsąc się z zimna i prosząc o najmniejszy kawałek kiełbasy.
Zdjęcie Poldka sprzed kilku miesięcy od naszej wolontariuszki, która widywała go w okolicach restauracji wcześniej. Było ciepło, więc radził sobie jako kot wolnożyjący. Ale choroba, okrutna zima i brak stałego dostępu do jedzenia i schronienia spowodowały, że Polduś wylądował u nas.

Jego zęby były w tragicznym stanie, z odbytu gubił człony tasiemca i nicienie.
Sierść była matowa, sucha, wypłowiała.
Duży kocur, który ważył zaledwie 3 kg, a każdą kość można było wyczuć pod palcami bez większych starań.
Rozpoczęliśmy całą procedurę - najpierw badania krwi, odrobaczenie, kastracja, antybiotyk, potem szczepienie, na końcu usunięcie zębów, chip. Polduś przybrał na wadze, wygląda pięknie. No i voila! Polduś gotowy do adopcji! Ale nie tak prędko…

Jak to u nas bywa - zawsze musi być „coś jeszcze”. Poldek utykał, zaczął się wylizywać i mniej jeść.

Przy badaniu okazało się, że ma narośl w pysku, którą trzeba usunąć, bo przeszkadza mu to w pobieraniu pokarmu i wody.
Kolejne badania krwi, histopatologia wycinka, sterydy. I czas oczekiwania 3 tygodnie na wynik.


Na szczęście to nie zmiana nowotworowa, a odpowiedź układu odpornościowego. Ufff.
Zmiana została usunięta, Poldek poczuł się lepiej.

Po miesiącu powtórka, potem kolejna. Znowu krew, znowu usuwanie. Łącznie Poldek miał usuwaną narośl 4 razy. W końcu udało się znaleźć przyczynę - Poldek jest FIV+, o czym wiedzieliśmy od początku, ale to nie jest główny powód odrastającej narośli.
Polduś jest alergikiem - jego wylizywanie się to była reakcja na świąd skóry. A narośl to ziarniniak eozynofilowy, dlatego w jego badaniach krwi eozynofile wciąż są podwyższone, pomimo systematycznego odrobaczania. Prawdopodobnie jest to związane z pchłami, z którymi przez całe swoje dotychczasowe życie jako bezdomny kot musiał walczyć.
Obecnie mamy usuniętą narośl laserowo i mamy nadzieję, że to już ostatni raz! Wdrożyliśmy karmę hipoalergiczną i leczenie, które powinno zatrzymać ponowny wzrost narośli.
Poldek ma też stare złamanie tylnej kończyny w stawie kolanowym. Kiedy był w klatce nie byliśmy w stanie zaobserwować tego, że kuleje. Ale ze starym złamaniem nic nie da się już zrobić, musi tak zostać.
Poldek postanowił jednak uprawiać sporty ekstremalne na drapakach, w wyniku czego ponownie uderzył się akurat w stare złamanie łapy, co poskutkowało przymusem klatkowania przez kolejne 6 tygodni, żeby oszczędzał nogę i nie skakał, ponieważ staw został zwichnięty.
Poldek to kolejny hipochondryk w naszych szeregach i mamy czasami wrażenie, że trafiają do nas tylko takie…
Zbiórka obejmuje koszty leków, suplementów, leczenia i karmy hipoalergicznej.

Dziękujemy za pomoc i za wspólną walkę o jego życie i zdrowie ❤️
Wyniki krwi od początku:










Uważasz, że ta zbiórka zawiera niedozwolone treści ? Napisz do nas
Załóż darmową zbiórkę pieniędzy dla siebie, swoich bliskich lub potrzebujących!