Mam na imię Natalia, mam 35 lat. Jestem żoną, mamą wspaniałej córki i kobietą, która jeszcze niedawno wierzyła, że najpiękniejszy rozdział naszego życia dopiero się zaczyna.
Razem z mężem planowaliśmy nasze wspólne dziecko. Chcieliśmy powiększyć rodzinę i rozpocząć nowy etap naszego życia. Zanim jednak zaczęliśmy starania, umówiłam się do ginekologa na rutynowe badania, aby upewnić się, że wszystko jest w porządku.
Podczas wizyty lekarz zauważył niewielkiego guzka. Powiedział, że prawdopodobnie nie jest groźny, ale trzeba go sprawdzić.
Niestety, zanim doczekałam się wszystkich badań, minęły kolejne miesiące. W tym czasie mały guzek urósł do wielkości jajka.
Po biopsji usłyszałam diagnozę, której boi się każda kobieta.
Rak piersi potrójnie ujemny – agresywny nowotwór.

Guz był zbyt duży, aby można było od razu przeprowadzić operację. Zamiast przygotowań do narodzin dziecka rozpoczęłam walkę o własne życie.
W jednej chwili zawaliły się nasze plany, marzenia i poczucie bezpieczeństwa. Straciłam pracę, a wszystkie koszty utrzymania naszej rodziny spadły na mojego męża, który prowadzi niewielką działalność gospodarczą. Nie mamy własnego mieszkania – wynajmujemy je, a każdego miesiąca musimy zmierzyć się z kolejnymi rachunkami.
Obecnie przechodzę chemioterapię oraz immunoterapię. Niestety mój organizm bardzo ciężko znosi leczenie. Pojawiły się poważne powikłania – mam ogromne trudności z poruszaniem się i zwykłe wejście na czwarte piętro, gdzie mieszkamy, stało się dla mnie ogromnym wyzwaniem. Lekarze mówią, że najlepiej byłoby zamieszkać na parterze lub w domu, ale nas po prostu na to nie stać.
Każdy tydzień przynosi nowe leki. Jedne pomagają, inne powodują kolejne skutki uboczne, dlatego leczenie jest nieustannie modyfikowane. Część leków nie jest refundowana i musimy opłacać je z własnej kieszeni.
Nasze oszczędności już się skończyły. Z miesiąca na miesiąc rosną długi, a ja zamiast skupiać się na walce z chorobą, martwię się, czy będzie nas stać na kolejne leczenie i codzienne życie.
Dodatkowo wykonane badania genetyczne wykazały, że jestem obciążona wysokim ryzykiem ponownego zachorowania. Po zakończeniu obecnego etapu leczenia czeka mnie operacja usunięcia obu piersi, a następnie dalsze leczenie i rehabilitacja. To jeszcze bardzo długa i wymagająca droga.
Dlatego zwracam się do Was z ogromną prośbą o pomoc.
Zebrane 100 000 zł zostanie przeznaczone na:
zakup nierefundowanych leków i leczenia wspomagającego,
specjalistyczne żywienie medyczne, preparaty wysokobiałkowe, witaminy i suplementację zaleconą przez lekarzy,
dojazdy do ośrodków onkologicznych oraz wizyty u specjalistów,
opłacenie rachunków i kosztów wynajmu mieszkania w czasie, gdy choroba uniemożliwia mi pracę,
pomoc w codziennym funkcjonowaniu mojej rodziny podczas leczenia.
Nigdy nie przypuszczałam, że będę musiała prosić obcych ludzi o pomoc. Zawsze starałam się radzić sobie sama. Dziś wiem, że bez wsparcia ludzi o dobrych sercach może być nam bardzo trudno przejść przez ten czas.
Najbardziej chcę wyzdrowieć. Chcę patrzeć, jak dorasta moja córka. Chcę dalej być żoną mojego męża. Chcę znów normalnie żyć i odzyskać marzenia, które choroba tak nagle nam odebrała.
Jeśli możesz, proszę – pomóż mi w tej walce. Każda wpłata, nawet najmniejsza, ma ogromne znaczenie. Jeśli nie możesz wesprzeć mnie finansowo, będę wdzięczna za każde udostępnienie tej zbiórki.
Dziękuję z całego serca za każdą okazaną pomoc, dobre słowo i modlitwę.
Natalia

Twoje słowa mają moc pomagania! Wpłać darowiznę i przekaż kilka słów wsparcia 🤲
Uważasz, że ta zbiórka zawiera niedozwolone treści ? Napisz do nas
Załóż darmową zbiórkę pieniędzy dla siebie, swoich bliskich lub potrzebujących!
Justyna Zagacka
Dużo zdrówka 🤗🤩
Marta
Bedzie dobrze 💪🏼
Monika Banach-Pysar
Zdrowka i siły 🙏🏻 🤞🤞
Kysio K
Dasz radę
Natalia
Proszę walczyć z całych sił 🩷