Kobieta w szpitalu, uśmiechająca się do kamery.

Codzienność, lepsze jutro

1 501 zł  z 100 000 zł (Cel)
Wpłaciło 27 osób
Wpłać terazUdostępnij
 
Natalia Niemiec - awatar

Natalia Niemiec

Organizator zbiórki

Edit 

Mamy listopad 2025. 

Niestety z dnia na dzień dochodzą nowe problemy 😔 zarówno te zdrowotne, jak i codzienności. A jestem skazana sama na siebie. Niedawno się dowiedziałam, że mam dwa guzy na kikucie lewego płata tarczycy oraz w miejscu gdzie znajdował się prawy płat również jakaś nowa podejrzana zmiana. Ponadto zdiagnozowano u mnie guza na piersi lewej 6x4 oraz zmiany na endometrium macicy do operacji. Niestety druga strona jelita też mnie czeka do operacji , ponieważ doszło do tego, że sprawom fizjologicznym numer 2 za każdym razem trzeba pomagać ... , natomiast w odwrotną stronę mają się sprawy w nietrzymania moczu, gdzie również proponowany jest mi zabieg. W skutek braku odporności przeplątał się gronkowiec złocisty, który co chwilę i w różnych miejscach się ujawnia. Ponadto praktycznie co kilka tygodni jestem chora na zapalenie oskrzeli, gardła, krtani, poraża mi to drugie struny głosowe i codziennością stało się korzystanie z nebulizatora inhalatora, oprócz leków pulmonologicznych, laryngologicznych, żeby nie drażniło mnie nabieranie powietrza, pojawiły się duszności i uciski w klatce piersiowej, zostałam dodatkowo przez pulmonologa skierowana na testy alergiczne oraz w kierunku pogorszenia boreliozy. Ponadto w sierpniu 2025 trafiłam do szpitala po zatruciu tlenkiem węgla z piecyka gazowego w łazience. Również mam poważny problem z kręgosłupem szyjnym (dyskopatie, uraz kręgosłupa szyjnego)co przy próbie wyciągnięcia rąk przed siebie dostaje okropnych bóli. Miałam złamany kręgosłup piersiowy, niestety sprawa się przemieszcza z nierównościami. Od ponad roku mam potworny ból kolan i całych nóg, jakby mi je ktoś wyrywał a w kolana wbijają szpilki po bokach. Bolą mnie podeszwy stóp. Podobno wszystko od kręgosłupa, zwyrodnień itp. Dostaję potwornych bólów głowy co kończy się karetką pogotowia i kroplówką przeciwbólową. 

Mój stan zdrowia ma charakter trwały i wskazuje progresywne pogorszenia. Wymagam ciągłych hospitalizacji i operacji. Choruję przewlekle,a dolegliwości nakładają się i wzajemnie nasilają. Ponadto pojawiają się nowe objawy oraz konieczność kolejnych zabiegów i diagnostyki. 

 Zabrano mi od kilku lat stopień stopień znaczny na poczet umiarkowanego stopnia, który mi tak naprawdę nic nie daje. Otrzymałam okresową rentę częściową w wysokości 1100 zł. Moje rachunki miesięcznie za możliwość najmu komunalnej kawalerki 27m2 po pobycie w domu dla bezdomnych, gdzie ruinę miałam warunek wyremontować generalnie ze środków własnych na własny koszt i to zrobiłam jak moje zdrowie nie było takie tragiczne-bo taki był warunek najmu. Wymieniłam okna, drzwi, generalny remont łazienki, pokoju, w przedpokoju.... co wiązało się z prywatną pożyczką i remontem za ok 45 tys. zł. Obecnie rachunki to około 1100 zł miesięcznie, czyli dokładnie tyle ile otrzymuje renty częściowej. A inne rzeczy typu leki, bez których nie mogę żyć ? Nie należą mi się żadne dodatki, ani zasiłek pielęgnacyjny, a żywności typu puszki Caritas mój żołądek by nie dał rady ze względu na problemy żołądkowo - jelitowe. Niestety, na skutek braku zdrowia i pracy oraz poważnych schorzeń kręgosłupa szyjnego, mimo ,że miałam złamany piersiowy , moja depresja osiągnęła zenitu. Próba aktywizacji w zakładzie chronionym w ramach projektu dla osób niepełnosprawnych i walki z depresją, w związku z koniecznością utrzymania się oraz opłacenia leczenia, zakończyła się pogorszeniem mojego stanu zdrowia. Niestety moje ograniczenia oraz schorzenia i choroba o charakterze wielonarządowym nie rokują poprawy. W skutek chronicznego stresu, strachu, depresja mnie pokonuje każdego dnia. Towarzyszące temu schorzenia zarówno somatycznie jak i psychiatrycznie uniemożliwiają mi samodzielne funkcjonowanie w codziennym życiu.  Od lat mam problem z łojotokowym zapaleniem skóry głowy i straciłam połowę włosów, problem ze skórą, problem z mikroelementami i witaminami, gdzie ciężko stwierdzić co zabrała ze sobą tarczyca, ponieważ muszę wymieniać plomby w zębach co 3 miesiące. Przede wszystkim gronkowiec złocisty atakujący mnie z racji braku odporności. Inne choroby to hiperglikemia, jaskra, astma, paraliż lewych strun głosowych czyli porażenie i wiele innych. Odnośnie strun głosowych proponowano mi przeszczep nerwu krtaniowego wstecznego, który jest w powijakach i jest to 50 na 50. W chwili obecnej nie zdecyduje się. Skutek pogorszenia depresji jestem kłębkiem nerwów, leków, myślę i analizuje po 100 razy. Jest cała masa rzeczy, z którymi totalnie sobie nie radzę. Kilku miesięcy praktycznie przestałam wychodzić z domu, analizując też ,że mieszkam na drugim piętrze bez windy po pobycie w ośrodku dla bezdomnych, w kawalerce 27 m kwadratowych, które generalnie wyremontowałam jak jeszcze byłam zdrowa i pracowałam. Lęk paraliżuje mnie do tego stopnia, że marze o tym, żeby nie obudzić się następnego dnia, cały czas mam gonitwę myśli, jestem zmęczona do granic, mam problem żeby zadbać o siebie i swój wygląd, bo czasem brakuje mi siły na zrobienie czegokolwiek, nawet się przebrac. Mam trudności ze skupieniem się, ze zrozumieniem, z zapamiętywaniem. Doszło do tego, że rozprasza mnie hałas wokół mnie i potrzebuję idealnej ciszy, nie potrafię odpoczywać. Mam ciągły chaos i jestem zrezygnowana, nie potrafie iść dalej, a wszystko to razem sprawia, że codzienność momentami jest nie do przejścia. Jakiś czas temu miałam dwie próby samobójcze.. zostałam skierowana do szpitala psychiatrycznego ze względu na moją depresję na ponad 7 tygodni i oczekuję terminu. Teraz w listopadzie kończe 38 lat, u mnie nigdy nie było urodzin ani żadnych świąt. Dzień jak co dzień Święta grudniowe spędzę sama, bo nie mam nikogo obok siebie, jedynie kota, którego kocham nad życie, a który też nie jest zdrowy mając problemy z drogami moczowymi i kamieniami. Przede wszystkim nie mam nadziei na lepsze jutro. Jestem przerażona dalszą przyszłością. 

Edit 

Mam na imię Natalia. Mam 33 lata. W dobie hejtu zastanawiałam się czy w ogóle zwracać się o pomoc..

Urodziłam się wcześniakiem 700 gram, później moja waga sięgała 500 gram z 2 punktami w skali apgar. Pracowałam, studiowałam, lecz wszystko się zmieniło. Nigdy nie prosiłam o pomoc mimo, że w moim życiu były różne epizody od bezdomności (pobyt w ośrodku dla bezdomnych), czy jedne z głównych zdrowotnych jak złamanie kręgosłupa, usunięcie tarczycy z cieśnią i porazenie nerwu krtaniowego wstecznego czyli paraliż lewych strun głosowych (guz gr III), jaskra, astma... oraz sporo innych z którymi muszę się mierzyć, ich konsekwencje, aż po choroby ciągle przybywające.

Od 2019r jestem osobą że znacznym stopniem niepełnosprawności i niezdolnością do samodzielnej egzystencji na krótko. Złamanie kręgosłupa, którego doznałam po wypadku rodzi konsekwencje ciągłych nierówności w różnych stopniach kręgosłupa i dolegliwości utrudniających mi funkcjonowanie zwłaszcza kończyn. Do końca życia niezbędna jest rehabilitacja nie tylko pod względem kręgosłupa lecz także foniatryczno-audiologiczna że względu na paraliż strun głosowych. Sukcesywnie inwestowałam w rehabilitację, sanatoria oraz sprzęt typu piłki rehabilitacyjne, taśmy do ćwiczeń, rollery, pasy podtrzymujące kręgosłup, gorsety, poduszki ortopedyczne, materace, uchwyty do łazienki czy takie rzeczy przyziemne jak okulary, ciśnieniomierz i inne z biegiem lat. Ale wtedy było inaczej. Po wypadku że względu na brak pracy i stan zdrowia zmuszona byłam m. in. sprzedać samochód że względu na kręgosłup. Trafiam do ośrodka dla bezdomnych. Po pobycie w ośrodku otrzymałam możliwość najmu mała kawalerkę 27m2 bez balkonu i windy na 2 piętrze w zamian za generalny remont.

Pomimo trudności cieszę się z tego co mam bo włożyłam wiele lat rehabilitacji i wysiłku żeby było tak jak jest. Noszę gorsety, a ostatnio byłam zmuszona zakupić 2 kolejne przez problem z szyją (kolejny uraz), kręgosłupem lędźwiowym i nogami. Po upadku w zeszłym roku także korzystałam z kul. Staram się sobie radzić, ale bywają lesze dni i gorsze zdrowotnie. Zależy jak się czuje w danym dniu, a niestety bywa różnie. Paraliż strun głosowych porazenie nerwu krtaniowego wstecznego utrudnia mi mówienie, ksztusze się, chrząkam, mam bezbarwny ton, problem z piciem, wieczną chrypką, przełykaniem, kaszlem, reaguje jakby mutacją na zmianę pomieszczenia, temperatury. Lubiłam śpiewać, już nigdy nie zaśpiewam niestety. Muszę uważać by się nie przeziębić żeby paraliż nie sparaliżował drugiej strony. Sugerowano przeszczep nerwu krtaniowego wstecznego jednak ryzyko pogorszenia obecnego stanu odwodzi mnie od tej myśli. Ponadto powstała nowa zmiana na pozostawionym kikucie lewego płata. Mam skrajnie niską odporność przez co zmuszona byłam usunąć migdały przez nawracające zapalenie ropne. W 2019r przeszłam również ospę dającą skutki później. W 2017r przeszłam również operacje szczeliny odbytu i w niedalekiej przyszłości czeka mnie kolejna strona. Także w tym aspekcie pojawiła się nowa zmiana nieokreślona do obserwacji. Jak wspomniałam choruje na astmę oskrzelową (lekarze sugerują niedorozwój płuc na skutek wcześniactwa), jaskrę, wysokie ciśnienie wewnątrz gałkowe, ostatnio plama miażdżycowa na gałce ocznej, początek osteoporozy, ostrogi piętowe, problemy hormonalne, urologiczne, policystyczne jajniki, hiperglikemia, problemy endokrynologiczno-ginekologiczne, gastroeternologiczne, doszły sprawy kardiologiczne (mój zmarły brat chorował na tetralogie fallota), reumatologiczne, choroba Raynaulda zimnych kończyn, cykliczne bóle somatyczne skóry, stawów, mięśni, kości, nóg, drętwienia, skurcze, objawy nerwicy, zaburzenia błędnika, wahania wagi, problemy dermatologiczne, zespół jelita drażliwego, atopowe zapalenia skóry, łojotokowe zapalenie skóry głowy, zmiany barwnikowe do usunięcia, zmiany w gardle, problemy z pamięcią, skupieniem, drżenia na tle nerwowym, lęk, ciągły niepokój, jestem chronicznie zmęczona przez brak tarczycy, ospała, bez życia i energii z depresja, która mimo wszystko się pogłębia i wraca do mnie jak bumerang. Ostatnio zasugerowano mi zrobić badania na stwardnienie rozsiane czy ponownie na bolerioze oraz rozważyć choroby genetyczne i immunologiczne. Jestem w trakcie poszukiwania specjalistów. Od kilku miesięcy szukam przyczyny potwornego bólu nóg, w szczególności łydek, o ponad połowę zmniejszenie ich objętości, któremu towarzyszą widoczne żyły, przeszywające kłucie w kolanach, drętwienia. Jestem odsyłana od lekarza do lekarza.. zdecydowałam się nawet na refleksologie, naturoterapię. Niestety to wszystko mnie już przerasta…psychicznie, bo boję się że nie wrócę do jako takiej normalności zebym mogła żyć, pracować...

Wcześniej utrzymywałam się z renty zdrowotnej zus, która wynosiła ok 680zl, wtedy pomagał mi mops przyznając też żywność po która trzeba było stać spore kolejki i ja przynieść - niektórzy stoją od 3 w nocy. Ja się nie nadaje. Ponadto potrzebna mi dieta, nie żywność z kończącą się data czy puszki. Tego jeść nie mogę. Czasem jadałam jak wyjścia nie miałam. Później po podniesieniu na częściową niezdolność renta wynosiła ok 850zl, a obecnie po waloryzacji od kwietnia 2020r. całkowita niezdolność wynosiła 1025zł. oraz przyznany zasiłek pielęgnacyjny 215,84zł. Niestety moja renta jest zaniżona nie tylko przez brakujące lata pracy na skutek choroby, ale niezaliczenia niektórych okresów w związku z upadłością zakładu pracy, lecz mimo to przekraczam kryteria na pomoc. Rentę miałam przyznaną na rok. Obecnie oczekuje na decyzje, bo została przedłużona po rewaloryzacji i podwyzce na okres dwóch lat. Jednakże ciężko wyżyć za kwotę ponad tysiąc złotych i się leczyć, płacić rachunki i egzystować. Chociaż i za to jestem wdzięczna, bo zdrowie nie pozwala mi na pracę.

Boję się że przez mój stan zdrowia, a jestem coraz starsza zostanę bez środków do życia, bo nie będę mogła pracować. A już dużo udało mi się pokonać. O emeryturze nie mam co marzyć. Jedyne co to w przyszłości marzę o wykupie tej malutkiej kawalerki żeby już nigdy nie stracic tego swojego małego miejsca, chociaż wiem że to utopia. Znajomych praktycznie nie mam po pobycie w ośrodku bo jak usłyszałam kiedyś: "wstyd mieć taką koleżankę". Spotkałam się także z opiniami na podstawie wyglądu "nie wyglądasz na tak chorą", a w przypadku związku „ po co mi taka chora, dzieci mieć nie będzie” i tym podobne..

Starałam się poprawić swoją sytuację zdrowotną i psychiczna w zeszłym roku uczestnicząc w bezpłatnym projekcie dla niepełnosprawnych w postaci zajęć rozwijających, pomocy psychologa, rehabilitacji. Niewiele to zmieniło. W życiu prywatnym też szczęścia nie miałam. Mój pierwszy chłopak się powiesił, następny pił, potem z kolejnym partnerem też mi się nie ułożyło bo rozstaliśmy się przed ślubem, a w innym związku trafiłam na chorobliwą zazdrość, a rozstanie pozostawiło problemy finansowe i totalne załamanie. Życia rodzinnego się ułożyć nie udało. Mężatką nie byłam, dzieci nie mam i zapewne mieć nigdy nie będę. Rodzeństwa też nie mam. Liczyć muszę raczej na siebie. Nie chce rozpisywać się w tej kwestii i wracać do przeszłości.

 Jestem dorosła, staram się zająć swoim życiem i stanąć na nogi. Z sentymentem wracam do czasów kiedy nie byłam aż tak schorowana. Rachunki za mieszkanie gminy (wspólnoty mieszkaniowej) są spore. Gdyby nie dodatek mieszkaniowy, który mam przyznany do kwietnia 181zł, dodatek energetyczny 10,94zl. to opłaty miesięczne za mieszkanie plus prąd, gaz i reszta rachunków to ok. 700zł., dodatkowo cyklicznie niedopłaty za gaz, prąd, wodę. Niestety leki, jedzenie, chemia, rehabilitacja, prywatne wizyty lekarskie czy badania (w szczególności witamin przez to co się dzieje w organizmie) to już inna bajka , którą sobie odpuszczam lub traktuje wybiórczo. Często nie jestem w stanie normalnie funkcjonować i żyć - zależy od dnia czy nawrotu objawów depresji. Przyjmuje dużo leków, przez co mój żołądek to dramat.

Nie wiem czy w ogóle coś z tego będzie, ale proszę o pomoc finansową na utrzymanie się w codziennym życiu, potrzeby, dietę czy rachunki czyli po prostu funkcjonowanie i poprawa jakości życia jeśli to możliwe.
Nie potrzebuje wiele bo mieszkam sama. W codzienności pomagają mi czasem sąsiedzi. Staram sobie radzić w miarę możliwości i nie doprowadzić do całkowitej utraty sprawności. Jest mi niezręcznie bo kiedyś pracowałam, studiowałam zanim to wszystko się stało. Łatwo nie jest i żyć się nie chce, gdy jedno goni drugie i człowiek popada w stan beznadziei. Często myślę o tym by nie obudzić się następnego dnia, żeby go nie przeżywać na nowo. Straciłam uśmiech i chęć życia. Jestem wiecznie zmęczona, apatyczna, uciekam w sen 24h.

Przykro mi też, że z tymi wszystkimi zdrowotnymi sprawami muszę zmierzyć się już w młodym wieku plus problemy życia codziennego. A marzenia? Marzenia to chyba przyćmiewa perspektywa życia chorobami, których będzie coraz więcej z wiekiem.. Wiem, dużo prywatności.. I mimo, że obawiam się toksycznego środowiska to nie da się nakreślić sytuacji w inny sposób. Wiem też, że są osoby bardziej potrzebujące , które mają gorszą sytuacje.

Pragnę zwrócić się do wszystkich osób o dobrym sercu. Jeśli była by taka możliwość proszę o wsparcie na codzienność, potrzeby, czy lepsze jutro…może znajdę miejsce na drobne marzenia..czy błędy remontowe. Nie wiem czy kiedykolwiek jeszcze będę potrafić być szczęśliwa i po prostu żyć. Myślę co mam robić że swoim życiem, jak to wszystko trzymać w ryzach i jakość iść do przodu. Chociaż chciałabym wrócić w miarę do normalności i to zdaje sobie sprawę że tej normalności już nigdy nie będzie z takim bagażem doświadczeń, bo ciężko zapomnieć. Dziękuję za każdą złotówkę. Staram się wierzyć.

PayPal : [email protected] (dwa dolne podkreślniki)

Dziękuje za zrozumienie i poświęcenie uwagi mojej osobie. Będę ogromnie wdzięczna za każdą pomoc .


Aktualizacje


  • Natalia Niemiec - awatar

    Natalia Niemiec

    10.01.2024
    10.01.2024

    Serdecznie dziękuję za każde udostępnienie czy wsparcie ❤️Obecnie nadal jestem na niskiej rencie i zabrano mi od ponad roku zasiłek pielęgnacyjny i niezdolność. Została sama w bardzo niskiej wysokości renta. Staram się jakoś iść do przodu, choć nie jest łatwo. Wszystkim życzę dużo zdrowia, spokoju i miłości każdego dnia. 😊

1 501 zł  z 100 000 zł (Cel)
Wpłaciło 27 osób
Wpłać terazUdostępnij
 
Natalia Niemiec - awatar

Natalia Niemiec

Organizator zbiórki

Zadaj pytanie

Wpłaty: 27

Filip - awatar
Filip
200
Anonimowy Darczyńca - awatar
Anonimowy Darczyńca
100
Add alt here
Dołącz do listy
Edman z Częstochowy - fretkowa rodzina - awatar
Edman z Częstochowy - fretkowa rodzina
20
Anonimowy Darczyńca - awatar
Anonimowy Darczyńca
20
Damian Klepacz - awatar
Damian Klepacz
20
Maro - awatar
Maro
20
Natalia - awatar
Natalia
20
Anonimowy Darczyńca - awatar
Anonimowy Darczyńca
20
Add alt here
Dołącz do listy
Anonimowy Darczyńca - awatar
Anonimowy Darczyńca
10

Uważasz, że ta zbiórka zawiera niedozwolone treści ? Napisz do nas

fundraiser thumbnail
Załóż swoją zbiórkę

Załóż darmową zbiórkę pieniędzy dla siebie, swoich bliskich lub potrzebujących!

fundraiser thumbnail