Psotka i jej siostra Aza w niedzielę 2 sierpnia trafiły pod opiekę naszej fundacji. Mają niewiele ponad rok i ważą po około 7 kilogramów. Są maleńkie, delikatne i niezwykle spragnione bliskości człowieka. Powinny dopiero poznawać świat, bawić się i cieszyć beztroskim życiem. Zamiast tego już zdążyły poznać, jak podły potrafi być człowiek.
Sunie przyszły na świat na posesji bez ogrodzenia. Zamiast zabezpieczyć teren i zapewnić im bezpieczne warunki, przywiązano je do łańcuchów.
Tak wciąż wygląda życie wielu psów w Polsce. Pies ma pilnować podwórka, nie przeszkadzać, jeść byle co i jakoś przetrwać - niezależnie od zimna, upału, pasożytów, choroby, bólu...

Osoba, która poprosiła nas o pomoc, przekazała, że Psotka prawdopodobnie została zaatakowana przez inne psy, gdy była uwiązana i nie mogła uciec. Nie wiemy, czy rzeczywiście tak było, ale faktem jest, że sunia wisiała na łańcuchu z bezwładną lewą przednią łapką...
Kontrola u ortopedy pokazała skalę tragedii. Psotka ma proste złamanie kości lewego przedramienia, które powstało około sześciu tygodni temu. Przez cały ten czas żyła z nieleczonym urazem, przywiązana do szopy.
Kość zdążyła zaniknąć, stała się cieńsza i znacznie krótsza. Różnica względem zdrowej kończyny wynosi około 4 centymetrów. W miejscu urazu powstała również przetoka z wysiękiem oraz odleżyna...


Psoteczka nie może być od razu zoperowana. Najpierw trzeba wygoić przetokę i opanować zakażenie. Psotka otrzymuje antybiotyk oraz leki przeciwbólowe i przeciwzapalne. Dopiero w kolejnym etapie lekarz będzie mógł przeprowadzić osteosyntezę płytową, czyli zespolić uszkodzoną kość za pomocą specjalnej płytki.
Ze względu na to, jak długo złamanie pozostawało bez pomocy, łapka najprawdopodobniej już zawsze będzie krótsza. Dziś nie wiemy również, w jakim stopniu Psotka będzie mogła jej używać. Po operacji czeka ją długie leczenie, kontrole i najprawdopodobniej rehabilitacja. Będziemy walczyć o to, by mogła żyć bez bólu.
Złamana łapa to niejedyny ślad zaniedbania. Psotka i Aza trafiły do nas z ciałami dotkliwie pogryzionymi przez pchły. Stan ich skóry był tak dramatyczny, że lekarz weterynarii przyznał, iż dawno nie widział tak rozległych zmian... Ile może znieść maleńkie psie ciałko.
A mimo wszystko Psotka nadal ufa człowiekowi. To kochana sunia, która po tygodniach cierpienia wciąż szuka bliskości, tuli się i macha ogonem na widok ludzi. Jest ogromna potrzeba bezpieczeństwa i miłości.
Zbieramy na leczenie przetoki, antybiotykoterapię, kolejne badania, skomplikowaną operację ortopedyczną, kontrole oraz rehabilitację Psotki. To na pewno będą duże koszty, ale zrobimy wszystko, by pomóc tej kruszynce.
Poza leczeniem opłacamy obecnie hotelik dla obu sióstr.
W międzyczasie będziemy oczywiście szukać dla dziewczynek najlepszego domu stałego.
Twoje słowa mają moc pomagania! Wpłać darowiznę i przekaż kilka słów wsparcia 🤲
Uważasz, że ta zbiórka zawiera niedozwolone treści ? Napisz do nas
Załóż darmową zbiórkę pieniędzy dla siebie, swoich bliskich lub potrzebujących!
Anonimowy Darczyńca
Będzie dobrze 👌