Dwoje małych dzieci bawiących się zabawkami.

Na nowe spokojne życie

6 zł  z 1 000 000 zł (Cel)
Wpłaciły 2 osoby
Wpłać terazUdostępnij
 
Anna Witkowska - awatar

Anna Witkowska

Organizator zbiórki


Witajcie ❤️

Na wstępie chciałabym zaznaczyć, że wpłata na zbiórkę jest całkowicie dobrowolna. Będziemy ogromnie wdzięczni za każdą złotówkę, ale równie ważne będzie dla nas samo udostępnienie zbiórki.

Muszę przyznać, że cała społeczność potrafi być niesamowita i pełna dobra. Długo jednak bałam się napisać ten post. Cały czas miałam w głowie myśl, że może uda się znaleźć inne rozwiązanie - może pomoże MOPS, może prezydent miasta, może ktoś jeszcze. Z czasem jednak zaczęły kończyć się wszystkie wyjścia awaryjne. I właśnie w tym momencie swojego życia znalazłam się teraz - w miejscu, w którym naprawdę nie wiem już, dokąd się zwrócić.

To, z czym przyszło mi się zmierzyć w tak młodym wieku, trudno mi nawet opisać. Ktoś może pomyśleć, że słowo „tragedia” jest zbyt mocne. Dla mnie jednak, jako mamy, nie jest.

Od samego początku musiałam walczyć o swoje dzieci ze wszystkich sił.

Będąc w 33. tygodniu pierwszej ciąży, usłyszałam słowa, których jako mama nigdy nie zapomnę:

„Dziecko zabija Panią, a Pani zabija dziecko. Niestety, trzeba ciąć”.

Przez preeklampsję, gestozę i zespół HELLP moja ciąża musiała zostać zakończona przedwcześnie. Mój synek urodził się w 33. tygodniu ciąży. Ważył zaledwie 1350 gramów i miał 42 cm.

Od tamtej chwili rozpoczęła się nasza walka - o jego zdrowie, rozwój, samodzielność i normalne funkcjonowanie.

Przez pewien czas wszystko zaczęło się układać. Dzięki rehabilitacji mój maluszek rozwijał się bardzo dobrze. Zaczęliśmy wierzyć, że najtrudniejsze chwile są już za nami i możemy spokojnie budować nasze życie.

Niestety, moje szczęście nie trwało długo.

Zaczęłam zauważać u synka zachowania, które mnie niepokoiły. Od razu zaczęłam szukać pomocy, choć niejednokrotnie słyszałam: „Jest jeszcze mały, rozwinie się”, „Przesadza Pani”, „To niemożliwe”.

Rozpoczęło się długie, trudne i bardzo wyczerpujące diagnozowanie. Niestety moje obawy się potwierdziły - u mojego synka zdiagnozowano autyzm.

Pamiętam, co wtedy czułam. Jako mama miałam wrażenie, że cały świat po raz kolejny osunął mi się spod nóg. Pytałam samą siebie, czy czegoś nie zrobiłam źle, czy mogłam zrobić więcej. Czułam bezsilność, strach i ogromny żal.

Mój synek, który przyszedł na świat tak malutki, walczył od pierwszych chwil swojego życia, pięknie się rozwijał, a kiedy zaczęliśmy wierzyć, że wszystko będzie dobrze, życie po raz kolejny wystawiło nas na próbę.

Z czasem nie było mnie już stać na wynajem mieszkania i jednocześnie opłacanie wszystkich potrzebnych dzieciom prywatnych terapii i zajęć. Musieliśmy więc się przeprowadzić.

Chciałam stworzyć dzieciom jak najlepsze warunki, dlatego wzięłam kredyt na remont mieszkania, którego wynajem miał być dla nas znacznie tańszy niż wynajmowanie normalnego lokalu.

Niestety, dopiero z czasem zaczęły wychodzić problemy tego mieszkania.

Kuchnia znajduje się w kotłowni, w której jest piec. Na ścianach pojawił się grzyb, z kanalizacji wydobywa się nieprzyjemny zapach, nie mamy centralnego ogrzewania ani bieżącej ciepłej wody. Do tego dochodzą inne problemy, które bardzo utrudniają codzienne funkcjonowanie.

Wiem, że ktoś może pomyśleć: „Przecież są ludzie, którzy mają jeszcze gorzej”. Ktoś inny może zapytać: „Dlaczego w ogóle zdecydowała się na takie mieszkanie?”.

Odpowiedź jest prosta - zrobiłam to, ponieważ chciałam zapewnić dzieciom terapię i jakoś związać koniec z końcem.

Kiedy walczy się o zdrowie własnych dzieci, człowiek zaczyna podejmować decyzje, których w normalnych warunkach być może nigdy by nie podjął.

Przy drugim dziecku również zaczęły pojawiać się problemy. Obniżone napięcie mięśniowe, opóźnienia w rozwoju i kolejne wizyty u lekarzy, rehabilitacje, badania i terapie. Niejednokrotnie musiałam walczyć o to, żeby dziecko dostało odpowiednie skierowanie, badanie czy zabieg.

Kiedy wydawało się, że sytuacja zaczyna się stabilizować, życie po raz kolejny nas zaskoczyło.

Niepełnosprawność mojego drugiego dziecka również została potwierdzona - także zdiagnozowano autyzm.

I znów zaczęliśmy od początku: diagnoza, lekarze, terapie, rehabilitacja i codzienna walka o to, żeby moje dzieci mogły rozwijać się najlepiej, jak tylko potrafią.

Tego wszystkiego jest naprawdę bardzo dużo.

Ale musimy dać radę. Bo mamy siebie.

W międzyczasie kilka razy zgłaszano mnie do MOPS-u. Nie jestem nawet w stanie policzyć, ile razy musieliśmy zmieniać mieszkanie, ponieważ dzieci były za głośne albo w nocy płakały i krzyczały.

Starszy syn ma lęki nocne, które czasami kończą się wymiotami, płaczem i koniecznością wykąpania go.

Tylko osoba, która znalazła się w podobnej sytuacji, wie, jak wygląda noc, kiedy dziecko jest całe w wymiocinach, a Ty musisz czekać, aż woda w czajniku się zagotuje, żeby móc je umyć.

Każde kolejne zgłoszenie odbierało mi trochę siły. Czułam coraz większą bezradność i coraz bardziej widziałam, jak bardzo niezrozumiane potrafią być dzieci z niepełnosprawnościami.

Dzisiaj mieszkamy na 30 m², w mieszkaniu z grzybem i wszystkimi problemami, o których wspomniałam wcześniej.

Prosiłam o pomoc MOPS, asystenta, prezydenta naszego miasta i wiele innych osób. Niestety za każdym razem słyszałam „nie”.

I chyba właśnie to boli najbardziej.

Kiedy człowiek robi wszystko, co może, walczy o swoje dzieci, przedstawia swoją sytuację i po raz kolejny słyszy odmowę, zaczyna mieć wrażenie, że zawiódł jako rodzic.

A ja naprawdę chciałam tylko zapewnić swoim dzieciom normalne życie.

Chciałabym mieć nasze własne cztery ściany. Miejsce, w którym dzieci mogłyby się bawić. Podwórko, trochę spokoju i przestrzeni. Miejsce, w którym moglibyśmy spędzać święta, postawić choinkę i po prostu poczuć się jak normalna rodzina.

Chciałabym przede wszystkim mieć możliwość opłacania terapii dzieci i zapewnienia im odpowiednich warunków do rozwoju.

Chciałabym mieć normalną kuchnię z oknem, ciepłą wodę i ogrzewanie. Chciałabym przestać martwić się o sąsiadów, kolejną przeprowadzkę i o to, czy pieniędzy wystarczy od pierwszego do pierwszego.

Jeśli ktoś chciałby zarzucić nam, że nie pracujemy - proszę, nie oceniajcie nas pochopnie. Praca jest, na tyle, na ile pozwala nam sytuacja i potrzeby dzieci. Chcemy pracować, chcemy być samodzielni i przede wszystkim chcemy wspólnie normalnie żyć.

Dlatego dzisiaj nie proszę już tylko o pomoc.

Ja o tę pomoc błagam.

Jako mama, która każdego dnia robi wszystko, co może dla swoich dzieci, marzę o tym, żeby w końcu móc zapewnić im bezpieczny i spokojny dom.

Nie chcę luksusu. Chcę normalności.

Chcę, żeby moje dzieci miały miejsce, w którym będą mogły się rozwijać, bawić i czuć bezpiecznie. Chcę mieć możliwość opłacania ich terapii, kupowania jedzenia i wszystkich rzeczy potrzebnych do codziennego życia bez ciągłego liczenia, czy wystarczy nam pieniędzy do końca miesiąca.

Dlatego bardzo proszę - jeśli możecie, wpłaćcie choćby symboliczną kwotę. Jeśli nie możecie wpłacić, proszę, udostępnijcie zbiórkę.

Dla Was może być to tylko jedno kliknięcie. Dla nas może być początkiem zmiany całego życia.

Ja natomiast będę dalej walczyć. Jak lwica.

Dla nich.

Może tym razem się uda.

Z całego serca wierzę, że ta zbiórka nie będzie kolejną walką zakończoną porażką, ale naszą ostatnią deską ratunku i szansą na życie, o którym od dawna marzymy.

Dziękuję każdemu, kto przeczytał naszą historię, udostępni zbiórkę, wpłaci choćby złotówkę albo po prostu zostawi dobre słowo.

To dla nas naprawdę wiele znaczy. ❤️

Pozdrawiam serdecznie,

Mama dwóch cudownych chłopców 🌺

Kwota zbiórki została ustalona głównie z myślą o zakupie i zapewnieniu nam własnego, bezpiecznego domu/mieszkania. Reszta pozostałych pieniędzy ze zbiórki zostanie przeznaczona na terapie, rehabilitację, wizyty u lekarzy, badania oraz inne potrzeby związane z leczeniem i rozwojem dzieci. ❤️

Wszystkie dokumenty oczywiście mogę przedstawić, nie ma to dla mnie żadnego problemu. Orzeczenia dzieci i inne potrzebne 

6 zł  z 1 000 000 zł (Cel)
Wpłaciły 2 osoby
Wpłać terazUdostępnij
 
Anna Witkowska - awatar

Anna Witkowska

Organizator zbiórki

Zadaj pytanie

Wpłaty: 2

Anonimowy Darczyńca - awatar
Anonimowy Darczyńca
5
Anonimowy Darczyńca - awatar
Anonimowy Darczyńca
1
Add alt here
Dołącz do listy

Uważasz, że ta zbiórka zawiera niedozwolone treści ? Napisz do nas

fundraiser thumbnail
Załóż swoją zbiórkę

Załóż darmową zbiórkę pieniędzy dla siebie, swoich bliskich lub potrzebujących!

fundraiser thumbnail