
Mam na imię Janina. Jestem żoną, mamą dwójki dzieci, pracownikiem, kobietą pełną pomysłów, która uwielbia zadania z gwiazdką ;). Patrzę na siebie jak na kogoś, kto raczej organizuje, załatwia, szuka rozwiązania i pomaga innym, niż sam prosi o pomoc.
I chyba właśnie dlatego napisanie tego tekstu jest dla mnie tak trudne. Długo z tym zwlekałam, ale dłużej nie dam rady.
Nie wiem, czy to kwestia charakteru, czy po prostu przyzwyczajenia do tego, że ze wszystkim mam sobie radzić sama. Wiem natomiast, że tym razem muszę schować te przyzwyczajenia do kieszeni i poprosić o wsparcie. Nie dlatego, że przestałam sobie radzić. Dlatego, że zaczynam się zwyczajnie bać, czy wystarczy mi pieniędzy na całe leczenie.
Moja historia z rakiem zaczęła się pod koniec 2025 roku. Zauważyłam sama zgrubienie w piersi, trafiłam szybko do lekarza, potem karta Dilo, USG, mammografia, biopsja. Z tego małego guzka nagle urósł demon, który zmienił całkowicie moje życie.
Krótko po diagnozie, przeszłam dwie operacje. Podczas pierwszej usunięto mi część piersi i guza oraz węzeł wartowniczy. Okazało się, że jest całkowicie zajęty przez nowotwór, dlatego konieczna była kolejna operacja i usunięcie wszystkich węzłów chłonnych. Jak się okazało one też miały przerzuty.
Potem przyszła chemioterapia. Lekarz powiadomił mnie, że z moim typem raka (hormonozależny, HER2 dodatni) i przerzutami, żeby leczenie było bardziej skuteczne, powinnam przyjmować pełną terapię celowaną transtuzumab i pertuzumab. Ten drugi w moim wypadku mam kupić sama.
I tutaj pojawia się pewien absurd mojego leczenia, a jednocześnie nie jedyny ale główny powód, dla którego zakładam tę zbiórkę.
Jak się okazało, trafiłam w lukę w finansowaniu leczenia NFZ. Gdyby przerzuty do węzłów chłonnych zostały potwierdzone przed rozpoczęciem leczenia, mogłabym otrzymywać Perjetę czyli pertuzumab w ramach programu finansowanego przez NFZ. U mnie rzeczywisty stopień zaawansowania choroby ujawnił się dopiero po operacji i badaniu usuniętych węzłów. W efekcie lek, który jest elementem mojego leczenia, muszę finansować sama albo nie będę mogła przyjmować go wogóle.
Perjeta to lek stosowany w terapii HER2-dodatniego raka piersi. Po zakończeniu chemioterapii nadal będę kontynuowała leczenie ukierunkowane na HER2, czyli tzw. leczenie celowane.
Jedna dawka Perjety kosztuje mnie niecałe 8 000 zł. Lek otrzymuję co trzy tygodnie, a cała terapia powinna trwać rok.
To właśnie Perjeta jest teraz moim najpilniejszym wydatkiem. Kolejne dawki trzeba opłacać i nie mogę powiedzieć chorobie: „poczekaj, w tym miesiącu mnie nie stać”.
A Perjeta nie jest końcem tej drogi. Po leczeniu systemowym czeka mnie jeszcze radioterapia, rehabilitacja i dochodzenie do sprawności po operacjach oraz kolejnych miesiącach terapii. Są też leki, pomoce rehabilitacyjne, badania, konsultacje i zwykłe koszty związane z leczeniem, które pojedynczo może nie wyglądają przerażająco, ale miesiąc po miesiącu tworzą coraz większą sumę, która mnie przygniata.
Jakby tego było mało, miesiąc temu dowiedziałam się, że mam również guzy na tarczycy, w tym jeden zakwalifikowany jako „podejrzany”. Za mną biopsja i jestem w trakcie dalszej diagnostyki.
Wiem, co mówią mi wszyscy dookoła: że zmiany tarczycy bardzo często okazują się łagodne, a nawet jeśli wymagają leczenia, zazwyczaj można je skutecznie leczyć. Staram się tego trzymać. Tylko czasem człowiek ma ochotę powiedzieć: naprawdę nie wszystko naraz.
Choroba nowotworowa to nie tylko operacje, kroplówki, wyniki badań i leki. To także miesiące życia w napięciu. Kolejne badanie, kolejny wynik, kolejna decyzja. Organizm dostaje swoje, ale psychika również. I moja, mimo że naprawdę staram się trzymać normalnego życia, też już odczuwa ciężar tych wszystkich miesięcy.
Dlatego zdecydowałam się poprosić o pomoc.
Najważniejszym celem zbiórki jest dziś sfinansowanie Perjety i zapewnienie ciągłości mojego leczenia. Nie chcę jednak zamykać zbiórki wyłącznie na jeden lek, bo nie wiem jeszcze, czego będę potrzebowała za kilka miesięcy. A już dziś wiem ile zostawiam w aptece. Zebrane środki chcę przeznaczać również na inne niezbędne elementy leczenia, leki wspomagające, diagnostykę, rehabilitację, fizjoterapię, konsultacje specjalistyczne oraz leczenie następstw operacji i terapii onkologicznej.
Jeżeli uda mi się zebrać więcej, niż będzie potrzebne na Perjetę, te pieniądze pozwolą mi przejść przez jego kolejne etapy bez ciągłego zastanawiania się, z czego zapłacę za następną rzecz, której będę potrzebowała, żeby wyzdrowieć i wrócić do normalnego życia.
Nie jest mi łatwo publikować tę zbiórkę. Znacznie łatwiej przychodzi mi pomagać innym, niż powiedzieć teraz: to ja potrzebuję pomocy.
Dziś pomagają mi moi bliscy rodzina, przyjaciele i to jest moja lekcja. Obok ogromnej wdzięczności za ich bezinteresowne wsparcie, muszę nauczyć się prosić o pomoc.
Każda z tych rzeczy przybliża mnie do kolejnej opłaconej dawki i daje mi coś jeszcze, co trudno przeliczyć na pieniądze: trochę mniej strachu o to, czy będę mogła dokończyć leczenie, które już zaczęłam.
Chcę zrobić wszystko, co mogę, żeby wyzdrowieć. Dla siebie. Dla moich dzieci. Dla życia, do którego bardzo chcę wrócić. Silna i zdrowa.
Twoje słowa mają moc pomagania! Wpłać darowiznę i przekaż kilka słów wsparcia 🤲
Uważasz, że ta zbiórka zawiera niedozwolone treści ? Napisz do nas
Załóż darmową zbiórkę pieniędzy dla siebie, swoich bliskich lub potrzebujących!
Katarzyna
💪
Bartłomiej Kręcisz
Dużo siły, zdrowia i nadziei na każdy kolejny dzień. Trzymamy mocno kciuki, żeby wszystko potoczyło się jak najlepiej. ❤️
Janina Wilkos-Gad - Organizator zbiórki
Dziękuję bardzo, każda pozytywna energia jest dla mnie bardzo ważna ❤️
Katarzyna Frankowska-Kręcisz
Życzymy Tobie kochana wytrwałości w powrocie do zdrowia. Dacie radę bo musi być dobrze! Pozdrawiamy Kasia i Marek ❤️
Janina Wilkos-Gad - Organizator zbiórki
Dziękuję Wam bardzo za wsparcie.
Anonimowy Darczyńca
Życzę Pani dużo siły i nadziei. Wiadomo, że przychodzą chwilę słabości i zwatpienia, ale najciemniej jest zawsze nad ranem,kiedy wstaje nowy dzień i zaczynamy nowy etap! Trzymam kciuki!
Janina Wilkos-Gad - Organizator zbiórki
Dziękuję bardzo za słowa wsparcia 🙏
Beata
Trzymamy mocno kciuki Nina!!!!
Janina Wilkos-Gad - Organizator zbiórki
Dziękuję ☺️