Agu Agula
Hej Kochani. Jutro mijają trzy tygodnie od powrotu ze szpitala. Dziś mam wrażenie, że okres izolatki, to był jakiś koszmarny sen. Nie pamiętam, czy już wspominałam o ostrym zapaleniu ślinianek w pierwszych dobach, potwornym bólu nawet podczas oddychania, uczuciu palenia na odcinku szyja, splot słoneczny. Do tego wielki obrzęk, jedzenie nawet płynnych potraw było niemożliwe. Objawy neurologiczne.. multum nieprzyjemnych doznań. Tarczyca walczyła intensywnie, normalna reakcja.. nie chce być zniszczona, ale odbijanie przez nią jodu powodowało, że obrywały inne organy. Do tego 26.07 straciłam moją kochaną Babcię. Stres, smutek, żałoba... znowu zaczęłam puchnąć w okolicach tarczycy. Najgorsze jest to, że cały czas, dzień w dzień budzę się rano, ale żeby w ogóle móc wstać z łóżka, potrzebuję bite 3h. Nie jest to kwestia lenistwa, nie jestem leniwą osobą, po prostu przygotowanie organizmu do funkcjonowania, od momentu obudzenia, to spory czas. Nie mogę nic z tym zrobić.
Mam ogromną nadzieję na podjęcie pracy, która jest na horyzoncie, już we wrześniu, ale o tym zadecydują lekarze. Na dziś dzień nic na to nie wskazuje, żeby się udało w wymyślonym przeze mnie terminie, trochę liczę na cud.
Stres związany z przetrwaniem - bo tak to trzeba nazwać, denerwuje bardzo. Trzeba liczyć na dobre, może takie nastąpi. Teraz przetrwać codzienność i czekać na wychwycenie końca tarczycy zmniejszenia guzów, żeby w odpowiednim momencie zastąpić jej pracę hormonami.


Chciałabym krótko, ale prosząc o wsparcie, trzeba opisać temat jak najszerzej.
oczywiście za wszystko trzeba płacić, ale zdrowie nie ma ceny. 29.01.26 roku jestem umówiona w szpitalu, we Wrocławiu na badanie oraz konsultację z chirurgiem, który wskaże kolejny termin na wykonanie biopsji, a po wyniku biopsji, termin zabiegu echo laserem, w kwestii obkurczenia i mam nadzieję w efekcie zniknięcia guzów. Nie mogę doczekać się chwili, w której będę mogła żyć normalniej. Ta niepewność i odbijanie się od ścian gabinetów endokrynologów słysząc tylko: zwiększamy dawkę, zmniejszamy dawkę, próbujemy... Głośne myśli w temacie usunięcia tarczycy, ale jednak jest zbyt duże ryzyko z narkozą, terapia radiojodem, z takimi wynikami... zły pomysł... I co dalej? Tracę masę ciała, robię co mogę, żeby było w miarę stabilnie. Nie chcę znów słabnąć na przystankach i lądować w szpitalu. Podczas terapii na guzy w piersiach, która była przecież mało inwazyjna, straciłam ponad połowę włosów, stany zapalne są wszędzie, co chwile inny lekarz, ostatnio ortopeda, bo ból nogi był nie do wytrzymania, a na stopie znikąd pojawiła się opuchlizna, zęby, które kruszą się każdego dnia i marzę o ich prawie całkowitej wymianie, niestety... tarczyca potrafi spustoszyć cały organizm. 

Robert S
Powrotu do zdrowia
Agu Agula - Organizator zbiórki
Dziękuję 🙏
OlaH
Hej, wierzę, że będziesz zdrowa. Zaglądam tu na zbiórkę, czytam Twoje wpisy i trzymam mocno kciuki. Walcz ❤️
Agu Agula - Organizator zbiórki
Dziękuję 🫶 Mam nadzieję, że będę zdrowa na „to” i nie będę chora na nowe.. teraz jest czas liczenia i planowania, rozmów i konsultacji, żeby zabezpieczyć resztę siebie przed uszkodzeniem.
King Manul
dUb Foundation wypalił i to mocno! 3m się
Agu Agula - Organizator zbiórki
I moje serducho się raduje
Kamil
Wojowniczko jesteś dzielna i silna! Będzie dobrze. Bless up! <3
Agu Agula - Organizator zbiórki
Jeszcze miesiąc i będą naprawiać
MM
Siatkami na motyle chwytać tylko dobre chwile a w te złe wycierać nosa i wyrzucać precz - pozdrawiam
Agu Agula - Organizator zbiórki
Śpiewam to do smutnych ludzi, żeby nerwy im ostudzić, bo nie wiedzą, że tak można, no a ja to wiem… ja to, ja to wiem - TAK!! 🔊🎤🎵🔊🎤🎵🔊🎤🎵🔊