
Witam na początku krótko sie wypowiem. Potrzebuje pomocy dlatego założyłem tą zbiórkę. Mam 26 lat i zycie juz na starcie daje o sobie znać jak moze byc ciężkie i bezwzględne. Potrzebuje pomocy bo juz sam tracę siły na walkę w samotności z tym przeciwnikiem(życiem).
Teraz troszke opowiem o sobie. Nie przedstawię sie bo przyznam ze chce pozostać anonimowy. Mam nadzieje ze tym nie przekreśle wszystkiego. Mam 26 lat i od początku nie mam lekko zaczniemy od kiedy miałem 20 lat bedzie krócej i prościej wam to przekazać bo tak to historia miala by ze 200 stron i watpie żeby ktos cala ja przeczytał. Pochodze z małego miasta a obecnie pomieszkuje w Warszawie, ale od początku. W wieku 18 lat wzialem kredyt na siebie dla rodziców bo byli w trudnej sytuacji finansowej(pogrzeb nie jest taki jak wyskakuje znienacka). Zostaliśmy oszukani przez pożyczkodawce, osoba która miala zajmować się odbieraniem pieniędzy od nas nie kontaktował sie z nami i często nie przychodził na spotkania. Firma "xyz" stwierdziła ze to nasza wina ze nie płacimy nie słuchając naszej wersji. Wiec dostałem kare jako ze na mnie byla umowa na spłatę całości wraz z ogromnymi odsetkami w trybie natychmiastowym. Wiadomo nie zrobilem tego bo nie bylo mnie na to stac, z tego powodu wszedł na mnie komornik, w tamtej chwili i mow nic mi zabrać bo nic nie miałem, do czasu az zatrudnieniem się w pierwszej pracy i sie zaczelo. Przez 3 lata żyłem w mieszkaniu po moich dziadkach bez prądu bo nie bylo mnie stac na płacenie rachunków, mialem do wyboru rachunki albo jedzenie, oczywisty wybór. Przez pewien czas zabierał mi komornik tylko część zeby starczyło mi na jedzenie, az nie zaczął zabierac całości ( umowa zlecenie). Dzwoniłem, pisałem do niego i nic, nie było odzewu. Tak żyłem dzieki pomocy rodziny chociaż tez nie mieli lekko. Ale to inna historia i to jeszcze dłuższa. W wieku 24 lat żyjąc tak jak zyje nauczyłem sie nie pokazywać tego po sobie i przez to inaczej patrzyłem na świat. Prawie sie poddalem, ale pojawił sie ktos dla kogo miałem i moglem walczyc. Kogos cudownego i uroczego, moja obecna dziewczynę. Do tej pory nie wiem jak to sie stało ze jest ze mna ktos tak anielski. Pochodzila właśnie z Warszawy. Postanowiłem wtedy ze czas zmieniać życie i zacząć na nowo, ale wiadomo nic nie mając jak można myśleć o czymś tak szalonym jak przeprowadzić sie do tak dużego miasta. Sprzedałem prawie wszytko od ubrań bo gadżety jakie miałem i udało sie uzbierać na czynsz na wynajem pokoju. Kaucję pozyczylem od mojego Słońca. Od razu zatrudniając sie w pierwszej pracy jaka sie uda zdobyć i po czasie zminic aby isc dalej, a wiec udało sie zatrudnić w biedronce na noce zmiany żeby więcej zarobić i oddac długo jakie miałem. Bylo cudownie nowe zycie, nowy ja i ona. Do czasu kiedy nie przyszło pismo z sądu że komornik wszedł mi na konto i na wypłatę w pracy. To było jak grom z jasnego nieba. Ręce mi opadły bo juz myślałem ze wcześniej udalo mi sie go spłacić. Okazało sie ze to ktos inny i nie wiadomo kto. Z listu wynikało że spoldzielnia mieszkaniowa tak gdzie był moj rodzinny dom( czyli gdzie rodzice mieszkają) na pocztaku myslalem ze to z tego mojego mieszkania "kawalerki" a tu nie. Rodzice mieli problemy ze spółdzielnią o których nie widziałem. Dowiedziałem sie ze dogadali sie z nimi na ugodę po czym okazało sie ze i tak zrobili swoje i wysłali sprawe do sądu bez naszej wiedzy ktora przegraliśmy, wiec komornik wszedl na konta wszystkich w rodzinie którzy byli tam zameldowani( Tata, Mama, Starasza siostra no i ja) z tego co bylo na piśmie wynikało ze bedzie nam siedział na kontach 4 miesiące i bedzie koniec. Spokój. Zyje z nim juz 1rok i 3 miesiące i końca jak nie ma tak nie ma. Całe plany zaczecia zycia na nowo spaliły na samym początku. Płacąc wszytko co musze czyli czynsz i karte miejska zostaje mi tak około 500zl na cały miesiąc zycia. Nie jest lekko czasami trzeba odmowic sobie nie przyjemności ale obiadu zeby starczyło do kolejnej pensji. Nie wyjadę z Warszawy nie zostawię jej dla której sie staram. Nie poddam sie. Kiedyś może sie to skończy. Kiedys napewno. Dzwonię co miesiąc do komornika ile jeszcze zostalo zawsze inna kwota. Zawsze cos innego słyszę. Czasami mysle ze te liczby ktos mi podaje z głowy bo sa strasznie różne. Tak jak mówiłem to co bylona piśmie spłaciłem wraz z rodzina po 4 miesiącach a już wiecie ile to juz trwa. Ręce opadają mi z tego wszystkiego i dlatego proszę o pomoc Was. Moze bardzo chaotycznie to napisałem i dużo rzeczy nie wspomniałem, ale z jednej strony nie chce tego pisać a z drugiej nie mam innej opcji. Moze w końcu sie los odwróci oddmnie i mojej rodziny. I tak na koniec dodam ze nie jestem zły za to wszystko na moich rodziców tez nie mieli lekko i bede im pomagał tak długo jak to możliwe. Kocham ich i tego nic nie zmieni. Pisze to bo chce dac lepsze zycie mojej dziewczynie i jak i moim rodzicom. Licze na wasza pomoc i jesli dalej to czytasz to gratuluje ze udało ci sie dotrwać tak długo słuchając mojego zycia który został tak kiepsko napisany. Jak juz tu jesteśmy to zycze ci miłego dnia, wieczoru zależy kiedy to czytasz. Dziekuje. Patryk.
Uważasz, że ta zbiórka zawiera niedozwolone treści ? Napisz do nas
Załóż darmową zbiórkę pieniędzy dla siebie, swoich bliskich lub potrzebujących!