Ja, Robert Wróbel wiodłem spokojne i szczęśliwe życie w roli męża, ojca i dziadka. Każdy dzień miał swój rytm, obowiązki, drobne radości, które wydawały się oczywiste. Zdrowie było traktowane jak coś stałego, a marzenia odkładano ,,na potem" wierząc, że zawsze będzie na nie czas.
Dzień 29.09.2025 roku, wydawałby się jak każdy inny, lecz ten dzień okazał się najgorszym w moim życiu. Pracowałem jako lider zmianowy w zakładzie odlewniczym. Znajdują się w nim ogromne maszyny, które obsługiwałem na co dzień przez wiele lat. Podczas codziennych obowiązków uległem wypadkowi, maszyna zmiażdżyła mi obie nogi, które zostały amputowane, złamaną rekę i prawe biodro. W szpitalu walczyłem 7 tygodni o życie, które wisiało na włosku. Mój stan był krytyczny, miałem niewydolność wielonarządową. Czas zwolnił, a świat skurczył się do sali szpitalnej, rehabilitacji i walki o każdy, nawet najmniejszy postęp. Teraz jestem już w domu, w otoczeniu bliskich i chciałbym wrócić chociaż trochę do formy z przed wypadku. Do tego potrzebna jest siła walki i pieniążki, "siłę walki" mam, bo mam dla kogo żyć ale z pieniędzmi jest gorzej. Czeka mnie jeszcze operacja biodra, długa rehabilitacja, protezowanie nóg, aby na nowo stanąć na nogi.
Wasze, wsparcie to nie tylko pomoc finansowa- to również siła, dzięki której mogę z nadzieją patrzeć w przyszłość. 
Twoje słowa mają moc pomagania! Wpłać darowiznę i przekaż kilka słów wsparcia 🤲
Uważasz, że ta zbiórka zawiera niedozwolone treści ? Napisz do nas
Załóż darmową zbiórkę pieniędzy dla siebie, swoich bliskich lub potrzebujących!
Anonimowy Darczyńca
Panie Robercie proszę się nie poddawać. Jesteśmy z Panem💪
Małgorzata
🍀
Ryszard Dyduch
wytrwałości i życzliwych ludzi w dokoła
Roman Kuc xwakacje
Jesteśmy z Panem. Życzę wytrwałości. Prosze się nie poddawać.